Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Lustracji ciągle za mało

Lustracji ciągle za mało

Podczas plenarnego posiedzenia Sejmu przedstawiłem stanowisko Klubu Poselskiego Kukiz’15 w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów – druki sejmowe nr 3024 i nr 3055.

Procedowany projekt uzupełnia ustawę z 18 października 2006 r. Ta kolejna zmiana ustawodawstwa lustracyjnego pokazuje jednak, że prawo w tym zakresie wymaga dopracowania i ujednolicenia.

Ustawa jest oczywista. Uchwalenie w 2017 roku ustawy o związku metropolitalnym, wymagało uzupełnienia obowiązujących procedur lustracyjnych w zakresie tej formy związku samorządowego. Gdybyśmy nie uchwalili zmiany, to ta forma samorządu pozostałaby, jako jedyna w Polsce, poza działaniem ustawodawstwa lustracyjnego. Ustawa ma charakter generalny, gdyż potencjalnie może być stosowana wtedy, gdyby takie związku ustanowiono.

Problem w tym, że takie pojedyncze ustawy wskazujące na konieczność zastosowania procedur lustracyjnych do rożnych obszarów życia publicznego, ciągle są przyjmowane i to nie do wszystkich. Wynika to albo z tego, że ustawodawca nie chce wszystkich tych sektorów objąć działaniem ustawy lustracyjnej, albo nie może ze względu na różne personalne powiązania. A wystarczyłoby tylko zmienić obecnie obowiązują ustawę lustracyjną.

Pierwsza sprawa, o którą dopominam się od początku tej kadencji, gdy jest mowa o sprawie lustracji, to sprawa zakresu stanowisk i grup osób objętych obowiązkiem ujawniania faktu powiązań z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa. Od początku uchwalenia w Polsce prawa lustracyjnego krąg ten był zbyt wąski patrząc nań pod względem potrzeb bezpieczeństwa współczesnego państwa polskiego – zewnętrzne i wewnętrzne.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo zewnętrzne, to trzeba mieć świadomość, że osoby, na których temat dokumenty – dotyczące m.in. tzw. wrażliwych sfer ich życia – ich preferencji obyczajowych, znajdują się w posiadaniu obcego mocarstwa, nie powinny mieć dostępu do żadnych informacji państwowych i urzędowych, a tym bardziej dostępu do wpływu na ich procedowanie i podejmowanie jakichkolwiek decyzji w zakresie funkcjonowania państwa i życia społecznego. To, że będą nielojalne wobec państwa polskiego, nikogo nie trzeba przekonywać.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo wewnętrzne państwa polskiego, to powszechnie wiadomo, że liczni dawni funkcjonariusze i współpracownicy służb reżimu komunistycznego stworzyli szereg struktur przestępczości zorganizowanej i uczestniczyli w rozmaitych grupach mających charakter mafijny. Państwu i społeczeństwu przyniosło to – a być może w niektórych przypadkach nadal przynosi – wiele szkód politycznych i ekonomicznych.

Nadal nie pozbyto się tajnych współpracowników i pracowników aparatu bezpieczeństwa Polski Ludowej z tak wrażliwych dziedzin życia publicznego jak banki, energetyka czy telekomunikacja lub cyfryzacja.

Drugi aspekt dotyczy funkcjonowania procedur lustracyjnych w Polsce. Obowiązujące prawo w tym zakresie jest trudne do egzekwowania. Poza sprawą bezpośredniego zaangażowania w aparat bezpieczeństwa Polski ludowej – czyli pracy dla niej.

Wyroki Trybunału Konstytucyjnego w sprawie stosowania procedur lustracyjnych to nic innego jak narzędzie ochrony interesów byłych funkcjonariuszy oraz agentów państwa totalitarnego. Wprowadziły one szereg nielogicznych wymogów mających poświadczać fakt współpracy z aparatem represji Polski Ludowej. W praktyce pozwalają na unikanie odpowiedzialności prawno-karnej przez wielu agentów.

Równocześnie lansowane przez wiele mediów narracje o nieszkodliwości bycia funkcjonariuszem aparatu represji Polski Ludowej lub jego, a czasem nawet o rzekomych zasługach komunistycznych służb i ich beneficjentów, tworzą fałszywy klimat wokół tego zagadnienia. Pozwala to na zakłamywanie naszej najnowszej historii i relatywizuje zagrożenia wynikające z nierozliczenia komunistycznych organów bezpieczeństwa. A byli funkcjonariusze i agenci komunistycznej bezpieki w wielu środowiskach nadal odgrywają ważną rolę w życiu publicznym. Albo też, mając świadomość swojej niegodziwości z czasów Polski Ludowej, bezczelnie uważają, że ich postawa zasługuje na uznanie i przywileje.

Należałoby zastanowić się nad takim prawem, dotyczącym lustracji, który podobnie jak w Niemczech, objąłby jednoznacznie i konsekwentnie wszystkie osoby pracujące i działające w sektorze publicznym. Wtedy wprowadzanie zmian do ustawy nie byłoby konieczne, gdyż w sposób automatyczny, każde powstające struktury administracji czy władzy publicznej objęte byłyby jego działaniem. I należałoby iść konsekwentnie dalej w ślad za Niemcami. Trzeba byłoby działanie tak skonstruowanych procedur lustracyjnych przedłużyć przynajmniej do 2030 roku, kiedy nawet najmłodsze osoby mogące mieć powiązania z komunistycznymi organami bezpieczeństwa osiągną już wiek emerytalny i nie będą mogły odgrywać żadnego bezpośredniego wpływu na życie publiczne.

Klub Kukiz’15 opowiada się jednak za procedowaną ustawą, choć ma świadomość, że nie rozwiązuje ona wszystkich problemów lustracyjnych.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Wideo wystąpienia: