Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > W Wieprzu prawo nie obowiązuje?

W Wieprzu prawo nie obowiązuje?

Wydawać, by się mogło, że w Polsce prawo jest równe dla wszystkich. Jednak, gdy wejdzie się głębiej w sprawy lokalne, to widać jak na dłoni, że liczą się lokalne układy i interesy. Czy tak też jest w Gminie Wieprze? Tam pewnym przedsiębiorcom wolno więcej, a mieszkańców ściga się donosami i zastrasza?

Gmina Wieprz nie jest wyjątkiem? – Spotykam się z coraz bardziej nasilającym się zjawiskiem, jakichś dziwnych, nieformalnych układów w Polsce lokalnej, które ku mojemu zdziwieniu nie mają podziałów ideologicznych, gdzie barwy partyjne, czy też barwy przynależności organizacyjnej są mocno fikcyjne. Natomiast tych ludzi zupełnie coś innego trzyma wobec siebie. To są środowiska, które mają wyraźny interes ekonomiczny i finansowy w utrzymaniu etatów, wzajemnym popieraniu się i w trzymaniu się dosyć wygodnych stołków – podkreśla nadkomisarz Dariusz Loranty.

O co chodzi? W tej przepięknej Gminie Wieprz (w okolicy Wadowic i Andrychowa – przyp. red.) swój dom postanowiła wybudować rodzina Biegunów. Ich życie płynęło spokojnie do czasu, aż za ich płotem postanowił zlokalizować swoją działalności jeden z przedsiębiorców i nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież takich firm jest mnóstwo. Mieszkańcy jakoś szczególnie nie protestowali, bo tłumaczono im, że powstaje tam budynek z przeznaczeniem na działalność księgową i administracyjną firmy, z parkingiem na kilka samochodów. Co nie wzbudzało żadnych podejrzeń.

Wszystko się jednak skończyło z chwilą, gdy odebrano i oddano do użytku budynek a teren wygrodzono. Okazało się bowiem w praktyce, że za płotem mieszkańców powstała zajezdnia i parking dla samochodów ciężarowych. Praktyka dnia codziennego pokazała, że działalność firmy zakłóca spokojne życie nie tylko bezpośrednich sąsiadów, czyli rodziny Biegunów, ale wszystkich mieszkańców tegoż przysiółka gminy Wieprz. Z tym to, by się nawet może ludzie pogodzili, ale to nie wszystko. Jak się okazuje samochody ciężarowe parkują i przepinają swoje naczepy, cysterny i inne ciągniki siodłowe w godzinach nocnych o 1 lub nawet 2 w nocy, ewentualnie wyjeżdżają nad ranem o 4 lub 5. To też, by było nawet do przeżycia, no cóż mówią mieliśmy pecha. Ale szalę goryczy przelał fakt, że na grzeczne zwracanie uwagi właścicielowi firmy, że wykorzystuje teren niezgodnie z jego przeznaczeniem usłyszeli wręcz „wolność Tomku w swoim domku”.

 

Spokojni z natury mieszkańcy zebrali podpisy. Wystosowali petycję do Wójt Gminy Wieprz Pani Małgorzaty Chrapek, ale to nic nie dało. W dodatku zwrócili uwagę, że samochody ciężarowe (ciągniki siodłowe z naczepami) o ciężarze własnym przekraczającym 10 ton niszczą drogę gminną gdzie obowiązuje ograniczenie do 5 ton. Ten fakt nie zrobił też żadnego wrażenia na samorządowcach. A w dodatku władze lokalne postanowiły zalegalizować ten teren i te obiekty wpisując w plan zagospodarowania nowe przeznaczenie w miejscu, gdzie było do tej pory zapisane, że jest to teren mieszkalny o niskiej uciążliwości. Co również zostało oprotestowane przez mieszkańców, ale pozostało bez echa.

Najgorszym jest jednak fakt, że życie spokojnej rodziny Biegun zostało zmienione w koszmar. Lokalny układ nasyła na nich kontrole, pisze donosy wyssane z brudnego palca. A władza im mówi, czy wiecie co oni wam mogą zrobić? Sytuacja wygląda jak w kryminale najbardziej opornych próbuje się wykurzyć i zmusić do sprzedaży własnego domu? To jak to jest w tej Polsce powiatowej? Prawo jest równe dla wszystkich? Czy może są równi i równiejsi, bo mają kasę?

Sprawą zainteresował się poseł dr hab. Józef Brynkus, który uczestniczył w jednej takiej kontroli z donosu. – „Jestem przerażony tym jak daleko można posunąć się w lekceważeniu prawa. Pan Biegun zwrócił się do mnie z prośbą o wsparcie w tej sprawie po spotkaniu z mieszkańcami w Wadowicach. Mogę zdeklarować, że tej sprawy tak nie zostawię, bo Polska to nie „republika bananowa”, gdzie liczy się tylko siła pieniądza” – mówi parlamentarzysta Ziemi Wadowickiej. – „Zgadzam się nadkomisarzem Lorantym w Polsce powiatowej bardzo często nie liczą się sztandary i barwy partyjne a lokalne interesy. Przerażającym jest fakt, że prokuratura i organy ścigania umarzają tego typu postępowania, bo nie widzą łamania prawa. Jednak takie sprawy trzeba nagłaśniać, bo w końcu musi się to zmienić i wtedy mur bezradności runie” – podkreśla poseł Kukiz’15, który był kiedyś Radnym Gminnym w Wieprzu i doskonale zna lokalny układ.

Czytaj więcej o sprawie tutaj.

Fot. Edward Wyroba

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa