Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Śmierć nie jest przepustką do świętości. Do niej przepustką jest całe życie

Śmierć nie jest przepustką do świętości. Do niej przepustką jest całe życie

„Śmierć nie jest przepustką do świętości. Do niej przepustką jest całe życie. (…) Szkoda, że w takich okolicznościach trzeba podejmować szybkie decyzje” – mówił poseł dr hab. Józef Brynkus, komentując na antenie Radio Kraków propozycje premiera Morawieckiego, dotyczące zmian w prawie po zabójstwie prezydenta Gdańska. W rozmowie z Jackiem Bańka dodawał, że podobna sytuacja dotyczy niedawnej tragedii w Koszalinie, gdy w pożarze escape roomu zginęło pięć nastolatek. Zwrócono wtedy uwagę na lukę w prawie, dotyczącą funkcjonowania takich miejsc. Zdaniem posła Brynkusa, prawo powinno przewidywać różne sytuacje od początku, a nie być poprawiane na szybko.

Jacek Bańka: Kukiz’15 weźmie udział w dzisiejszym spotkaniu z premierem Morawieckim ws. zmian legislacyjnych po zabójstwie prezydenta Gdańska?

Poseł dr hab. Józef Brynkus: – Nie potrafię powiedzieć, czy Kukiz’15 weźmie udział w rozmowach. Nie jestem w prezydium klubu. Natomiast pewnego rodzaju wskaźnikiem tego zaproszenia jest jego ogólnikowy charakter i związek z zabójstwem prezydenta Adamowicza. To nie powinna być przesłanka dotycząca podejmowania rozmów ws. bezpieczeństwa publicznego i firm ochroniarskich. W tym zakresie już dawno podpowiadaliśmy ministerstwu pewne rozwiązania, które nie zostały wdrożone. Szkoda, że w takich okolicznościach muszą być jakieś działania.

Jakieś propozycje zmian legislacyjnych ma Kukiz’15?

– Ja tą sprawą się nie zajmuje. Trudno mi powiedzieć jakie będą propozycje. Generalnie polskie prawo, jeśli chodzi o jego rozwiązania, w wielu przypadkach jest dobre. Kwestia jest w stosowaniu tego prawa i przestrzegania go. Tu jest problem. Może trzeba uwrażliwić osoby organizujące takie imprezy, żeby one przestrzegały prawa. Byłem prezesem małego klubu piłkarskiego. Wobec nas to prawo było mocno egzekwowane. Liczę, że nie będzie świętych krów.

Czyli nie chodzi o to, żeby po każdej tragedii zaostrzać prawo i zmieniać zasady?

– To nie jest rozwiązanie. To pokazuje pewne obszary, gdzie służby źle działają. Dlaczego gdy dochodzi do tragedii w escape roomie, nagle odpowiednie służby się interesują, czy są wyjścia ewakuacyjne. W Wadowicach płonął hipermarket i dopiero służby zaczęły kontrolować takie obiekty. To złe. To powinno być zrobione na początku. Jak można wydać decyzję o wybudowaniu takiego obiektu bez zabezpieczenia podstawowego?

Czyli większy jest problem z przestrzeganiem obowiązującego prawa?

– Zdecydowanie.

Jak pan przyjął kłótnię w Senacie dotyczącą uchwały upamiętniającej Pawła Adamowicza? Wypadło z niej sformułowanie, że był wybitnym samorządowcem i uczynił Gdańsk nowoczesnym miastem.

– Powiem szczerze. Trzeba się zgodzić z pewną rzeczywistością. Pod rządami Pawła Adamowicza Gdańsk się rozwijał. To miasto szczególne. Ono by się rozwijało bez znaczenia na to, kto by nim rządził. To sprawa ewidentna. Natomiast ja zastanawiam się nad jedną rzeczą przy tym zabójstwie. Chodzi o to, że wiem, iż szczególne okoliczności powodują refleksję. Jednak one nie powinny być przepustką do świętości. Kiedyś jeden z wybitnych polskich socjologów napisał książkę pod tytułem „Święty Patryk – bohater narodowy Irlandii”. W tej książce zawarł zestaw okoliczności, które powodują, że dana postać stanie się bohaterem. Tam była pierwsza ofiara zarazy na przykład. Śmierć nie jest przepustką do świętości, bo do niej przepustką jest całe życie.

Z tej uchwały wypadło też sformułowanie o mowie nienawiści. Mamy problem w Polsce z mową nienawiści?

– Bez wątpienia jest takie zjawisko. Ja nie eskaluję tego zjawiska, ale zetknąłem się z tym w stosunku do mnie. Ci, którzy głośno krzyczą są jak krowa. Mało mleka dają. Oni głośno krzyczą i sami eskalują to zjawisko, są autorami chamskich wypowiedzi.

Mówi się, że nienawiść staje się spoiwem politycznym w naszym kraju.

– Pewnych środowisk tak.

W pana Wadowicach nie będzie w szkole lekcji o mowie nienawiści, bo – jak słyszymy – jest to ideologia lewicowa…

– Same lekcje o agresji w tych okolicznościach są śmieszne. Nauczyciele powinni jednak reagować na przejawy agresji personalnej, mowy nienawiści, lekceważenia innych uczniów. Mam doświadczenia ze środowiskiem wadowickim w szkołach. Tak jest. Nie jest tak, że nauczyciele bagatelizują takie zjawiska. Nie. Oni reagują na dane przypadki. Reagują prawidłowo. Zrobienie specjalnych lekcji z tego powodu jest rzeczą, która nie powinna mieć miejsca. To stale powinno być mówione.

W Myślenicach, w których burmistrz wywodzi się z tego samego środowiska co burmistrz Wadowic, będą takie lekcje. Będzie to pod patronatem MSWiA i zostaną zaangażowani znani sportowcy.

– Nie kwestionuje, że nie powinno się tego robić. To ocena lokalna, jak to działa. To decyzja burmistrza Szlachetki. To jego sprawa. On nie może wpłynąć na proces wychowawczy w szkołach, ale może zainspirować ich do takich działań. W Wadowicach nie widzę takiej potrzeby.

Wierzy pan w możliwości szkoły i naukę empatii?

– Wierzę. Jednak robienie dodatkowych zajęć jest zbędnym działaniem. To powinno być robione systemowo. Wtedy nie ma takiej potrzeby. Okazjonalność powoduje, że sama sytuacja może być różnie odbierana przez uczniów.

Kukiz’15 poprze żądania nauczycielskich związkowców ws. podwyżek?

– Od początku mówię, że żądania nauczycieli są słuszne. Problem w tym, że my patrzymy przez pryzmat pieniędzy. To ważna sytuacja. Oczywiście. Jednak poza tym nauczyciele chcą innych spraw, o których się zapomina. W przestrzeni publicznej jest tylko kwestia pieniędzy.

Wydłużona kwestia awansu zawodowego?

– To dobre. Nauczyciele tak uważają. Mam zajęcia na studiach podyplomowych. Nauczyciele powiedzieli, że to bardzo dobre. Wtedy awans jest faktem, nie fikcją polegającą na zbieraniu dokumentacji. Problem jest jednak jeden. Minister Zalewska chciała przez pryzmat dodatkowego finansowania nauczycieli dyplomowanych pokazać, że PiS daje dużo pieniędzy dla nauczycieli. Oni by dostali 10% dodatkowego wynagrodzenia. Dlaczego jednak nauczyciel dyplomowany, nie każdy? Każdy powinien się starać, żeby jego nauczanie było jak najlepsze. Trzeba wynagradzać wszystkich. Ta gratyfikacja została też przesunięta w czasie. To dowodzi też braku wizji działania oświaty, którą reprezentuje minister Zalewska.

Pan, jako osoba kształcąca nauczycieli na Uniwersytecie Pedagogicznym, dostrzega zjawisko selekcji negatywnej? Słyszymy, że za 1700 złotych tylko co któryś absolwent będzie uczyć.

– To problem. Selekcja negatywna może być na pierwszym etapie zatrudniania. Wtedy nie ma chętnych, żeby pracować w jakiejś szkole. Potem jednak zostają najlepsi. Patrzymy na ich uczestnictwo w formach samodoskonalenia. To bardzo dobrzy nauczyciele. Jednak w momencie zatrudniania może być ta selekcja negatywna. Pieniądze, które nauczyciel dostaje na starcie urągają normom przyzwoitości. To fatalne.

Za 1700 złotych trudno zaczynać karierę zawodową.

– To nie jest jakiś progres skokowy jeszcze w pensji. Do tych wyższych stawek, które wcale nie są wysokie, dochodzi się stopniowo. Zazwyczaj zawód nauczyciela jest zdominowany przez kobiety, które żyją z pensji bogatego męża.

Jacek Bańka rozmawiał z posłem ruchu Kukiz’15, Józefem Brynkusem.

Źródło: Radio Kraków.