Poseł Brynkus > Poseł > Praca w sejmie > Kary dla rolników za prace polowe oraz produkcję żywności to ABSURD!

Kary dla rolników za prace polowe oraz produkcję żywności to ABSURD!

13 lipca br. posłowie Kukiz’15: Józef Brynkus, Jarosław Sachajko i Stefan Romecki wystosowali wspólną interpelację do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie absurdalnego karania rolników za prace polowe oraz produkcję żywności. Interpelacja jest pokłosiem apelu Dolnośląskiej Izby Rolniczej, która zwróciła uwagę na absurdalne zjawisko, gdy osoby przeprowadzające się na wieś z miast lub poszukujące tam rekreacji utrudniają pracę polskich rolników nasyłając na nich policję, gdyż jak twierdzą prace polowe i gospodarskie nie pozwalają im na spokojny wypoczynek.

Naturalnym jest to, że życie na wsi wiąże się z pracami polowymi, które niosą ze sobą określone odgłosy czy aromaty. Rolnicy często pracują dniami i nocami, nie mając unormowanych godzin pracy, bo po prostu cykl przyrody im na to nie pozwala. Ale czy mają być za to karani?! Mandaty, którymi zostają „obdarowani” sięgają nawet kwoty 500 zł. Czy to normalne, by przez nierespektowanie naturalnego rytmu życia wsi, ludzie którzy przyjeżdżają na nią odpocząć powodowali nieprzyjemności i kary pieniężne dla osób żyjących tam od lat i utrzymujących się z rolnictwa, produkujących żywność dla całego społeczeństwa?

 

Pełna treść interpelacji:

Interpelacja nr 24022

do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, ministra spraw wewnętrznych i administracji

w sprawie absurdalnego karania rolników za prace polowe oraz produkcję żywności

Zgłaszający: Józef Brynkus, Jarosław Sachajko, Stefan Romecki

Dolnośląska Izba Rolnicza wystosowała internetowy apel do ludzi, którzy przeprowadzili się z miasta na wieś i utrudniają pracę polskich rolników, uważając, że emisja zapachów czy hałasów związanych z produkcją rolną przeszkadza ich egzystencji. Ludzie ci, niemający często pojęcia o naturalnym cyklu życia przyrody, o produkcji żywności oraz pracy w gospodarstwach rolnych, względnie tę wiedzę odrzucający, nasyłają na rolników policję, która wystawia im mandaty, najczęściej w wysokości 500 zł. Absurdalnymi pretekstami oskarżeń są: kwitnący rzepak, który nie pozwala oddychać nowym mieszkańcom wsi, obornik czy kurzyniec wyrzucony na pola, który im śmierdzi, maszyny polowe, których szum silników słychać z pól, oraz krowy, które muczą, i piejące koguty. Docierające do mnie z różnych zakątków kraju informacje potwierdzają, że owo karanie mandatami to problem nie tylko dla rolników z Dolnego Śląska.

We wszystkich cywilizowanych państwach świata jest oczywiste, że rytm i specyfika życia wsi oraz produkcja rolna niosą ze sobą określone odgłosy czy aromaty. Nie tylko jest to tolerowane, ale wręcz szanowane jako nieodłączny atrybut działań dających pracę wielu ludziom, a służących egzystencji każdego człowieka oraz produkcji podstawowych dóbr dla rozwoju i trwania społeczeństwa. Okazuje się, że w Polsce jest inaczej. Ba, w wielu wypadkach wygląda na to, że pracę rolników i naturalne życie wsi w naszym kraju różne środowiska starają się obrzydzić. Paradoksalne jest to, że bardzo często spokojnej i naturalnej pracy rolników przeszkadzają ludzie, którzy sami wyszli ze wsi, ale osiągnąwszy pozycję w innych zawodach, uważają wieś za miejsce li tylko odpoczynku od swoich trosk czy problemów, a nie główną bazę produkcji żywności dla całego społeczeństwa. Jednak życie w rezydencjach, w których ludzie z metropolii chcą odpoczywać od miejskiego zgiełku, nie powinno dezorganizować życia wsi, gdzie toczy się nie tylko codzienna egzystencja jej mieszkańców, ale przede wszystkim wre ciężka praca dająca podstawowe dobra dla życia wszystkich członków społeczeństwa. Zasadą w tym wypadku powinna być akceptacja warunków, do jakich się weszło. Skoro ktoś chce mieszkać na wsi, powinien respektować jej rytm życia i wszystkie naturalne okoliczności wiejskiej egzystencji.

Oczywiście dobrze jest, gdy uda się wyeliminować niektóre mniej przyjemne aspekty prac polowych czy przekształcania przyrody. Jednak nie można tego czynić na siłę, wbrew naturze czy na złość ludziom, których podstawą egzystencji jest żywienie społeczeństwa. Nie można narzucać ograniczeń czasu pracy w polu w porze żniw albo limitów dyskomfortu aromatycznego w okresie nawożenia pól, bo to po prostu absurd. Praca rolników nie zna bowiem takich ograniczeń, gdyż musi zostać wykonana zgodnie z regułami gospodarowania.

Karanie rolników za ich naturalną standardową, a przy tym ciężką pracę, to w wielu wypadkach efekt nie tylko braku świadomości czy szacunku dla ich trudu, ale także po prostu prywata, złośliwość lub przekonanie o własnej wyższości oskarżających. Dlatego takie postawy nie tylko nie powinny być pochwalane, ale tym bardziej nie mogą zyskiwać społecznej czy wręcz instytucjonalnej akceptacji, jaką jest nakładanie mandatów pod absurdalnymi pretekstami.

W powszechnej opinii wielką karierę robi pojęcie gospodarstw ekologicznych oraz naturalnej produkcji żywności. Ale ta forma produkcji i propagowania pożytków z gospodarstw wiejskich to zaledwie ułamek potrzeb społeczeństwa. W dodatku traktowana jest jako forma rekreacyjna i indywidualna, niezaspokajająca potrzeb masowych. Naturalny przepływ ludzi oraz rąk do pracy idzie ze wsi w kierunku miast i nie jest prawdopodobne, że kiedykolwiek zostanie odwrócony. Taka sytuacja już ogranicza możliwości produkcji żywności. Jeżeli jeszcze produkcja ta będzie utrudniana i dezorganizowania administracyjnie czy karnie, a nie uzyska wsparcia państwa, równowaga i bezpieczeństwo żywnościowe Polski narażone zostanie na poważne zagrożenie.

Warto zwrócić uwagę, że jeżeli produkcja rolna w Polsce zostanie ograniczona, to żywność dla Polaków będą musieli wyprodukować rolnicy z innych krajów. Pomijając ocenę, czy jakość tej żywności będzie równie dobra jak polskiej, warto zastanowić się także, jaka będzie cena żywności sprowadzanej z zagranicy, a przede wszystkim nad tym, kto zatrudni rzesze bezrobotnych rolników oraz z czego i jak będą żyli ludzie pozbawieni dotychczasowej naturalnej formy swej egzystencji? Wtedy bowiem może okazać się, że skala nałożonych na polskich rolników pod absurdalnymi pretekstami mandatów była mała w porównaniu ze społecznymi kosztami zniszczenia polskiego rolnictwa oraz drastycznym wzrostem kosztów utrzymania społeczeństwa, zmuszonego do kupowania znacznie droższej żywności zagranicznej.

Pytam zatem Pana Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

– Czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zna i diagnozuje opisany problem?

– Czy opisane zjawisko nie ma charakteru kampanii prowadzonej lub sterowanej przez czynniki zewnętrzne – lobby lub państwa zainteresowane opanowaniem polskiego rynku żywności?

– Czy resort zdaje sobie sprawę, że kampania taka zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu Polski i Polaków?

– Czy resort czyni cokolwiek dla odwrócenia lansowanej w różnych mediach lub środowiskach negatywnej propagandy pracy polskich rolników i rzekomego zacofania polskiej wsi?

– Czy resort podjął działania w celu wyeliminowania karania rolników za ich naturalną pracę?

– Czy resort zdaje sobie sprawę, że po likwidacji w Polsce produkcji rolnej na rzecz importu z zagranicy nie będzie już także potrzebne Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi?

Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji pytam:

– Czy prawdą jest, że Policja wystawia mandaty pod tak absurdalnymi jak opisane zarzutami?

– Na jakiej podstawie Policja uwzględnia opisane wyżej zarzuty jako podstawy do wystawiania mandatów?

– Jaka jest skala tego zjawiska w kraju?

– Czy resort MSWiA zdaje sobie sprawę, że takie preteksty do karania polskich producentów żywności mogą stanowić element skierowanej przeciwko polskiej gospodarce rolnej kampanii antypolskich ośrodków czy lobby?

– Czy MSWiA rozważa wprowadzenie regulacji uniemożliwiających wystawianie mandatów pod tak absurdalnymi pretekstami, jak opisane wyżej naturalne skutki i efekty uboczne produkcji rolnej?

 

Odpowiedź Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

 

W związku z interpelacją posła na Sejm Pana Józefa Brynkusa nr 24022 z dnia 23.07.2018 r. w sprawie absurdalnego karania rolników za prace polowe oraz produkcję żywności, uprzejmie informuję, co następuje.                                                                          W pełni podzielam pogląd Pana Posła na temat absurdalności oskarżeń formułowanych wobec rolników prowadzących prace w gospodarstwach rolnych zgodnie z rytmem dyktowanym przez cykl produkcyjny w rolnictwie oraz warunkami, jakie stwarza kapryśna i często nieprzyjazna produkcji rolnej pogoda. Uważam również, że opisane przez Pana Posła przypadki zarzutów kierowanych pod adresem rolników są wyrazem nie tylko ignorancji ale również niepohamowanego egoizmu osób, które nie poczuwają się do elementarnej solidarności z innymi grupami społecznymi. Zamiast szanować i doceniać trud pracy rolnika, szczególnie intensywnej w okresie, kiedy wielu innych korzysta z prawa do wypoczynku, próbuje się tę pracę zdeprecjonować, a rzeczywistość wiejską zredukować do własnych wymagań estetycznych i indywidualnego poczucia komfortu życia. Taka postawa budzi moje zdziwienie i jestem przekonany, że tak samo czuje przytłaczająca większość moich rodaków.                                                                                                                        Jednocześnie, podzielając oburzenie Pana Posła, nie mam mocnych podstaw, aby twierdzić, że opisane zjawisko, jakkolwiek bulwersujące, ma charakter zorganizowanej kampanii, prowadzonej lub sterowanej przez czynniki zewnętrzne – lobby lub państwa zainteresowane opanowaniem polskiego rynku żywności.                                                                Nie podzielam również zawartej w interpelacji tezy, że opisywane przez Pana Posła przypadki są lansowane w różnych mediach lub środowiskach. W moim odczuciu przekazy medialne, zwłaszcza te opatrzone komentarzem reporterskim, nie są ukierunkowane na wsparcie żądań i pretensji wobec rolników. Nie artykułują wyłącznie stanowiska malkontentów (a czasem mają wobec nich ironiczny charakter), lecz przedstawiają również zdroworozsądkowy punkt widzenia rolników i osób ich wspierających. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby postawy opisane przez Pana Posła zostały w materiałach dziennikarskich wyraźnie napiętnowane. Trudno jednak ingerować w treść i sposób relacji medialnych.                    W tym miejscu należy pamiętać, że generalnie polska wieś i model życia wiejskiego, dzięki ogromnemu wysiłkowi modernizacyjnemu, są dziś dużo lepiej postrzegane przez mieszkańców innych rejonów niż bywało kiedyś. Wieś stała się miejscem atrakcyjnym, czego między innymi dowodzą ludzie, którzy się tam przeprowadzają. To co mogę, jako Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, uczynić, to wspierać rolnictwo i obszary wiejskie w każdym możliwym dla mnie do realizacji aspekcie, aby ten generalnie pozytywny wizerunek umacniać. Daję i będę dawać, gdzie tylko to możliwe, wyraz szacunku i uznania dla ludzi, których ciężka praca zapewnia bezpieczeństwo żywnościowe Narodu i nadal będę domagać się szacunku dla nich od innych obywateli.                                                                                              W kwestii karania rolników mandatami, informuję Pana Posła, że zwróciłem się z prośbą do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o zainteresowanie się sprawą i interwencję, mającą na celu zapobieganie dyskryminacji pracy rolników i utrudniania im prowadzenia gospodarstwa rolnego. Jak wiadomo Panu Posłowi, warunki pracy na wsi są specyficzne i trudno zapewnić, że praca rolnika będzie trwała określoną ilość godzin w określonych porach dnia. Praca ta zależy przede wszystkim od warunków atmosferycznych i pory roku. Wieś jest warsztatem pracy rolnika. Wszystkie czynności wykonywane przez rolnika podlegają regulacjom prawnym i muszą spełniać odpowiednie normy. Rolnicy mają dostęp do odpowiednich szkoleń i wiedzy w zakresie najnowszych technologii, ułatwiających im pracę i nie szkodzących otoczeniu. Należy zawsze pamiętać, iż rolnictwo to jedna z najstarszych i podstawowych dziedzin gospodarki, której głównym celem jest dostarczenie człowiekowi żywności.

 

 

Odpowiedź Sekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Jarosława Zielińskiego

Szanowny Panie Marszałku,

w odpowiedzi na interpelację numer 24022 Posłów na Sejm RP Panów Józefa Brynkusa, Jarosława Sachajki oraz Stefana Romeckiego w sprawie – jak ujęli w tytule interpelacji Panowie Posłowie – absurdalnego karania rolników za prace polowe oraz produkcję żywności, na podstawie stanowiska Komendy Głównej Policji (KGP), uprzejmie przedstawiam informacje pozostające w zakresie właściwości Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Na wstępie należy wyjaśnić, że obowiązujące regulacje, które wynikają z art. 51 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2018 r. poz. 618, z późn. zm.) wydają się być odpowiednie do zagwarantowania – z jednej strony – prawa obywatela do niezakłóconego wypoczynku w porze nocnej, – z drugiej zaś do wykonywania niezbędnych prac polowych, których nie można wykonać o innej porze.

Na podstawie obowiązujących przepisów prawa, w szczególności art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2017 r. poz. 2067, z późn. zm.), a także ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz. U. z 2018 r. poz. 475, z późn. zm.) oraz zarządzenia nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2008 r. w sprawie metodyki wykonywania prze Policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców (Dz. Urz. KGP Nr 9, poz. 48, z późn. zm.), funkcjonariusz Policji podejmujący czynności wobec osób podejrzanych o popełnienie ww. wykroczenia, dokonuje indywidualnej oceny zaistniałej sytuacji, a zwłaszcza zobowiązany jest stwierdzić, czy dany czyn wypełnił wszystkie ustawowe znamiona określone w art. 51 Kodeksu wykroczeń.

Zgodnie z art. 51 § 1 ww. ustawy kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Powyższy przepis prawa uzależnia zatem odpowiedzialność za wykroczenie od stwierdzenia, iż czyn sprawcy stanowi wybryk. Doktryna i orzecznictwo za wybryk uznają każde zachowanie, które odbiega od przyjętego zwyczajowo w danym miejscu, czasie i okolicznościach.

Ponadto, wykroczenie z art. 51 Kodeksu wykroczeń można popełnić tylko umyślnie – nie każda emisja hałasu przekraczająca dopuszczalne normy spełnia ten warunek, jeżeli działaniu sprawcy nie można przypisać umyślności (zob. wyrok Sądu Okręgowego w Tarnowie z dnia 29 sierpnia 2002 r., sygn. II Waz 122/2002).

Dokonywanie wspomnianych w interpelacji zmian w przepisach prawa w taki sposób, aby wyszczególnić jedną grupę adresatów (tj. rolników), wydaje się niewłaściwe m.in. w świetle potencjalnego istnienia innych grup zgłaszających potrzebę wykonywania podobnych prac generujących hałas w porze nocnej, np. niektórych prac budowlanych. Takie kazuistyczne podejście mogłyby w konsekwencji spowodować, iż ochrona wynikająca z art. 51 Kodeksu wykroczeń stanie się swego rodzaju fikcją prawną.

Jednocześnie KGP przekazała, że w okresie od dnia 1 stycznia do dnia 31 lipca 2018 roku we wszystkich jednostkach Policji w kraju ujawniono 19 wykroczeń z art. 51 Kodeksu wykroczeń popełnionych przez rolników w związku z zakłócaniem spokoju i spoczynku nocnego spowodowanym pracami w polu, z czego w 6 przypadkach zastosowano środki oddziaływania wychowawczego, o których mowa w art. 41 Kodeksu wykroczeń, w 6 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu, w 4 odstąpiono od skierowania takiego wniosku, natomiast 3 sprawy pozostają w toku.

Niezależnie od powyższego należy zauważyć, że zgodnie z art. 24 ust. 2 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (Dz. U. z 2018 r. poz. 762, z późn. zm.) organem właściwym w zakresie dokonywania ewentualnych zmian w Kodeksie wykroczeń pozostaje Minister Sprawiedliwości.

Z poważaniem

MINISTER

SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI

z up. Jarosław Zieliński

Sekretarz Stanu

 

Opracowała Sylwia Michalec, pracownik Biura Poselskiego dra hab. Józefa Brynkusa