Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Lustereczko nienawiści czyli widzenie Polski według Silesii

Lustereczko nienawiści czyli widzenie Polski według Silesii

Różnica między lustrem a krzywym zwierciadłem jest podstawowa. Lustro pokazuje obraz rzeczywistości, nawet jeżeli nie najbardziej precyzyjnie i w dodatku odwrócony z prawa na lewo. Ale jednak prawdziwy. Jeżeli nie, to zapewne z przyczyn jakiegoś defektu zwierciadła. Natomiast w krzywym zwierciadle obraz jest zdeformowany z założenia i pokazywać ma nie prawdę, ale właśnie deformację. Podobnie jest z artykułami w różnych mediach. Albo pokazują obraz prawdziwy, albo zdeformowany – czyli po prostu nieprawdziwy, a co za tym idzie nierzetelny. Taki właśnie nieprawdziwy sposób oglądu czy widzenia Polski i polskich spraw prezentuje internetowe czasopismo Silesia, którego autorzy celują w nieprawdziwych wizjach, tezach i wnioskach.

Lustro to sprzęt nader przydatny. W każdej chwili można w nim sprawdzić swój look, tudzież image, czyli wygląd i wizerunek, by poprawić usterki i zaprezentować się lepiej światu. Ale bywa, że zwierciadło pokazuje nam wizje nieco odbiegające od standardu, jak na przykład słynne krzywe lustra w cyrkowych budach, które deformowały te czy inne części figury oglądającego. Ale to miały być gabinety śmiechu, a przyczyną tegoż śmiechu miały być właśnie owe zdeformowane wizerunki. Ot, taka zabawa fałszywym wizerunkiem, ale jednak tylko zabawa. Za to w bajce o Królewnie Śnieżce lustereczko pełniło rolę znacznie bardziej kreatywną. Mówiło okrutnej królowej, że jest najpiękniejsza na świecie. I tym razem nie była to już zabawa dla śmiechu, ale po prostu kłamstwo, które wypowiadane ileś razy miało moc utrwalania fałszywego przekonania.

Podobnie jest z pisarstwem publicystów portalu Silesia. Korzystając z zagwarantowanej w Polsce wolności słowa – znacznie bardziej swobodnie traktowanej u nas niż w większości państw Europy i reszty świata – autorzy tego czasopisma wypisują co chcą i co im ślina na klawiaturę przyniesie, tudzież co z nieczystych paluchów wysysają, notorycznie narzekając na Polskę i Polaków i nie obawiając się jakiejkolwiek reakcji nawet na najbardziej kłamliwe i napastliwe twierdzenia. Być może teksty te można by traktować jako bajdurzenie nieco zamroczonych pomrocznością niezbyt jasną pacjentów, gdyby nie fakt, że w sposób wyjątkowo nachalny regularnie deprecjonują one wizerunek Polski i Polaków. Bo dla Silesii najważniejszy jest cel podstawowy – jak najbardziej zohydzić Polskę i Polaków, jak najbardziej dołożyć tradycyjnym wartościom i zrelatywizować otaczającą rzeczywistość, by uprawdopodobnić najbardziej antypolskie dyrdymały, obficie serwowane na łamach periodyku. Kolejne wiadra pomyj i równie wartościowych teorii autorzy czasopisma wylali na Polaków przy okazji niedawnych wyborów do Europarlamentu.

Zestaw najbardziej zagorzałych i zionących nienawiścią do wszystkiego co polskie krytyków ten sam, co zwykle. Gerhard Bartodziej, Ewald Stefan Pollok, Bernhard Soika. Tytuły artykułów także podobne jak zawsze, np. „Dziwna Polska” czy „Samozwańcze Serce Europy”.

Polska przedstawiona została jako „czarna dziura” Europy, ponieważ zdaniem jednego z autorów nasze państwo „ma kłopoty z dogadaniem się z innymi”. I ani słowa o przyczynach tych „kłopotów z dogadaniem się”. Bo nieważne, że jeżeli Polska ma takie kłopoty, to tylko dlatego, gdyż pozostaje wierna zasadom przyświecającym Ojcom Założycielom Wspólnoty Europejskiej, a sprzeciwia się wypaczeniom w polityce UE narzucanym przez lewackich biurokratów. Ważne, że Polska jest be… Oczywiście wszystkiemu temu winne są rządy PiS, oraz przekaz zakłamanych środków przekazu mających misję publiczną, oglądany i słuchany tylko przez ubogich nieoświeconych, których nie stać na wykupienie pakietów stacji komercyjnych. Podobnych bzdurnych teorii jest na łamach Silesii znacznie więcej.

Towarzyszy tym publicystycznym aberracjom ogromna nostalgia za czasami słusznie minionej komuny i postkomuny, czyli koegzystencji jawnych agentów z PZPR (Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji) z ich nieco bardziej zakamuflowanymi wspólnikami ze strony postsolidarnościowej. Przy okazji eurowyborów w prawdziwym zwierciadle KODerastii oraz na wspólnych listach do Parlamentu Europejskiego wszyscy oni zabłysnęli mdłym tęczowym światełkiem obozu narodowego zaprzaństwa i lewackiej degrengolady. Ale przecież przez lata nie byli sami i nie byli samotni. Mieli wyhodowane i wyszkolone w ciągu półwiecza kadry janczarów. Zatem z łamów Silesii leją się gorzkie łzy m.in. z powodu zwolnienia w czasach kierowania ministerstwem spraw zagranicznych przez Witolda Waszczykowskiego 88. na 100. ambasadorów oraz 32. spośród 34. konsulów generalnych. A przecież owe zwolnienia to tylko dowód, że przez ponad 20 poprzednich lat w polskiej służbie dyplomatycznej nie dokonano żadnej lustracji i dekomunizacji, skoro musiał to zrobić dopiero min. Waszczykowski. Odrębną kwestią pozostaje odpowiedź na pytanie, czy nie należało zwolnić po prostu wszystkich pogrobowców układów z Magdalenki, ponieważ Rzeczpospolitą powinni reprezentować ludzie nie uwikłani w żadne szalbierstwa.

Nawet w recenzji książki mającej rzekomo walory historyczne nie zabrakło akcentu nostalgii za ludźmi Jaruzelskiego i Kiszczaka. Recenzent uznał tę książkę za wartościową, gdyż jednym z jej recenzentów naukowych był współtwórca planu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r., gen. Franciszek Puchała.

Za to w sprawie pedofilii (nie tylko w Kościele katolickim) głos Silesii jest o tyle ciekawy, że nie napiętnuje jedynie owych 4. promile kapłanów, którym takie zarzuty się stawia, ale zwraca uwagę na sprawców tego typu przestępstw spośród innych grup zawodowych. Wypadałoby ucieszyć się obiektywizmem Silesii, gdyby nie fakt, że cały wywód na ten temat cuchnie z daleka tzw. moralnością socjalistyczną połączoną z unijno-demokratycznymi naukami wymienionego w artykule nieżyjącego już biskupa, znanego jako długoletni TW SB.

Tym razem na łamach czasopisma dostało się na także autorowi sejmowej interpelacji nr 28014 w sprawie antypolskiej działalności Silesii, drowi hab. Józefowi Brynkusowi. Ale że zabrakło publicystom Silesii oraz  autorom komentarzy jakichkolwiek argumentów, aby podjąć dyskusję merytoryczną, a także odwagi, aby wystąpić z odkrytą przyłbicą, zatem zamiast kontrargumentów, na Brynkusa posypały się inwektywy. Jeden jedyny obiektywny komentator przyznał, że Brynkus w swojej interpelacji napisał po prostu prawdę, czyli jaka jest Silesia… nie w krzywym zwierciadle.

Nie może jednak dziwić, że Polska widziana w agresywnie i jadowicie złośliwym lustereczku Silesii wydaje się „dziwna”. Bo publicystom takim, jak piszący na łamach Silesii, rozumującym w tak specyficznie zaKODowanych kategoriach, po prostu wręcz RAŚ-istowsko antypolskich, wszyscy myślący w miarę normalnie i logicznie ludzie muszą wydawać się dziwni. Na szczęście tych dziwnych – czyli po prostu normalnych ludzi w Polsce – jest znacznie więcej, mimo ujadania lewacko-niemiecko-antypolskiej Silesii.

O sprawie pisał już wcześniej i interpelował poseł dr hab. Józef Brynkus:

  1. Dlaczego prokuratura nie zajmuje się antypolskimi wpisami i mową nienawiści na portalu Silesia? (czytaj więcej)
  2. Silesia pluje na Polskę i Polaków (czytaj więcej)

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa