Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Kto i dlaczego pozwala oraz wspiera działalność Fundacji im. Róży Luksemburg w Polsce pomimo zakazu propagowania totalitaryzmów?

Kto i dlaczego pozwala oraz wspiera działalność Fundacji im. Róży Luksemburg w Polsce pomimo zakazu propagowania totalitaryzmów?

Polska to kraj prawa i nie można pozwolić na działalność antypolskiej fundacji. – „W lutym 2018 roku złożyłem interpelację, oznaczoną w procedurze sejmowej numerem 19778, w sprawie legalności i dopuszczalności działalności w Rzeczypospolitej Polskiej niemieckiej Fundacji im. Róży Luksemburg w świetle obowiązującego w Polsce zakazu propagowania totalitaryzmów, w tym przypadku komunizmu. Niestety, otrzymane odpowiedzi na interpelację nie potwierdziły moich nadziei dotyczących refleksji rządzących i zwracaniu przez nich uwagi na przestrzeganie prawa, które nota bene sami stanowią! W związku z tym wystosowałem kolejną interpelację w tej sprawie. Tak dalej być nie może” – informuje poseł dr hab. Józef Brynkus.

Pełna treść interpelacji:

Wadowice, dnia 18 kwietnia 2018 roku

Szanowny Pan
       Jacek Czaputowicz
                               Minister Spraw Zagranicznych

Szanowny Pan
   Zbigniew Ziobro
                     Minister Sprawiedliwości

Szanowny Pan
                      prof. dr hab. Piotr Gliński
                                                          Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szanowny Pan
       dr Jarosław Gowin
                                                 Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego

 

I     N     T     E     R     P     E     L     A     C     J     A

W lutym br. złożyłem interpelację (czytaj tutaj), oznaczoną w procedurze sejmowej numerem 19778, w sprawie legalności i dopuszczalności działalności w Rzeczypospolitej Polskiej niemieckiej Fundacji im. Róży Luksemburg w świetle obowiązującego w Polsce zakazu propagowania totalitaryzmów, w tym przypadku komunizmu. Interpelacja adresowana była do ministrów Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji. Składając tę interpelację miałem nadzieję na refleksję adresatów oraz na podjęcie przez nich zdecydowanego przeciwdziałania lub przynajmniej działań ograniczających negatywne ideowo skutki tej działalności i łamanie polskiego prawa.

Przypomnę tylko, że niemiecka Fundacja im. Róży Luksemburg, której przedstawicielstwo mające siedzibę w Polsce obejmuje swoim zasięgiem także kilka innych krajów środkowoeuropejskich, koordynuje skrajnie lewicową działalność propagandową oraz ideologiczną na terenie: Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Słowacji i Węgier. Jednak w świetle obecnie obowiązujących w Polsce przepisów o zakazie propagowania totalitaryzmów, wspomniane przedstawicielstwo – ze względu na nazwę propagującą jedną z postaci-symboli totalitaryzmu, a zatem po prostu totalitaryzm – nie powinno mieć możliwości publicznego działania w Polsce i współpracy z polskimi podmiotami publicznymi.

Tymczasem Fundacja im. R. Luksemburg, która jako eksponent skrajnego lewactwa ze względu na nawiązania i odniesienia do komunizmu, pełnymi garściami wykorzystująca zarówno postawę jak i dorobek R. Luksemburg, a także wielu innych twórców tej zbrodniczej ideologii, działa publicznie na terenie Rzeczypospolitej, afiliując się przy różnych, bardzo często ważnych przedsięwzięciach o szlachetnych celach i pozytywnym wydźwięku. To sytuacja kuriozalna i skandaliczna.

Fundacja im. R. Luksemburg wielokrotnie usiłowała przemycać swoje antypolskie teorie i tezy na grunt polski poprzez obecność i współorganizację różnych przedsięwzięć na terenie i dla obywateli Rzeczypospolitej. M.in. w roku 2011 zorganizowano w Warszawie wystawę poświęconą Róży Luksemburg, nie zauważając, że była ona wielką przeciwniczką niepodległości Polski i aktywnie zwalczała nurty niepodległościowe w środowisku polskiej lewicy. Twierdziła bowiem (1896 r.), że:

„Socjalpatrioci namawiają robotników do oddzielenia polskiej ziemi od Rosji, Austrii i Prus i do odbudowania znowu osobnego polskiego państwa, jak to było przed stu laty. (…) Robotnicy polscy! Nie dajcie się odwieść z drogi! Nie wierzcie tym, co was będą namawiali do odbudowania państwa polskiego! Nie oczekujcie żadnego zbawienia od niezależnej Polski, bo ona was nie zbawi! (…) W niezależnej Polsce będzie nad wami bat polski, jak jest dziś rosyjski (…). Niechże nas nie wzywają do tłuczenia głowami o mur! Niech nam dadzą raz spokój z niepodległą Polską”.

Od kilku lat Fundacja im. R. Luksemburg wkracza też na bardzo wrażliwy obszar problematyki wiedzy o Holokauście i jej recepcji, ale także na szerszym tle zbrodni ludobójstwa XX wieku. Jestem przekonany, że oczywiście spadkobiercy jednej z założycielek Komunistycznej Partii Niemiec i w ogóle prekursorek komunistycznego totalitaryzmu niewątpliwie najlepiej wiedzą „Jak rodzi się zło?” Powinni bowiem pamiętać, że marksizm-komunizm z jego wszystkimi odmianami czy frakcjami przyniósł w XX wieku największą liczbę ofiar i najtragiczniejsze doświadczenia masowego terroru i zbrodni. Dowiedli tego m.in. autorzy „Czarnej księgi komunizmu”.

Ponadto znane jest uwikłanie niemieckiego ruchu socjaldemokratycznego oraz komunistycznego w proces dochodzenia do władzy narodowych socjalistów, a później brak sprzeciwu wobec agresji w 1939 roku i latach kolejnych, w imię wierności wobec ZSRS. Pokazuje to, że przypadku, kiedy mowa jest o „sprawcach, wykonawcach, pomocnikach” zbrodni ludobójstwa Fundacja im. R. Luksemburg wyraźnie występuje więc jako „diabeł, co ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni” ze znanego polskiego przysłowia.

Ta co najmniej dwuznaczna rola i postawa ideowa wspomnianej Fundacji powinna tym bardziej zwracać uwagę instytucji odpowiedzialnych w Rzeczypospolitej za kształtowanie życia publicznego – naukowego i kulturalnego, a także za przestrzeganie prawa obowiązującego w Polsce.

Niestety, otrzymane odpowiedzi na interpelację nie potwierdziły moich nadziei dotyczących refleksji rządzących i zwracaniu przez nich uwagi na przestrzeganie prawa, które nota bene sami stanowią!!!!! Jedynie sekretarz stanu w MSWiA, pan Jarosław Zieliński zadeklarował podjęcie pewnych działań mających na celu ograniczenie zagrożeń i łamania prawa wynikającego z faktu działania na terenie Polski wspomnianej Fundacji. Wskazał on równocześnie na bardzo ważny aspekt sprawy – że wspomniany podmiot działający w Polsce jest przedstawicielstwem podmiotu zagranicznego – a zatem, że sprawą powinien zająć się także Minister Spraw Zagranicznych, w kompetencji którego leży wyrażanie zgody na działalność na terytorium RP takich podmiotów i który to resort w odniesieniu do Fundacji im. R. Luksemburg wyraził zgodę w roku 2003.

Pozostałe odpowiedzi uważam nie tylko za wymijające, ale wręcz lekceważące. Nie mnie jako posła, ale Rzeczpospolitą i obowiązujące w niej prawo. A pragnę zwrócić uwagę, że odpowiedzi tych udzielili przedstawicie rządu Prawa i Sprawiedliwości, który deklaruje przykładanie tak wielkiej wagi do polityki historycznej i do ideowego wymiaru polskiego życia publicznego.

Odpowiedź Ministerstwa NiSW, którą przedstawił podsekretarz stanu Piotr Müller, to wymijający unik, będący przy tym próbą usprawiedliwienia cichej zgody Ministerstwa – lub przynajmniej kogoś przygotowującego odpowiedź na moją interpelację – na propagowanie komunizmu wbrew polskiemu prawu. Czymże bowiem, jeżeli nie zgodą na propagowanie totalitaryzmu, jest aprobata dla oficjalnej współpracy z polskimi instytucjami naukowymi, Fundacji noszącej imię jednej z najzagorzalszych piewczyń komunizmu i zarazem antypolonizmu? A przecież taką właśnie postacią była Róża Luksemburg, działaczka komunistyczna nienawidząca Polski oraz Polaków. Słusznie MNiSW (podobnie zresztą jak MSWiA) zwróciło uwagę, że Fundacja jest podmiotem zagranicznym i działa w Polsce na podstawie zgody wyrażonej przez MSZ. Ale przedstawiciel Ministerstwa nie zadeklarował żadnych działań, zmierzających do naprawienia tego łamiącego polskie prawo stanu rzeczy.

Przedstawiciel MNiSW przyznał w odpowiedzi na moją interpelację, że zgodnie z art. 13 Konstytucji RP działalność organizacji odwołujących się w swojej działalności do totalitarnych metod i praktyk komunizmu jest zakazana. Tak więc tym bardziej nie jest dopuszczalna współpraca polskich instytucji naukowych z takimi podmiotami. Przy czym przedstawiciel MNiSW powinien pamiętać, że także osoby personalnie symbolizujące totalitaryzmy, stanowią ich propagandę. Dlaczego zatem do takiej współpracy dochodzi? Akceptacja współpracy polskich ośrodków akademickich z podmiotem noszącym nazwę (patronat) odwołujący się do tradycji komunistycznego totalitaryzmu jest łamaniem prawa. Gdyby polskie uczelnie podjęły współpracę z instytucjami noszącymi imiona Adolfa Hitlera, Włodzimierza Lenina, Józefa Stalina, Che Guevary czy innych zbrodniarzy totalitarnych, sytuacja byłaby identyczna. Bo są to takie same symbole totalitaryzmu. A patronaty nad instytucjami czy organizacjami to podobne propagowanie totalitaryzmów, jak wznoszenie pomników czy wmurowywanie tablic, tylko w innym wymiarze formalno-materialnym. Jeżeli nawet prowadzona w Polsce działalność Fundacji im. Róży Luksemburg nie naruszałaby prawa – co usiłuje sugerować MNiSW – narusza je sama nazwa tego podmiotu. Skoro ścigamy garstkę kompletnie pogubionych durniów, którzy czcili urodziny Hitlera, to tym bardziej powinniśmy przeciwdziałać zorganizowanej i sformalizowanej działalności podmiotu oficjalnie propagującego przez swa nazwę totalitaryzm.

W moim przekonaniu właśnie m.in. rolą Ministra NiSW powinno być dokonywanie ocen, które wkraczają w zakres autonomii uczelni i wolności prowadzenia badań naukowych, jeżeli działalność ta narusza obowiązujące prawo. Skoro możliwe było nasyłanie przez Ministerstwo kontroli na uczelnię – w tym wypadku Uniwersytet Jagielloński – wskutek napisania opartej na faktach pracy magisterskiej, tym bardziej możliwe a nawet konieczne wydaje się zapobieganie przez Ministerstwo łamaniu prawa. Zaś ideologiczna ocena podmiotu może nie stanowić wystarczającej przesłanki do szczególnego traktowania tego podmiotu, ale sam fakt łamania prawa już tak. I w niczym nie narusza to przysługującego danemu podmiotowi zakresu wolności badań naukowych lub wolności wyrażania poglądów.

Odpowiedź Pana Ministra KiDN Piotra Glińskiego uznaję nie tylko za unik formalny, ale za wyjątkową impertynencję, usiłującą zakamuflować niekompetencję a równocześnie ciche przyzwolenie resortu na propagowanie komunistycznego totalitaryzmu w Polsce.

Ogólnopolska Konferencja zatytułowana „Sprawcy, wykonawcy, pomocnicy: Jak rodzi się zło?” jest już IX edycją z cyklu „Auschwitz i Holokaust na tle zbrodni ludobójstwa w XX wieku”. Przyznaję, że w 2014 roku brałem udział w Konferencji z tego cyklu i przedstawiłem stosowny referat. Nie zwróciłem wtedy uwagi, że wśród podmiotów współfinansujących jest Fundacja im. Róży Luksemburg, a zatem instytucja propagująca totalitaryzm znacznie groźniejszy od hitlerowskiego i będący sprawcą tragedii o wiele większej liczby ofiar. Po zorientowaniu się, że tak jest – zwłaszcza podczas konferencji – nie zdecydowałem się na opublikowanie artykułu w pokonferencyjnej monografii, choć zagadnienie, które przedstawiałem podczas konferencji dotąd nie jest wystarczająco zbadane. Cieszy mnie fakt, że inicjatywę wspomnianego cyklu Konferencji wspiera finansowo także Fundacja Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau, ale zestawianie jej w odpowiedzi Pana Ministra KiDN w jednym szeregu z Fundacją im. Róży Luksemburg uważam za co najmniej niesmaczne, jeżeli nie wręcz niegodziwe.

Wiem, że Minister KiDN nie prowadzi wykazu działań i podmiotów mogących odwoływać się do spuścizny komunizmu i do naukowej czy moralnej dyskusji nad zbrodniami systemów totalitarnych, a dokonywanie oceny, czy nie byłoby to nadużycie wolności dyskursu naukowego, nie należy do zakresu jego kompetencji. Nie oczekiwałem i nie sugerowałem Ministrowi wypowiadania się w obszarze kwestii światopoglądowych, a jedynie zwróciłem uwagę na fakt, że za przyzwoleniem m.in. MKiDN w Polsce działa podmiot publiczny, którego już sama nazwa łamie obowiązujące prawo. Przedmiotem mojej interpelacji nie była bowiem ocena postaci Róży Luksemburg, bo tę historia już dawno oceniła negatywnie. Zgodnie z art. 192 Regulaminu Sejmu przedmiotem mojej interpelacji była sprawa o zasadniczym charakterze i odnosząca się do problemów związanych z polityką państwa – sprawa łamania obowiązującego w Polsce prawa. Próbę pouczania posła o interpretacji regulaminu Sejmu uważam za niestosowną.

Jeżeli nawet Fundacja im. Róży Luksemburg – wspierająca finansowo cykl Konferencji – przyjęła zasadę nieingerowania w merytoryczną zawartość Konferencji i publikacji, to jednak już sam fakt publicznej działalności w Polsce podmiotu o takiej nazwie narusza polskie prawo. Zaś fakt, że formalnie Fundacja im. Róży Luksemburg działa w Polsce legalnie, nie powinien stanowić usprawiedliwienia dla zaniechania działania ze strony MKiDN – doniesienia o fakcie łamania prawa przez publiczne występowanie podmiotu o takiej nazwie – do organów, które powinny podjąć dalsze czynności zmierzające do przywrócenia stanu poszanowania obowiązującego prawa.

Nie podważałem i nie podważam znaczenia cyklu Konferencji poświęconych totalitaryzmom i powodowanym przez nie zagrożeniom. Jednak mój udział przed czterema laty w Konferencji z tego cyklu, współfinansowanej przez ową Fundację, miał miejsce w zupełnie innej rzeczywistości politycznej i prawnej, gdy w Rzeczypospolitej sprawowały władzę inne ugrupowania polityczne a przepisy o zakazie propagowania totalitaryzmów nie były doprecyzowane. Mój udział w Konferencji nie był formą akceptacji przeze mnie podmiotów organizujących konferencję i przyznaję, że nie dokonywałem wtedy ich analizy i weryfikacji. Ponadto nie byłem wtedy posłem i nie miałem możliwości publicznego zwrócenia uwagi na ten aspekt zagadnienia. Próba „wypominania” mi przez Pana Ministra faktu udziału w Konferencji, zamiast merytorycznej reakcji na moją interpelację wydaje się świadczyć o tym, że Pan Minister KiDN usiłuje osobistymi wycieczkami personalnymi pod moim adresem pokryć swój brak kompetencji oraz ideowej i prawnej wrażliwości. Wydawać by się mogło, że od Ministra zawiadującego resortem, w którego określeniu kompetencji na pierwszym miejscu znajduje się słowo czy pojęcie Kultury, oczekiwać należy kultury. Odpowiedź na moją interpelację sugeruje niestety coś zupełnie innego, co konstatuję z żalem.

W świetle przytoczonych uwag i informacji pragnę zapytać Panów Ministrów:

– Czy zdaniem Pana Ministra Spraw Zagranicznych zgoda na działalność w Polsce przedstawicielstwa Fundacji im. Róży Luksemburg nie powinna zostać cofnięta, ze względu na fakt łamania polskiego prawa już przez samą nazwę tego podmiotu?

– Czy zdaniem Pana Ministra Sprawiedliwości działalność Fundacji propagującej przez swą nazwę totalitaryzm komunistyczny nie powinna być ścigana jako łamiąca polskie prawo?  Jeżeli nie, to czy przynajmniej nie powinna być monitorowana jako stanowiąca zagrożenie propagowania totalitaryzmu?

– Ponawiam pytanie do Pana Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na które odpowiedzi nie uzyskałem, czy Fundacja im. Róży Luksemburg jest odpowiednim podmiotem, który angażować i wypowiadać się powinien na temat ludobójstwa XX wieku? Szczególnie w Polsce, której obywatele tak tragicznie doświadczeni zostali ludobójstwem przez wszystkie systemy totalitarne. A także pytam, czy wspomniana Fundacja, jako propagująca przez swą nazwę totalitaryzm, jest właściwym i godziwym podmiotem do współpracy z publicznymi podmiotami kultury w Polsce?

– Ponawiam pytanie do Pana Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czy współpraca polskich instytucji naukowych z podmiotami odwołującymi się do tradycji totalitarnych i propagującymi totalitaryzm jest dopuszczalna i godziwa?

– Ponawiam pytanie, czy znane są Panom Ministrom inne działania tego typu, angażujące organizacje i osoby odwołujące się do skompromitowanej spuścizny komunizmu, do naukowej, ale i moralnej dyskusji nad zbrodniami systemów totalitarnych i czy nie jest to nadużycie wolności dyskursu naukowego, oraz czy nie stanowi to zagrożenia propagowania totalitaryzmu?

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP, Kukiz’15

Fot. Jan Lorek


Opublikowano przez Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa