Poseł Brynkus > Poseł > Praca w sejmie > Trzeba uporządkować status zasobów archiwalnych służących do wykonywania zadań ustawowych Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Trzeba uporządkować status zasobów archiwalnych służących do wykonywania zadań ustawowych Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Poseł dr hab. Józef Brynkus oczekuje odpowiedzi na pytania zawarte w interpelacji skierowanej do Wicepremiera prof. Piotra Glińskiego i Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz jednoznaczne rozstrzygnięcie wątpliwości, a także konieczne w jego odczuciu nowelizacje ustaw, ktore potrzebne są dla właściwego prowadzenia polskiej polityki historycznej, a w szczególności ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego. Polityka historyczna nie powinna bowiem składać się z odrębnych polityk poszczególnych resortów, ale być systemowo, jednolicie oraz mądrze koordynowana przez wyspecjalizowaną strukturę, jaką jest IPN, który należałoby także odpowiednio doposażyć dla realizacji wspomnianych zadań.

Pełna treść interpelacji.

Poseł na Sejm RP                                                                                                    Wadowice, dnia 30 maja 2018 roku
dr hab. Józef Brynkus
Biuro Poselskie

Mickiewicza 14
34-100 Wadowice

Szanowny Pan
                       prof. dr hab. Piotr Gliński
    Minister Kultury
                        i Dziedzictwa Narodowego

Szanowny Pan
    Zbigniew Ziobro
                      Minister Sprawiedliwości
                      Prokurator Generalny RP

 

I   N   T   E   R   P   E   L   A   C   J   A

w sprawie uporządkowania statusu zasobów archiwalnych służących do wykonywania zadań ustawowych Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Ustawę z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu otwiera krótka, ale jakże znacząca preambuła. Głosi ona:

„Mając na względzie:

– zachowanie pamięci o ogromie ofiar, strat i szkód poniesionych przez Naród Polski w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu,

– patriotyczne tradycje zmagań Narodu Polskiego z okupantami, nazizmem i komunizmem,

– czyny obywateli dokonywane na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego i w obronie wolności oraz godności ludzkiej,

– obowiązek ścigania zbrodni przeciwko pokojowi, ludzkości i zbrodni wojennych,

– a także powinność zadośćuczynienia przez nasze państwo wszystkim pokrzywdzonym przez państwo łamiące prawa człowieka,

jako wyraz naszego przekonania, że żadne bezprawne działania państwa przeciwko obywatelom nie mogą być chronione tajemnicą ani nie mogą ulec zapomnieniu – stanowi się, co następuje (…)”

Niedawną nowelizacją wprowadziliśmy istotne rozszerzenie ram czasowych przyporządkowanych kompetencjom badawczym Instytutu, oznaczając ich początek od 8 listopada 1917 r. Niestety, w ślad za tą nowelizacją nie poszły działania zmierzające do usystematyzowania zasobu archiwalnego, mogącego ułatwić badania prowadzone przez IPN, oraz kwerendy dokonywane przez jego wnioskodawców. Równocześnie zdarzają się opinie, że nie wszystkie archiwalia, które z mocy ustanowionego prawa już od dawna powinny stanowić zasób archiwalny IPN, trafiły do jego archiwów. A przecież, zgodnie z zapisami art. 1 wspomnianej ustawy, wszelkie związane z zakresem działania IPN dokumenty mają stanowić podstawę m.in. do:

– dokumentowania zbrodni dokonywanych na obywatelach polskich i obywatelach innych narodowości, oraz innych represji z przyczyn politycznych,

– ułatwiania ścigania wspomnianych zbrodni oraz prowadzenia prac badawczych pozwalających na udokumentowanie tych wydarzeń i wprowadzenie tej wiedzy do procesu edukacyjnego,

– poszukiwania informacji o osobach i wydarzeniach, miejsc walk i męczeństwa Narodu Polskiego a także miejsc spoczynku ofiar zbrodni totalitarnych i ich godne upamiętnienie,

– oraz ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego.

Ograniczenie zasobu archiwalnego IPN tylko do akt wytworzonych przez organa bezpieczeństwa państwa komunistycznego, ogranicza możliwości kwerend własnych Instytutu oraz jego wnioskodawców, a przynajmniej w znacznym stopniu je komplikuje. W moim przekonaniu do zasobów IPN powinny trafić także wszystkie dokumenty wytworzone przez organa bezpieczeństwa III Rzeszy, a zachowane w polskich archiwach. Ponieważ ramy czasowe zakresu badań IPN zostały rozszerzone, pragnę zwrócić uwagę, iż w zasobach archiwów państwowych nadal pozostaje wiele innych dokumentów mogących stanowić podstawę prac IPN. Są to m.in.:

– akta spraw o uznanie za zmarłego lub zaginionego, przy czym w tym wypadku należałoby rozważyć przekazanie do archiwów IPN także akt dotyczących zmarłych oraz zaginionych w latach I wojny światowej i walk z lat 1918-1921;

– akta spraw o odstępstwo od narodowości polskiej z okresu II wojny światowej – które w moim przekonaniu już dawno powinny trafić do zasobu IPN;

Należałoby także rozważyć przekazanie do IPN akt b. PPR i PZPR, jako organizacji politycznej zwierzchniej i sprawującej kierowniczą role wobec organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego.

Sprawa te jest o tyle istotna, że nawet w rozumieniu ustawy o ochronie danych osobowych akta w zasobie państwowej sieci archiwalnej udostępniane są w sposób inny niż akta stanowiące zasób IPN, spod działania tej ustawy wyłączonych. Uniemożliwia to prawidłowy dyskurs naukowy oraz ocenę osób i zdarzeń. Autentycznych i wiarygodnych badań nad losami obywateli Rzeczypospolitej w trudnych latach konfliktów zbrojnych i represji XX w. nie da się prowadzić anonimowo, bez możliwości zweryfikowania i ukazania wszelkich znanych przypadków i postaw. Efektem będzie bowiem opracowanie socjologiczne, ale absolutnie nie historyczne.

Przed kilku laty prasa alarmowała, o bezprecedensowej sprawie utraty z archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu akt dotyczących zbrodni niemieckich w Polsce. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłych szefów Głównej Komisji złożył ówczesny prezes IPN prof. Janusz Kurtyka, zobowiązany do tego uchwałą Kolegium Instytutu, które uznało, że wyczerpały się możliwości wyjaśnienia tej kwestii na drodze postępowania wewnętrznego. Postępowanie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W zawiadomieniu, wśród grona osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości wskazani zostali kolejni szefowie byłej Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i jej poprzedniczki – Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, w tym profesorowie Ryszard Walczak i Witold Kulesza, później pierwszy szef pionu śledczego IPN.

Chodziło o sprawę przekazywania przez Główną Komisję w okresie od początku lat 60. do końca lat 90., a zatem do chwili powstania IPN i włączenia doń aktywów GKBZpNP, do niemieckiego archiwum w Ludwigsburgu oryginalnych materiałów z prowadzonych w Polsce śledztw dotyczących zbrodni niemieckich popełnionych w naszym kraju. Według informacji podawanych przez media i nigdy nie zakwestionowanych, jeszcze w 2001 r., a zatem już po powstaniu IPN – w okresie prezesury prof. Leona Kieresa – przesłano do Ludwigsburga kolejną partię dokumentów.

W toku wewnętrznego postępowania w IPN ustalono, że akta wysyłano z Głównej Komisji za granicę bez jakiejkolwiek podstawy prawnej i bez zastosowania specjalnej procedury przewidzianej w kodeksie postępowania karnego. Według upublicznionych informacji przekazywano Niemcom oryginały dokumentów, nie pozostawiając na miejscu uwierzytelnionych kopii. W efekcie takiego postepowania na początku XXI w. pion śledczy IPN nie był w stanie z braku dowodów zakończyć ok. 10 tys. wszczętych śledztw. Gdy w 2005 r. Instytut miał udzielić odpowiedzi na interpelację w sprawie zbrodni w Palmirach i w Lesie Kabackim, mógł podać tylko tyle, że akta dotyczące tej sprawy aż siedem razy przekazywano do Ludwigsburga. Tymczasem już w 2001 r. wiadomo już było, że archiwum w Ludwigsburgu przekształcone ma być w jedna z placówek Archiwum Federalnego RFN i straci swój charakter archiwum prokuratury ścigającej zbrodnie niemieckie. Jak twierdzili niektórzy pracownicy GKBZpNP ten fakt jeszcze zwiększył strumień akt wypływających z Polski, a ostatni szef Głównej Komisji, prof. Witold Kulesza, nakazał – za pośrednictwem swego zastępcy Antoniego Galińskiego, przyspieszyć wysyłkę dokumentów do centrali w Ludwigsburgu. Mimo odmowy wykonania tego polecenia przez jednego z prokuratorów IPN, twierdzącego że wysyłka akt bez zachowania procedury kodeksowej to przestępstwo, w ostatnim dniu swego urzędowania prof. Kulesza nakazał prokuratorom wysyłkę 256 tomów wybranych dokumentów, w tym akt egzekucji ulicznych z lat 1943-1944 na terenie getta, akt zbrodni w Pruszkowie, w Palmirach, na Ochocie, w Piasecznie, czy akt dotyczących zabójstw Polaków za pomoc Żydom, a podobno także kopii akt sprawy mordu w Jedwabnem, chociaż wiadomo było, że Niemcy nie byli zainteresowani wskazaniem inspiratorów i organizatorów tej zbrodni.

Tymczasem zaledwie niewielki procent spraw przekazanych z Polski do Ludwigsburga znalazł swój finał w postaci aktów oskarżenia sporządzonych przez niemieckie prokuratury. Sam prof. Kulesza interpelował w 2002 r. Kurta Schramma o informacje o losach sprawy zbrodni popełnionych w powiecie piotrkowskim we wrześniu 1939 r., której akta przekazane zostały do Ludwigsburga w1983 r. (41 protokołów przesłuchań świadków, 31 odpisów aktów zgonu, mapy i inne dokumenty). Sprawa ta opisana została w piśmie IPN skierowanym do senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, w odpowiedzi na jej oświadczenie w sprawie wysyłki akt.

Prof. Kulesza w publicznych wypowiedziach bronił procederu wysyłki akt, twierdząc, że umożliwiało to ściganie sprawców, mimo, że wprowadzenie w 1971 roku nowego kodeksu karnego w RFN praktycznie zlikwidowało karanie zbrodniarzy hitlerowskich, gdyż większość zbrodni objęło przedawnienie ścigania, a tylko nieliczne, kwalifikowane formy zabójstw mogły być ścigane do 1979 roku. W tej sytuacji kontynuowanie przez Główną Komisję przekazywania dokumentów po 1971 r. było co najmniej pozbawione sensu. A jeśli przy tym nie pozostawiano w Polsce nawet kopii dokumentów, co według informacji osób znających sprawę było praktyką powszechną, to można ten proceder uznać za zbrodnię na pamięci narodowej. Popełnionej przez tych, którzy mieli owej pamięci strzec.

Według informacji niektórych dawnych pracowników GKBZpNP, część akt dotyczących zbrodni z okresu II wojny światowej, w tym zbrodni będących elementami Holokaustu, „wyciekły” z ówczesnej GKBZHwP w latach 50. i 60. XX w., zabrane z zasobu Komisji przez wyjeżdżających do Izraela lub innych państw w kolejnych falach emigracji pracowników pochodzenia żydowskiego.

Status niektórych akt przekazanych do zasobu Archiwów IPN z Archiwów Państwowych określany jest jako dokumenty „użyczone”. Archiwa IPN nie mogą w tym wypadku nawet przeprowadzić normalnego procesu digitalizacji akt, które formalnie nie stanowią ich własności. Byłoby znacznie lepiej, gdyby wszelkie dokumenty, które trafiły i trafić powinny do zasobów IPN z sieci AP stanowiły część własnego zasobu archiwalnego IPN. Wprawdzie Archiwum IPN stanowi w rozumieniu ustawy o Narodowym Zasobie Archiwalnym tzw. archiwum wyodrębnione, ale przecież jest tak ze względu na specyfikę pracy naukowo badawczej Instytutu. Wysegregowanie wszystkich odpowiednich zespołów czy jednostek aktowych i zebranie ich w Archiwum Instytutu wyspecjalizowanego w korzystaniu z tego typu dokumentacji i w tym celu powołanego, ułatwiłoby zarówno badaczom pracującym w IPN, jak też wszystkim korzystającym z jego zasobu archiwalnego wnioskodawcom prowadzenie znacznie obszerniejszych kwerend, bez konieczności dodatkowego szukania, w którym jeszcze archiwum spoza IPN można znaleźć dokumenty dotyczące tematyki objętej ustawą o IPN. Oczywiście takie rozstrzygnięcie wymaga nowelizacji zapisów ustaw o IPN oraz o NZA, ale byłoby niewątpliwie bardzo pożyteczne dla badań nad najnowszą historią Polski.

Wobec przedstawionych wyżej informacji proszę o odpowiedź na następujące pytania:

  1. Czy wszystkie akta komunistycznych organów represji znajdujące się w zasobach sieci Archiwów Państwowych zostały przekazane do zasobów IPN? Jeżeli nie, to jakich akt nie przekazano i dlaczego?
  2. Czy oddziały państwowej sieci archiwalnej przekażą do archiwów IPN akta konieczne dla wykonywania zadań po wprowadzonym nowelizacją rozszerzeniu kompetencji czasowych i merytorycznych Instytutu? Jeżeli nie, to dlaczego?
  3. Czy w związku z rozszerzeniem kompetencji czasowych i zakresu zainteresowań badawczych IPN rozważane jest znowelizowanie ustaw o IPN oraz o NZA, tak aby wszystkie akta właściwe dla zadań IPN trafiły do jego Archiwów? Jeżeli nie, to dlaczego?
  4. Czym podyktowany jest status „akt użyczonych”, nonsensowny w rozumieniu właściwego zarzadzania zasobami aktowymi?
  5. Czy prawdą jest, że do archiwum w Ludwigsburgu wywożono oryginały zgromadzonych w Polsce dokumentów? Czy dokonano podsumowania, ile jednostek czy zespołów akt wywiezionych zostało do archiwum w Ludwigsburgu? Czy kogokolwiek pociągnięto za ten proceder do odpowiedzialności? Jakie są możliwości ich odzyskania? Ile z tych akt odzyskano? Czy prawdą jest, że polscy prokuratorzy prowadzący sprawy zbrodni wojennych muszą się zwracać o akta przekazane do Ludwigsburga indywidualnie? Czy zawarto z niemieckim Archiwum Federalnym umowę o rewindykacji tych dokumentów? Jeżeli nie, to czy podjęcie takich działań jest rozważane – lub dlaczego nie?
  6. Czy zwracano się do instytutu Yad Vashem w Izraelu z pytaniem, czy akta wywiezione nielegalnie z Polski trafiły do jego zasobów? Czy zawarto umowę o ich rewindykacji? Jeżeli nie, to czy rozważane jest wszczęcie takiej procedury – lub dlaczego nie?
  7. Czy rozważane jest przekazanie do zasobu archiwalnego IPN akt partii komunistycznych PPR i PZPR, jako organizacji zwierzchnich dla organów represji państwa komunistycznego funkcjonujących w Polsce?

Odpowiedź na te pytania, wyjaśnienie oraz jednoznaczne rozstrzygnięcie wątpliwości –  a także konieczne w mym odczuciu nowelizacje ustaw – potrzebne są dla właściwego prowadzenia polskiej polityki historycznej, a w szczególności ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego. Polityka historyczna nie powinna bowiem składać się z odrębnych polityk poszczególnych resortów, ale być systemowo, jednolicie oraz mądrze koordynowana przez wyspecjalizowaną strukturę, jaką jest IPN, który należałoby także odpowiednio doposażyć dla realizacji wspomnianych zadań.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP, Kukiz’15

Fot. ipn.gov.pl

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa