Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > „Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej”. Historia prawdziwa

„Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej”. Historia prawdziwa

Okres od „festiwalu Solidarności” przez lata stanu wojennego, transformacji ustrojowej do czasu obecnego nie został wszechstronnie ani nawet pobieżnie opisany w naszej literaturze pięknej. A przecież był to czas o tak wielkiej doniosłości dla Polski, że teoretycznie można by się spodziewać zalewu publikacji na temat różnych aspektów minionych trzydziestu kilku lat, prezentowanych z wielu punktów widzenia, których w naszym społeczeństwie przecież nie brakuje. Powieścią, która pomaga zapełnić tę lukę, jest Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej Rajmunda Pollaka, wydana przez Editions Spotkania w listopadzie 2018 roku.

Kanwą utworu stała się historia sprzedaży Polakom przez koncern Fiat licencji na ciquecento, a następnie zakupienia przez Włochów Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. Historię rokowań, ich szczegółowy przebieg czyta się jak kryminał. Śledzimy przebieg rozmów, zachowanie postaci reprezentujących obie strony rokowań, niekompetencję, beztroskę, cynizm i brak kultury przedstawicieli strony polskiej, przebiegłość Włochów, górujących wiedzą i doświadczeniem nad polskimi aparatczykami partyjnymi występującymi w nieswojej roli specjalistów od negocjacji biznesowych.

Krok po kroku odbywa się przejmowanie fabryki przez włoską firmę, czemu nie można przyglądać się bez emocji. Nie tylko dlatego, że zostało to zajmująco przedstawione, ale przede wszystkim z tego powodu, że są to wydarzenia prawdziwe. Książka powstała na podstawie rzeczywistych wydarzeń, a pod postaciami jej bohaterów są ukryci ich uczestnicy.

Na przykładzie sprzedaży Fabryki Aut obserwujemy wkraczanie do Polski kapitalizmu, tak wyczekiwanego i wytęsknionego przez nasze społeczeństwo. Następuje zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością. Powieść pokazuje, do jakiego stopnia oczekiwania milionów członków Solidarności okazały się naiwnością, a przez lata komunizmu karmiliśmy się złudzeniami. Okazuje się, że nowi, europejscy właściciele polskiego zakładu chcą tylko i wyłącznie zarabiać na nas pieniądze. Organizacja pracy może się i poprawia, ale pracownicy są traktowani przedmiotowo w większym jeszcze stopniu niż za komuny, nagradzane jest donosicielstwo, Solidarność – konsekwentnie marginalizowana. Nawet francuskie związki zawodowe, do których zwracają się przedstawiciele
zakładowej Solidarności, tak skutecznie walczące o swoich pracowników,  odsyłają Polaków z kwitkiem. Tyle pokrótce o wątku pierwszej części tytułu: „Capo z licencją”, który ze szczegółami, jakich nie oddadzą dokumenty, a także z wielkim poczuciem humoru prezentuje temat bulwersującej sprzedaży za bezcen polskiego przedsiębiorstwa.

A druga część tytułu: „Cena odwagi cywilnej”? Głównym bohaterem książki jest Artur Dobrowolski, inżynier pracujący w Fabryce Aut, bielszczanin z dziada pradziada, wychowany w rodzinie o mocnych tradycjach religijnych i patriotycznych. Jego sposób myślenia, światopogląd, działalność związkowa, wreszcie rozczarowanie – są reprezentatywne dla wielkiej części naszego społeczeństwa. Nawet jego pewna naiwność, idealizm, prostolinijność, wiara w ludzką solidarność – także są cechami kojarzonymi z polskością.

Dobrowolski jest przedstawicielem rzesz Polaków, którzy zaangażowali się w Solidarność, ale nie zostali beneficjentami transformacji. I nie dlatego, że zabrakło im wiedzy czy inteligencji. Bohater reprezentuje tych Polaków, którzy dążą do celu prostymi drogami, mają hierarchię wartości, jakie określa w skrócie hasło „Bóg, honor, ojczyzna” – i rodzina – jakkolwiek górnolotnie to brzmi; i nie są gotowi zrezygnować z nich dla korzyści materialnych, władzy czy sławy. Główny wątek powieści pozostawia smak goryczy – nie tak wymarzyliśmy sobie naszą wolność, nie tak miała przebiegać transformacja. Pod tym względem nie ma happy endu ani w powieści Rajmunda Pollaka, ani w rzeczywistości.

„Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej” zawiera wiele innych wątków. Poznajemy region i jego historię, migawki z rzeczywistości peerelowskiej, życie rodzinne głównego bohatera i kształtowanie się fascynacji górami jego syna. Pierwowzorem powieściowego Szymka stał się zresztą syn Autora, Przemysław, którego pamięci dedykowana jest książka. Mamy do czynienia z całą plejadą postaci pozytywnych i negatywnych, przedstawionych przekonująco, wyraziście, niezależnie od tego, czy są to bohaterowie pierwszoplanowi, czy epizodyczni. Nastroje w powieści zmieniają się jak w kalejdoskopie, podobnie jak zwroty akcji. Nocne czuwanie w kolejce po pralkę, obiad we włoskiej stołówce pracowniczej, omawianie przez towarzyszy z najściślejszej góry PZPR odnowy swojego
wizerunku czy proces doboru współpracowników-donosicieli przez włoskich właścicieli fabryki i wiele innych epizodów jest przedstawionych z często finezyjnym humorem. Humor przewija się zresztą przez całą powieść, jest obecny nawet w opisach dramatycznych wydarzeń, choćby takich jak strajk w Tychach.

Pewien rodzaj zdumienia może budzić zawarta w powieści swoista reklama „malucha”. Jednak fiaty 126p tak się sprawowały i w ten sposób były eksploatowane, jak to zostało przedstawione w książce. Niezrozumiała dla młodszego Czytelnika może być radość z przydziału wczasów rodzinnych albo z zainstalowania w mieszkaniu telefonu. Dzięki takim scenom niezorientowani mogą poznać szczyty dobrobytu dostępne dla przeciętnego obywatela peerelu. Przesadna może wydawać się z dzisiejszego punktu widzenia negatywna reakcja głównego bohatera na procedurę wprowadzania identyfikatorów w przejętym przez Włochów przedsiębiorstwie. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja była w Polsce po pierwsze zupełną nowością, a po drugie mogła się kojarzyć z
przesłuchaniami i fotografowaniem więźniów zarówno przez Niemców, jak i służby bezpieczeństwa, o czym pamięć do dziś jest żywa. Umieszczenie w powieści tego wątku dowodzi, z jaką pieczołowitością Autor oddaje sposób myślenia swojego pokolenia.

Jest to beletrystyka przeniknięta publicystyką. Nie tylko z powodu poglądów wyrażanych bezpośrednio przez bohaterów czy w postaci komentarzy odautorskich, ale także dzięki przesłaniu, jakie niesie. Liczne sceny, zwłaszcza te z życia rodzinnego, pokazują, że mimo wszystko w ówczesnej szarzyźnie można było cieszyć się życiem – doceniając wszelkie dobro, jakie było dostępne, i to nie
głównie materialne – jednocześnie nie rezygnując z walki o zmianę na lepsze. Powieść jest reprezentatywna dla pokolenia, które zakosztowało życia w komunie, należało do Solidarności i stworzyło etos – i wierzyło w niego – w którym było miejsce na prawdę, wolność, solidarność, sprawiedliwość i poczucie bezpieczeństwa. W pewien sposób jest głosem dzieci i wnuków tych, o których pisał Piotr Semka w My, reakcja – i którzy nadal są „reakcją”, i znowu nie mają swojego miejsca, są spychani na margines jako ci, których poglądy łatwo określić jako nieracjonalne, idealistyczne, czasem śmieszne.

Na pewno wiele osób znajdzie w książce Rajmunda Pollaka swoje wspomnienia, emocje i postawy. Innym pomoże zrozumieć sposób myślenia pokolenia Solidarności. A na pewno nikt nie będzie się nudził podczas lektury. Rajmund Pollak, Capo z licencją. Cena odwagi cywilnej, Editions Spotkania, Warszawa 2018.

Autor: Magdalena Słoniowska

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa