Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Polsce grozi katastrofa ekologiczna

Polsce grozi katastrofa ekologiczna

Mafia śmieciowa ma się dobrze i śmieje się w twarz organom ścigania. – Polska stała się śmietniskiem Europy – mówił poranny gość Radia Kraków prof. Józef Brynkus. Poseł Kukiz’15 mówił o swojej propozycji rozwiązania problemu. Według posła konieczne jest wprowadzenie ścisłego monitoringu firm, które sprowadzają śmieci z zagranicy. „Małopolskie Klucze to taki symbol mafijnego działania osób zaangażowanych w sprawę składowania śmieci” – dodawał poseł Brynkus.

Mariusz Bartkowicz: Klucze i Trzebinia stały się już synonimem poważnego problemu, który mamy z odpadami i mafią śmieciową, jak mówił minister środowiska?

Poseł prof. Józef Brynkus: – Tylko na południu Polski. Możemy to potraktować, jako symbol mafijnego działania osób zaangażowanych w składowanie śmieci. Mamy też Glimar w Gorlicach i inne firmy z tym powiązane. Pierwszy artykuł o firmie, która zajęła się składowaniem niebezpiecznych odpadów w Gorlicach, został napisany kilkanaście lat temu. 5-6 lat temu jeden z dziennikarzy obywatelskich wykazał dziwne powiązania tej firmy. Ich zapis w KRS jest fikcyjny. Nikt tego nie sprawdził. To słup bez majątku. Właściciele mogą być karani grzywnami, ale nie poniosą uszczerbku.

Jest konieczne poważne ograniczenie swobody działalności gospodarczej w tym zakresie? Zawsze się mówiło, że koncesje to kwestia korupcjogenna. Może tutaj byłoby to wskazane?

– Są pewne dziedziny, które należy koncesjonować i określić ramy ich funkcjonowania.

Niby są określone. W ciągu 3 lat trzeba zutylizować odpady, ale nikt tego nie robi.

– To głupie rozwiązanie. Po 3 latach firma znika lub podpada składowisko. U pana w TVP Kraków mówiłem już o charakterystycznym położeniu wysypisk. Moja koncepcja jest taka, że one są blisko granic niemieckiej, czeskiej i słowackiej. To się teraz przesuwa na wschód. To duże składowiska. Ta plaga przeniesie się na mniejsze wysypiska. Śmieci, które były legalnie do Polski sprowadzane… W Polsce jest też rynek śmieci nielegalnych, które potem należy utylizować, poza ewidencją danego składowiska. Te mniejsze składowiska też będą płonąć. Ta plaga jest jednym z elementów tego, że Polska stała się śmietniskiem Europy.

Dlaczego się stała?

– Ze względu na to, że my pozornie zaakceptowaliśmy swobodę działania w ramach UE. W innych krajach są duże ograniczenia w zakresie utylizacji śmieci i składowisk.

Czas na podobne regulacje u nas?

– Zdecydowanie. Wczoraj na skutek różnych informacji i tej sytuacji, napisałem do trzech ministrów interpelację. Ja wskazałem na rozwiązania, które trzeba wprowadzić. To monitoring składowisk. Firma, która sprowadza śmieci do Polski, lub składuje polskie śmieci, powinna być objęta ścisłym monitoringiem. Te pożary to jeden z elementów. W śmieciach komunalnych często zachodzą procesy biologiczne, wydzielane są substancje szkodliwe. W Choczni z wysypiska do wód gruntowych przedostają się często ciecze, które zabijają ryby w stawach.

W ogóle ze śmieciami fatalnie sobie radzimy. Z raportu NIK wynika, że po regulacjach dotyczących segregacji śmieci, segregujemy ich jeszcze mniej niż wcześniej.

– Ten raport jest dziwny. Obywatele się z tego dobrze wywiązują. To śmieszne.

Mam różne przemyślenia, gdy obserwuję segregację na własnym osiedlu.

– Może. Ja mam inne doświadczenia. Mam przykłady z Wadowic, gdzie śmieci są segregowane. Potem one są mieszane. Jaki to ma sens? Ludzie widzą bezsens.

Nie ma ostatnio zbyt wiele posiedzeń Sejmu. To najbliższe może być temu poświęcone, dzięki informacji ministra środowiska?

– Na pewno tak będzie. Mamy dwa posiedzenia komisji ochrony środowiska. Chcemy informacji od ministra poza kolejnością. W tej sytuacji trzeba podjąć drastyczne działania. Polskę trzeba uchronić przed katastrofą ekologiczną.

Jako nauczyciel akademicki i rodzic cieszy się pan z tego, że w dzień dziecka premier podpisał rozporządzenie, które przyzna każdemu dziecku wyprawkę w wysokości 300 złotych?

– Moja partnerka się cieszy, ja mam wątpliwości. Przekazywanie w taki sposób kwot to nie jest dobre rozwiązanie. Ludzi trzeba aktywizować gospodarczo. Osoby podejmujące pracę, powinny mieć gratyfikację, na przykład przez podniesienie kwoty wolnej od podatku. To inspiracja do podejmowania aktywności zawodowej. Jest raport, że Polacy są mniej aktywni. To dramat. To powoduje, że do Polski napływają pracownicy z Ukrainy. Oni działają tu krótko, zostawiają pracę i się przenoszą. To prowadzi do tego, że zakłady przemysłowe mają problem z produkcją.

Chociaż statystyki pokazują, że studenci z Ukrainy, którzy przyjeżdżają do Krakowa, chcą potem tutaj osiąść.

– To inna kategoria ludzi. Oni też podejmują aktywność w różnych branżach. Oni dostrzegają korzyści ekonomiczne i kulturowe z pobytu w Polsce.

To dobrze, że rząd pracuje nad regulacjami, które pozwolą na wydłużenie pozwoleń na pobyt nawet do 5 lat? Niektórym narodom, które się dobrze integrują w Polsce – Filipińczykom, Wietnamczykom – w ogóle by zniesiono obowiązek posiadania pozwoleń. Pisze o tym Dziennik Gazeta Prawna.

– Jestem przeciwny. To co mamy, jest nadto. Polacy nie powinni wyjeżdżać. Muszą być zachęty dla młodych, którzy podejmą działalność gospodarczą. Do 30 roku życia mają mieć jakieś zwolnienie podatkowe, potem będzie to zmniejszane. Niemniej jednak przez ten fakt, te osoby by zostały w Polsce. My tutaj stwarzamy warunki dla obcokrajowców. Przywileje są dla cudzoziemców.

Jest tak, że natura gospodarcza próżni nie znosi. Łatwiej jest umożliwić wjazd obcokrajowcom, niż przekonać Polaków, żeby zostali.

– To działanie doraźne. Ono powoduje, że potem są problemy społeczne, etniczne, kulturowe polityczne. Już są przypadki, że Ukraińcy organizują się i są polityczne postulaty.

Dzisiaj 4 czerwca. Dla pana ta data bardziej się kojarzy z pierwszymi, częściowo wolnymi wyborami w 1989 roku, czy może rocznicą obalenia rządu Jana Olszewskiego w 1992 roku?

– Zastanawiałem się nad tym. O tej dacie się pamięta. Jakbym patrzył przez swój pryzmat to w 1989 roku stwierdziłbym, że to jest ta data. Miałem złudzenie wolności. Jako historyk zbadałem dokumenty opisujące okoliczności tych koncesjonowanych wyborów. Byliśmy pięknie zmanipulowani przez obie strony.

Czyli nie było to zwycięstwo?

– To było zwycięstwo społeczeństwa, które odkryło swoją siłę. W wolnych wyborach do Senatu 99 mandatów dostali ludzie popierani przez Solidarność. Ludzie uznali, że są w pełni suwerenni.

Fot. scren z TVP Info

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem Kukiz’15, Józefem Brynkusem znajdą Państwo TUTAJ

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa