Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Rząd nie ma pomysłu na rozwiązanie problemu wykluczenia komunikacyjnego

Rząd nie ma pomysłu na rozwiązanie problemu wykluczenia komunikacyjnego

Będąc blisko mieszkańców można usłyszeć to czego nie słyszą rządzący. Problem wykluczenia komunikacyjnego w Polsce jest dosyć powszechny i rząd PiS też przyłożył do tego rękę. Rozwiązanie zaproponowane w rządowym projekcie ustawy o „Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej” nie rozwiązuje problemu wykluczenia komunikacyjnego, a wprowadza tylko dodatkowy chaos. 

Przedstawiam stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz15 do rządowego projektu ustawy o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej (druk nr 3411)

Naprawę systemu komunikacji publicznej zapowiadał na jesieni ubiegłego roku premier Mateusz Morawiecki podczas konwencji samorządowej. Rząd obiecał podwojenie środków dla gmin, które będą chciały odbudowywać połączenia autobusowe. No i jak w anegdocie – obiecał, ale nic nie dał.

W październiku ubiegłego roku rząd ogłosił też, że przeznaczy „kilka miliardów” na budowę linii kolejowych do małych miejscowości, w ramach programu „Kolej plus”. No i z całego projektu został tylko plus – a właściwie minus dla ministerialnych urzędników, którzy nadal określają szczegółowe zasady funkcjonowania Programu i harmonogram jego realizacji.

Procedowana ustawa jest wielce kontrowersyjna. Zakłada się w niej, że finansowanie zadań w zakresie rozwoju przewozów autobusowych w sporej części opierać się będzie na przesuwaniu środków, które do tej pory przynosił transport drogowy. Rządzący chcą zabrać część przychodów z opłaty paliwowej, opłaty emisyjnej, opłaty z tyt. biopaliw, z grzywien i kar nakładanych przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego. I podejrzewam, że przez to zwiększy się intensywność pracy tej instytucji i to ona w większości zadba o przychody Funduszu Autobusowego.
W projekcie ustawy zapisane jest, że rozwój połączeń deficytowych i zawieszonych z powodu ich nierentowności będzie także uzależniony od wkładu własnego gmin – nie może być mniejszy niż 10%. Być może to jest i słuszne, bo to JST powinny określać potrzeby komunikacyjne na swoim terenie, ale mamy do czynienia z kolejnym rozszerzeniem zadań finansowanych przez te jednostki. Komuś będą musiały zabrać te środki.

Jeśli założeniem jest, że rozwój połączeń autobusowych będzie się dokonywał na terenach tzw. wykluczenia komunikacyjnego, a więc biednych i biedniejszych, to przez to obniża się potencjalne możliwości inwestowania JST w inne potrzeby, np. budowę sieci kanalizacyjne itd.

Ustawa przywracająca połączenia autobusowe miała wejść w życie na przełomie kwietnia i maja. Nie wejdzie z wiadomych powodów – brak pieniędzy na jej wykonanie. Im później, tym lepiej dla budżetu.

Ale dla PiS-u nie ma to znaczenia. Chodzi o to, żeby temat grzać. Łapać króliczka, ale go nie złapać. Rządzący i posłowie PiS-u nie mają pojęcia o rzeczywistych kosztach tego przedsięwzięcia – będzie jak w Wadowicach.
Poprzedni burmistrz stworzył komunikację bezpłatną w wydzielonej części gminy za kilkaset tysięcy złotych rocznie. Autobusy woziły powietrze, a dziś burmistrz z PiS-u rezygnuje z pomysłu poprzednika i słusznie. Lepiej wynająć taksówki dla tych kilku czy kilkunastu pasażerów, albo zmniejszyć obciążenia fiskalne np. VAT i akcyzę na paliwo. I wtedy działalność ta będzie opłacalna ekonomicznie i nie będzie trzeba tworzyć takich protez komunikacyjnych.
Przywracacie to, co, do upadku czego sami się przyczyniliście – np. przez doprowadzenie do wzrostu ceny paliw i obciążeń fiskalnych. Z powodu nierentowności zlikwidowane zostały w ostatnim czasie PKS-y na wielu obszarach. Przykładowo w Gnieźnie i w Zachodniopomorskiem. I to w starostwie współzarządzanym przez Prawo i Sprawiedliwość.

Czy w tym miejscu też będziecie przywracać połączenia autobusowe, które sami likwidujecie??

Pomysł rządu to próba łatania niewydolnego dotychczas systemu. Wiadomo, że przecież 800 mln zł dla wszystkich nie wystarczy. Obawy budzą kryteria podziału dofinansowania. Nie jest to koncepcja naprawcza, ale próba przypodobania się wyborcom. Myślę, że nieskuteczna.

Ktoś kto podpowiedział Prezesowi Kaczyńskiemu pomysł z przywracaniem połączeń autobusowych podrzucił mu śmierdzące jajko. Przecież to jest rozwiązanie, które nie może trwać wiecznie. Generuje koszty, jest mało efektywne i będzie sprzyjać korupcji. Już przy obecnej ustawie o transporcie publicznym tak się dzieje, a procedowana ustawa tylko pogłębia patologię w tym zakresie. Przykładowo JST kupują autobusy po cenie o wiele wyższej niż wynika to z kosztów ich produkcji, a także cenie, którą producent oferuje innych użytkownikom. Przykład to Andrychów.
Będzie też jak z ustawą Prawo Wodne – premier Szydło zastrzegała, że cena wody nie wzrośnie. No i co – zastrzegała, a cena wody wzrosła.

Minister Adamczyk zamiast ekscytować się tym chybionym rozwiązaniem lepiej przenalizowałby bezsensowne inwestycje w resorcie, którym, zawiaduje – np. budowę przystanków kolejowych, w miejscach, w których nikomu nie będą służyć i przeciwko którym protestują mieszkańcy.

Klub Kukiz opowiada się przeciw tej ustawie, bo ona nie rozwiązuje problemu wykluczenia komunikacyjnego, a jedynie pogłębia chaos w tej dziedzinie.