Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Wokół Jeziora Mucharskiego – ważniejsze prawo czy dyktat Wód Polskich

Wokół Jeziora Mucharskiego – ważniejsze prawo czy dyktat Wód Polskich

W czwartek 12 lipca 2018 roku o godz. 17.00 na tzw. oknie widokowym nad zaporą Zbiornika Wodnego na Skawie w Świnnej Porębie zaproszeni przez posła na Sejm RP dra hab. Józefa Brynkusa dziennikarze mediów ogólnopolskich i lokalnych dowiedzieli się, jak władze państwowego jakby nie było, przedsiębiorstwa Wody Polskie usiłują łamać prawo, względnie wymuszać jego łamanie na władzach samorządowych Gmin wokół Zbiornika.

Na zorganizowanej przez posła J. Brynkusa konferencji prasowej wraz z nim pojawili się także Wójt Gminy Mucharz, Wacław Wądolny i przedstawiciele Gminy Stryszów, Skarbnik Gminy Zbigniew Żmija oraz kierownik Referatu Inwestycji i Rozwoju, Krzysztof Cichoń. Konferencję poprowadził dyrektor Biura Poselskiego dra hab. Józefa Brynkusa Krzysztof Sitko. Dziennikarze z pewnym zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjęli informacje o treści przygotowanych przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie projektów umów użyczenia Gminom terenów w bezpośrednim sąsiedztwie zbiornika.

Bo projekty te muszą wywoływać pytania. M.in. o to, czy w prawie polskim dopuszczalne jest zawieranie umów jawnie niekorzystnych dla jednej ze stron? Czy podmioty państwowe mogą przekraczać granice prawa? I jak się okazuje, dla niektórych – nawet podmiotów państwowych – odpowiedzi na te pytania nie są oczywiste. Na przykład dla PGW Wody Polskie, o czym świadczą przesłane Gminom dokumenty.

PGW Wody Polskie przesłało pod koniec ubiegłego tygodnia do Gmin Mucharz i Stryszów umowy użyczenia terenów położonych wokół Zbiornika. Małgorzata Sikora, Dyrektorka Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie z upoważnienia Zarządu PGW Wody Polskie zaproponowała w nich warunki, które dla Gmin muszą być nie do przyjęcia.

W ustępie 1 paragrafu 4 zapisano bowiem, że biorący w użyczenie, czyli Gmina „zobowiązuje się do niedochodzenia przez wójta Gminy (Gminę) wszelkich zobowiązań podatkowych ze wszystkich nieruchomości Użyczającego [czyli Wód Polskich] położonych na obszarze Gminy za lata 2012-2018 względem Użyczającego.”

W kolejnym ustępie 2 zapisano „Biorący w użyczenie zobowiązuje się do zwolnienia Użyczającego z obowiązku zapłaty całości podatku tj. leśnego, rolnego oraz od nieruchomości Użyczającego, położonych na obszarze Gminy przez cały okres obowiązywania niniejszej umowy”.

Jak widać, PGW Wody Polskie nie tylko zaproponowały umowę krzywdzącą Gminy, ale także obowiązywanie prawa wstecz – skoro Gminy mają nie dochodzić zaległości podatkowych za poprzedzające zawarcie umowy sześć lat – oraz założyły systematyczne bezterminowe zubażanie Gmin, nawet dożywotnio, gdyby umowy miały obowiązywać już na stałe.

Ba, w ustępie 3 tegoż paragrafu 4 zapisano zagrożenie „sankcjami”, mocą których w przypadku nie wywiązywania się gmin z ustaleń zawartych w ustępach 1 i 2 umowa użyczenia „przekształca się w umowę dzierżawy gruntu”. W ślad za tym przekształceniem miałoby pójść naliczenie czynszów według stawek rynkowych dla terenów przeznaczonych pod działalność gospodarczą, z doliczeniem wszelkich podatków i innych ciężarów publicznoprawnych powiększonych o VAT. Zgodnie z ust. 5 przekształcenie umowy „nie wymaga zmiany niniejszej umowy, lecz tylko poinformowania”. To byłby jawny dyktat.

Użyczający uzurpował sobie również prawo do zerwania umowy, gdyby Gminy nie wywiązywały się z nałożonych nań obowiązków oraz „z uwagi na ważny interes gospodarki wodnej”. Problem w tym, że pod to pojęcie Użyczający mógłby w przyszłości podciągnąć cokolwiek.

Takich „kwiatków prawnych” w przesłanym Gminom projekcie umowy jest więcej. Niewątpliwie Wody Polskie uznały się w tym przypadku za dawcę prawa dla Gmin i podyktowały im warunki nie do przyjęcia dla kogokolwiek znającego i rozumiejącego prawo. Swoje należności czy przywileje Wody Polskie zabezpieczyły nawet ponad granice prawa. Gminom przypadły w udziale jedynie zobowiązania – w dodatku obwarowane potencjalnymi sankcjami. Wójt, który odważyłby się na podpisanie tak niekorzystnej dla Gminy umowy musiałby się liczyć nie tyle z nieuzyskaniem absolutorium, ale z zajęciem miejsca na ławie oskarżonych. Prawdopodobnie prawnicy i zarządcy Wód Polskich uznali, że w Rzeczpospolitej Polskiej jako państwie prawa, wszyscy są wobec niego równi, ale oni równiejsi.
Takie postępowanie PGW Wody Polskie uważam za skandaliczne! Pozwoliłem więc sobie na spotkanie z panią dyrektor Małgorzatą Sikorą w siedzibie oddziału PGW Wody Polskie – Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. W rozmowie w dniu 11 lipca 2018 r. uczestniczył też jeden z prawników PGW Wody Polskie. Z rozmowy tej wyniosłem wrażenie, że pani dyrektor nie panuje nad swoimi podwładnymi. Dowodem na to jest choćby jej stwierdzenie, że w projekcie umowy jest mowa o terenach użyczanych, a nie całości zasobów (nieruchomości itd.) Użyczającego (PGW). Poprosiłem więc panią dyrektor o przedstawienie umowy użyczenia. Wówczas okazało się, że to ja mam rację.

Spytałem też jakiego rodzaju zobowiązania wobec gmin mają Wody Polskie (wcześniej RZGW), prawnik i pani dyrektor M. Sikora stwierdzili, że żadnych. Ich zdaniem zobowiązania podatkowe spłacane są na bieżąco, a roszczenia podatkowe gmin są i zawyżone i nieuzasadnione. Tymczasem Stryszów żąda ok. 2 mln zaległych podatków, a Mucharz aż 12 mln zł – i obie Gminy tylko za lata 2012-2017. Tu rodzi się pytanie, czy zaległości podatkowe – teraz już niemożliwe do odzyskania ze względu na prawo skarbowe, nie są w rzeczywistości wyższe, a RZGW przez lata uszczuplała dochody gmin, płacąc im podatek z opóźnieniem i po zaniżonych stawkach.
Zaproponowany zapis, którego akceptację chce wymusić na gminach PGW Wody Polskie, że zrzekają się one pretensji do zaległości podatkowych, świadczy o tym, że PGW ma uzasadnione podstawy uznawać, iż należności podatkowe, wyliczane przez Mucharz i Stryszów, gminom tym się po prostu należą. Przynajmniej za wspomniane lata 2012-2017. Co zaś do przyszłych podatków, to po prostu Wody Polskie chcą gminę oskubać z dochodów podatkowych. Gminom bardziej opłacałoby się odkupić od skarbu państwa tereny, które maja zostać użyczone przez Wody Polskie, albo je dzierżawić (jeden z inwestorów wystawił na sprzedaż działkę – ponad 1 ha za cenę 3 mln zł), niż zrezygnować z podatku od wszystkich nieruchomości będących w posiadaniu Wód Polskich. Gmina Stryszów liczy, że z tych nieruchomości będzie pozyskiwać ok. 300-400 tys. zł podatku, a Gmina Mucharz aż 2 mln zł. I to tylko rocznie.

A poza tym, gdyby doszło do takiej sytuacji, że PGW Wody Polskie przenoszą własność swoją, albo dzierżawią innemu podmiotowi, lub sprzedają ją – to mogą to uczynić z prawami nabytymi, czyli z tym zwolnieniem od podatku. To dopiero byłby szwindel. W czyim zatem interesie działają PGW Wody Polskie w Krakowie? Na pewno nie w interesie publicznym i nie w interesie skarbu państwa. Podejrzewam, że nowa – piastująca swoje stanowisko dopiero od połowy kwietnia 2018 r. – pani dyrektor jest manipulowana przez podwładnych pracujących w Wodach Polskich jeszcze od czasów RZGW.

Przypominam, że tereny, które chcą pozyskać Stryszów i Mucharz, będą wykorzystane na cele publiczne. Nieudostępnienie ich Gminom może spowodować, że całość terenów wokół Jeziora Mucharskiego stanie się terenem prywatnym. Chyba Wodom Polskim – RZGW w Krakowie nie chodzi o to?

W zasobach PGW Wody Polskie są tereny wokół zbiornika, które ten podmiot może udostępnić. Fakt, że jeszcze tego nie uczynił dowodzi, iż trzeba się dokładnie przyglądnąć w jakim trybie będzie się to dokonywało. Należy się też przyglądnąć temu, czy i w jakim trybie i na jakich warunkach PGW pozbyło się części nieruchomości w okresie, gdy terenem tym dysponowało RZGW.

Podczas rozmowy z panią dyrektor M. Sikorą przekazano mi jeszcze następujące informacje:
Przeszkodą w użyczeniu terenów wokół zbiornika Świnna Poręba innym podmiotom niż gminy Mucharz i Stryszów jest brak stosownych rozporządzeń. Zgodnie z tą informacją na pewno będę interweniował w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, w kompetencji którego są teraz sprawy dotyczące zbiorników wodnych i prawa wodnego.

Procedowana jest przez PGW Wody Polskie umowa z Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym w Krakowie na zabezpieczenie Jeziora Mucharskiego oraz jest podpisana umowa z oddziałem WOPR w Mucharzu na tymczasowe działanie mające na celu zabezpieczenie korzystających ze zbiornika. Nie wiem jednak czy tak faktycznie jest, bo pani dyrektor nie pokazała żadnego dokumentu w tej sprawie.

Według dyrektor M. Sikory, mimo tego, że Jezioro Mucharskie jest już w fazie eksploatacji, osoby korzystające ze zbiornika robią to nielegalnie, a fakt braku tablic z napisem, że kąpiel i korzystanie ze zbiornika (żaglówki itd.) są zabronione, nie oznacza, że są dozwolone. Przyznaję, że takiego kuriozum interpretacyjnego dawno nie słyszałem.
W Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie procedowana jest dla zbiornika Świnna Poręba nazwa fizjograficzna Jezioro Mucharskie, a jednak Wody Polskie nadal posługują się nazwą Zbiornika Wodnego w Świnnej Porębie. Jest to ewidentna sprzeczność.

Elektrownia w zaporze Jeziora Mucharskiego ruszy – według zapewnień pani dyrektor Małgorzaty Sikory – w ciągu trzech miesięcy po podpisaniu przez Prezydenta RP ustawy o odnawialnych źródłach. Zatem – czekamy!

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Fot. Sylwia Michalec.

Pełny zapis wideo konferencji prasowej poniżej:

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa