Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Niedopuszczalne nadużywanie zasad tolerancji dla szerzenia deprawacji i degeneracji w trakcie tzw. „marszu równości”

Niedopuszczalne nadużywanie zasad tolerancji dla szerzenia deprawacji i degeneracji w trakcie tzw. „marszu równości”

Parlamentarzysta Ziemi Wadowickiej wystąpił z interpelacją do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także Ministra sprawiedliwości w sprawie wyjaśnień dotyczących „marszu równości” jaki odbył się w Rzeszowie. – Przeciwko propagowaniu owej „sodomy i gomory” zaprotestowali mieszkańcy Rzeszowa, których demonstracja była w pełni legalna. (…)W państwie prawa jakim z mocy konstytucji jest Rzeczpospolita Polska, nie może być tak, że państwowa policja służy ochronie prywatnych niemoralnych interesów i preferencji grupki ludzi, choćby nawet byli wpływowym antycywilizacyjnym lobby, atakując zdrowych członków większości społeczeństwa – pisze w interpelacji poseł Kukiz’15 dr hab. Józef Brynkus.

dr hab. Józef Brynkus                                                                         Wadowice-Warszawa, dnia 3 lipca 2018 roku
poseł na Sejm RP
Biuro Poselskie
ul. Mickiewicza 14
34-100 Wadowice

Szanowna Pani
                                                           Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
    Elżbieta Rafalska

Szanowny Pan
                                                                 Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji
           Joachim Brudziński

Szanowny Pan
    Zbigniew Ziobro
                      Minister Sprawiedliwości

I N T E R P E L A C J A
w sprawie skandalicznego zachowania się policji podczas demonstracji tzw. „marszu równości” w Rzeszowie w dniu 30 czerwca 2018 roku, oraz niedopuszczalności nadużywania zasad tolerancji dla szerzenia deprawacji i degeneracji.

W sobotę 30 czerwca 2018 roku w Rzeszowie antypolskie ośrodki lewackie zorganizowały demonstrację, obłudnie określaną jako „marsz równości”. W rzeczywistości był to pokaz bezczelności środowisk homo-, trans-, bi- i innych podobnych „-seksualistów” oraz zorganizowanego lewactwa, których przedstawiciele zjechali do stolicy Podkarpacia z wielu regionów Polski, a nawet z zagranicy. Z zażenowaniem stwierdzam, że w tej hucpie uczestniczyli m.in. posłowie Joanna Scheuring-Wielgus, Paweł Rabiej i Monika Rosa z Nowoczesnej. Obecni byli także: organizatorka tzw. „Czarnych Protestów” Marta Lempart i Omar Sangare, podobno polski, aktor na stałe mieszkający w Nowym Jorku. Jak ocenili świadkowie rzeszowskich wydarzeń z 30 czerwca br., był to pierwszy tak duży i wyzywający pokaz antypolskiej, antychrześcijańskiej oraz antycywilizacyjnej agresji kulturowej w tym mieście.

Przeciwko propagowaniu owej „sodomy i gomory” zaprotestowali mieszkańcy Rzeszowa, których demonstracja była w pełni legalna. Protestujący przeciwko zakłamaniu organizatorów „marszu równości” mieli transparenty z napisami: „Tylko pełna rodzina świat utrzyma”, „Każde dziecko, jak świat światem, chce mieć mamę oraz tatę!” oraz „Stop demoralizacji dzieci”. Jak widać, nie były to hasła w jakikolwiek sposób nietolerancyjne, ani tym bardziej agresywne. Także hasła głoszone czy krzyczane: „Tu jest Polska, nie Bruksela. Tu się zboczeń nie popiera”, „Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina” czy „Rzeszów wolny od pedałów” nie miały w sobie nic nieprawdziwego czy agresywnego.
Tymczasem polska policja, która powinna ochraniać polskie społeczeństwo przed demoralizacją, w brutalny sposób – używając pałek, gazu i znęcając się nad uczestnikami legalnego protestu – zaatakowała polską młodzież protestującą przeciwko demonstrowaniu demoralizacji, bo tym w istocie był rzekomy „marsz równości”. Jak podały podkarpackie media, w wyniku ataku policji niektórzy uczestnicy z grupy protestujących przeciwko szerzeniu się przejawów kulturowego marksizmu i moralnego relatywizmu odnieśli rany. Co najmniej kilkunastu demonstrantów szukało pomocy u lekarzy oraz w szpitalach. Kiedy narodowcy nie chcieli dopuścić do rozpoczęcia rzekomego „marszu równości” i zablokowali jego trasę, policja po raz pierwszy wkroczyła do akcji, siłą spychając ich na pobocze. Później było już tylko gorzej.

W oficjalnych wypowiedziach przedstawiciele policji ocenili przebieg „marszu równości” w Rzeszowie jako spokojny, natomiast informowali o agresji i atakach na policjantów ze strony kontrdemonstrantów. W sumie według informacji podanych przez policję wylegitymowano 20 osób, a w stosunku do jednej skierowano do sądu wniosek o ukaranie. Podobne wnioski mają jednak dotyczyć także pozostałych wylegitymowanych. W stosunku do dwóch osób, zdaniem policji najbardziej agresywnych, wszczęto postępowanie przygotowawcze pod kątem zmuszania policjanta siłą do odstąpienia od czynności służbowych oraz znieważenia funkcjonariusza. Jak stwierdził na łamach mediów młodszy inspektor Konrad Wolak, zastępca komendanta policji w Rzeszowie „użycie środków przymusu bezpośredniego, w tym pałek i gazu ostudziło dalsze zapędy tej agresywnej grupy”. Czy zatem według policji agresją jest obrona praw polskich rodzin, a nie demonstrowanie demoralizacji?

Podobno na wniosek organizatorki marszu policja zatrzymała „obraźliwy transparent”. Nastąpiło to podczas ataku na grupę młodzieży u zbiegu ulic Matejki i Grunwaldzkiej, gdzie „użyto pałek i zabezpieczono transparent”. Niestety, policjanci nie podali, który transparent uznano za obraźliwy i na jakiej podstawie? Jak wyżej podano, żaden z opisanych transparentów nie zawierał treści obraźliwych czy agresywnych.

Agresję demonstrowali natomiast uczestnicy owego „marszu równości” wykrzykując do kontrmanifestantów hasła w rodzaju „Homofobia, to się leczy”. Prawdziwe intencje organizowania tego typu „imprez” ujawnili natomiast podczas przemówień, kiedy podkreślali, że żądają od społeczeństwa nie tylko tolerancji, ale akceptacji. Warto zatem przypomnieć, że tolerancja nie jest równoznaczna z akceptacją, zaś tolerancja czy współczucie dla stanów chorobowych i zaburzeń osobowościowych nie mogą być równoznaczne z popieraniem degeneracyjnych zachowań i publicznym pochwalaniem demoralizacji. Używanie przez organizatorów „marszu” określenia „równości”, w sytuacji gdy domagają się dla preferowanych przez siebie dysfunkcyjnych zachowań akceptacji i specjalnych przywilejów, jest nie tylko semantycznym, ale także moralnym i prawnym nadużyciem, na które nie powinni się zgadzać ani przyzwoici ludzie, ani mające ochraniać ich prawa państwo. Także używanie słów „homofob” czy „homofobia” wobec osób broniących naturalnych praw człowieka oraz znaczenia człowieczeństwa, którymi w tym przypadku byli działacze Młodzieży Wszechpolskiej i inni kontrdemonstranci, powinno powodować natychmiastowe ściganie tych, którzy słów takich użyli, tym bardziej, że z relacji wynika, iż czynili to z wyraźnie obraźliwym nacechowaniem wobec przeciwników.

W państwie prawa jakim z mocy konstytucji jest Rzeczpospolita Polska, nie może być tak, że państwowa policja służy ochronie prywatnych niemoralnych interesów i preferencji grupki ludzi, choćby nawet byli wpływowym antycywilizacyjnym lobby, atakując zdrowych członków większości społeczeństwa.

Pytam zatem Panią Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej:
– Czy Ministerstwo Rodziny zdaje sobie sprawę z zagrożeń niesionych dla polskich rodzin przez organizację tego typu imprez pod fałszywymi i nadużywanymi hasłami „marszów równości” czy „tolerancji”?
– Czy resort zamierza wzmóc działania na rzecz wzmocnienia ochrony prawnej polskich rodzin oraz zmniejszenia zagrożeń zjawiskami agresywnej demoralizacji?
– Czy MRPiPS zamierza podjąć współpracę z resortem spraw wewnętrznych, dla eliminowania przypadków atakowania przez policję obrońców zdrowych rodzin?
– Czy w resorcie istnieje świadomość, że przyzwalanie na podobne formy szerzenia demoralizacji powoduje wzrost zagrożeń nie tylko dla dorosłej części społeczeństwa, ale także dla dzieci, poprzez zwiększenie tolerancji dla zjawiska pedofilii, będącego w znacznej mierze pochodną dysfunkcyjnych preferencji seksualnych akceptowanych przez wielu uczestników takich imprez?

Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji pytam:
– Dlaczego policja zachowała się agresywnie wobec demonstrantów sprzeciwiających się szerzeniu demoralizacji, a nie zdelegalizowała imprezy mającej na celu lansowanie rozmaitych degeneracji?
– Kto i dlaczego nakazał policjantom atakowanie legalnie demonstrującej młodzieży?
– Czy atak na kontrmanifestantów broniących praw zwykłych obywateli nie był efektem układów politycznych panujących w Rzeszowie?
– Czy resort SWiA monitoruje agresywne działania środowisk organizujących podobne imprezy i czy nie powinno się zmierzać do ograniczenia agresji takich organizacji, lub przynajmniej ograniczenia rozwijania przez nie antycywilizacyjnych działań w polskiej przestrzeni publicznej?
– Jaki transparent uznano za „obraźliwy” i na jakiej podstawie? Kto stwierdził obraźliwość treści i jakie miał do tego uprawnienia? Dlaczego zamiast wykonać zdjęcia czy sfilmować treść transparentu oraz ewentualnie osoby go niosące, wydano rozkaz jego fizycznego „zdobywania” z poniewieraniem ludzi i kto wydał takie polecenie?
– Dlaczego policja nie zatrzymała osób używających w celu obrażenia ludzi określeń typu „homofob” oraz „homofobia”?

Pana Ministra Sprawiedliwości pytam:
– Czy nie należałoby rozważyć doprecyzowania i uszczelnienie polskiego prawa, aby uniemożliwić nadużywanie pojęć tolerancji i równości dla szerzenia agresywnej nietolerancji oraz żądań nieuzasadnionych przywilejów dla środowisk stojących za organizowaniem tego typu imprez?
– Czy Minister Sprawiedliwości jako Prokurator Generalny zbada zasadność ataków polskiej policji na polską młodzież w obronie antypolskich zachowań demoralizacyjnych?
Wszystkich Państwa Ministrów w poczuciu odpowiedzialności za los polskich rodzin pytam:
– Czy Państwa resorty tolerując agresję ze strony nietolerancyjnych środowisk organizujących podobne „marsze” nie ulegają presji fałszywej semantyki oraz szumu medialnego, stosowanej przez te środowiska?

dr hab. Józef Brynkus
poseł na Sejm RP

Zdjęcie: Kamil Pudełko / Rzeszów News

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa