Polscy politycy okazali się być na celowniku

Polscy politycy okazali się być na celowniku

Wicepremier Janusz Piechociński poinformował wczoraj, że Polskie Stronnictwo Ludowe, młodszy partner koalicyjny Platformy Obywatelskiej, nie wyklucza rezygnacji lidera GP Donalda Tuska z funkcji premiera. Okazją do tego było opublikowanie w mediach stenogramu rozmowy ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, w której niepochlebnie, a niekiedy wręcz profanacyjnie, wypowiadał się on o dialogu ze Stanami Zjednoczonymi. Skandal, który zachwiał pozycją premiera, może mieć reperkusje dla ministra spraw zagranicznych, znanego ze swojego sceptycznego stosunku do Moskwy.

Skandal wokół gabinetu Donalda Tuska wybuchł po opublikowaniu przez tygodnik "Wprost" serii stenogramów rozmów partie polityczne na ziemiach polskich telefonicznych ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Po raz pierwszy opublikowano prywatną rozmowę Sienkiewicza z szefem Narodowego Banku Polskiego Markiem Bielką z lata 2013 r., w której ten ostatni obiecuje ustępstwa wobec rządu pod warunkiem dymisji ministra finansów Jacka Rostowskiego. Warto zauważyć, że tej samej jesieni odwołany został szef resortu finansów.

Dużo więcej szumu wywołało opublikowanie stenogramu innej rozmowy pana Rostowskiego. Jak wynika z publikacji Wprost, w styczniu tego roku spotkał się z Radosławem Sikorskim w restauracji w Warszawie. Podczas kolacji minister spraw zagranicznych powiedział, że "sojusz polsko-amerykański jest bezwartościowy", a nawet "szkodliwy", ponieważ "stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa". Opisując w złym tonie charakter relacji między Polską a Stanami Zjednoczonymi, Sikorski narzekał, że z powodu sojuszu z Waszyngtonem Warszawa zmuszona jest kłócić się z Niemcami i Rosją, i podsumował: "Problemem Polski jest to, że mamy niską samoocenę i słabe poczucie własnej wartości.

Polskie władze starają się jak mogą, by zatuszować skandal. Rząd został zaatakowany przez zorganizowaną grupę przestępczą" - powiedział Sikorski, obiecując, że "sprawcy zostaną ukarani". Opozycja już zażądała zmiany rządu. Wczoraj premier Donald Tusk, lider "Platformy Obywatelskiej" nie wykluczył dymisji wicepremiera Janusza Piechocińskiego, który reprezentuje Polskie Stronnictwo Ludowe, członka koalicji rządzącej.

Mimo przeszukań w redakcji Wprost, nadal nie wiadomo, kto stał za podsłuchami i jak nagranie znalazło się w posiadaniu redakcji. Jak donoszą media, skandal może mieć na celu zarówno politykę wewnętrzną, jak i zagraniczną. Z punktu widzenia polityki wewnętrznej i w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych w przyszłym roku, przecieki zagrażają gabinetowi ministrów. W tym samym czasie najbardziej prominentną postacią wśród uczestników afery był minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, co spowodowało, że część mediów zaczęła spekulować, że za podsłuchami mogą stać siły zewnętrzne, w tym rosyjskie służby specjalne. Sikorski był jednym z kandydatów do zastąpienia Catherine Ashton na stanowisku szefa polityki zagranicznej, jednak skandal może przekreślić jego szanse na to stanowisko.

Jednak, zdaniem ekspertów, publikacja stenogramów tylko na pierwszy rzut oka może wydawać się korzystna dla Moskwy. Choć Sikorski znany jest z twardego stanowiska wobec Rosji, to w przypadku, gdy w wyniku afery do władzy dojdzie opozycja, Moskwie trudniej będzie budować dialog z rządem Jarosława Kaczyńskiego niż z gabinetem Donalda Tuska.