Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce to pozór i fikcja

Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce to pozór i fikcja

Dekomunizacja przestrzeni publicznej w Polsce to pozór i fikcja. Pozór i fikcja wynikająca z bezradności polskich organów ścigania, ich niewiedzy, a także strachu przed podmiotami, które powiązane są z występującymi w przestrzeni publicznej znakami o charakterze totalitarnym

W ubiegłym roku złożyłem do ministrów: Spraw Zagranicznych oraz Sprawiedliwości interpelacje nr 21822 dotyczącą propagowania komunizmu przez niemiecką Fundację im. Róży Luksemburg, także z racji używanej przez tę Fundację nazwy patronki. Obecnie po raz kolejny otrzymałem od podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Łukasza Piebiaka niewystarczającą odpowiedź na wspomnianą interpelację, pokazującą bezradność rządu i słabość aktów prawnych przygotowywanych przez obecnie rządzącą ekipę.

Ustawą z 2015 r. zakazane zostało propagowanie w Polsce ustroju totalitarnego, jakim m.in. jest komunizm. Roża Luksemburg była znaną działaczką komunistyczną i samo jej nazwisko stanowi jednoznaczną propagandę systemu komunistycznego i tej zbrodniczej ideologii, podobnie jak nazwiska Lenina, Stalina, Trockiego, Bieruta, Jaruzelskiego i wielu innych im podobnych.

W pierwszej odpowiedzi z 6 czerwca 2018 r. wiceminister Piebiak pozostawił cień nadziei na przestrzeganie prawa w Rzeczpospolitej, pisząc o prowadzonych w tej sprawie przez Policję w Warszawie czynnościach sprawdzających, za którymi miałyby pójść działania Prokuratury. I był to jedyny pozytywny aspekt tamtej odpowiedzi, gdyż poza tym Ministerstwo Sprawiedliwości umywało ręce, wskazując, że nadzór nad zagranicznymi fundacjami działającymi w Polsce należy do kompetencji Ministra Spraw Zagranicznych. Niestety w odpowiedzi na ponowną moją interpelacje odpadła nawet szansa na przestrzeganie prawa w Polsce, gdyż wiceminister Piebiak jednoznacznie stwierdził, że w lipcu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota prawomocnie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie publicznego propagowania totalitarnego ustroju państwa. Zatem działalność fundacji propagującej swoją nazwą ustrój totalitarny – komunizm – uznana została w Polsce za legalną. Pozostaje tylko czekać, aż zalegalizowane zostaną także inne tego typu przedsięwzięcia, noszące imiona Adolfa Hitlera czy Józefa Stalina. No, żeby nie było tak jednoznacznie i ostro, a także, by oswoić społeczeństwo polskie przed tą sytuacją, zacznie się od nazwania obiektów w przestrzeni publicznej, w tym i fundacji od imienia Dzierżyńskiego i jemu podobnych.

Określenie tego zjawiska jako niekonsekwencji jest nader delikatne. Sprawa praktycznego niestosowania ustawy dekomunizacyjnej pokazuje bowiem po raz kolejny schizofreniczną postawę władz państwowych, ustanawiających prawo i powołujących się na zasady, których w praktyce same nie stosują. Pasuje to całkowicie do skandalicznej sytuacji powstałej wokół obchodów rocznicy oswobodzenia terenu byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Tam także władze, odwołując się do praw człowieka i potępienia ustroju totalitarnego, równocześnie uniemożliwiały rodzinom ofiar tego obozu udział w oficjalnych obchodach. Czyżby więc władz prawo nie obowiązywało? Czy może zbyt trudno je wyegzekwować? Zwłaszcza jeśli się nie chce…

Tak na marginesie należy wspomnieć, że Fundacja nosząca imię Róży Luksemburg, nienawidząca polskości i niepodległej Polski, współpracuje w działalności konferencyjnej z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, także w zakresie badania mowy nienawiści. Należy zakrzyknąć tylko – O tempora! O mores!

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa