Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Paragrafy czy idea? Absurdalne weto prezydenta Andrzeja Dudy do ustawy degradacyjnej

Paragrafy czy idea? Absurdalne weto prezydenta Andrzeja Dudy do ustawy degradacyjnej

Forma ważniejsza od treści? Degradacja Jaruzelskiego i Kiszczaka to konieczność i dla przyzwoitych ludzi oczywistość. Uchwalona przez Sejm tzw. ustawa degradacyjna zakładała możliwość degradacji generałów, którzy służyli w PRL sowieckiemu okupantowi. Jednak Prezydent Andrzej Duda postanowił te ustawę zawetować. Decyzja Prezydenta cofa nas w czasie.

Prezydent RP Andrzej Duda podczas specjalnie zwołanej konferencji oznajmił, że odmawia podpisania ustawy degradacyjnej.

Ludzie junty Jaruzelskiego noszący polskie mundury w PRL nie zasługują na szacunek. Czas skończyć z mitami. Jaruzelski i Kiszczak to nie są generałowie polscy, ale ludzie, którzy wysługiwali się obcym. Członkowie WRON po wprowadzeniu stanu wojennego wiedzieli komu służą i nie protestowali, a nawet czerpali z tego tytułu profity. W III RP ci ludzie nie mogą stać na piedestale. Muszą ponieść konsekwencje za to, że dopuścili się zdrady Polski. Muszą to wiedzieć ich potomkowie – mówi poseł dr hab. Józef Brynkus.

Poseł Kukiz’15 dodaje również, że gdyby te osoby nie obnosiły się ze swoimi stopniami w III RP i nie czerpały z tego różnych profitów: wysokie renty i emerytury, bywanie na salonach, domaganie się uznania jak dla żołnierzy honorowych – choćby pochówku w miejscach zaszczytnych itd., to sprawy by nie było. Wystarczyłoby uznać, że Polska Ludowa to twór niesuwerenny. Jednakże w tym przypadku sytuacja jest nieco skomplikowana. Ludzie żyjący w Polsce Ludowej starali się być przyzwoitymi Polakami w różnych sferach swojej aktywności publicznej. Były jednak kreatury pokroju Jaruzelskiego, Kiszczaka, Baryły, Kufla itd., które ogólnie rzecz ujmując przyczyniły się do śmierci, tragedii wielu Polaków, a także utrwalenia i pogłębienia niesuwerenności Polski. Tych trzeb dziś zdegradować.

Polacy w III RP mieli nadzieję na sprawiedliwość dziejową. Liczyli, że skończy się zakłamywanie faktów. Niestety wskutek dealu Okrągłego Stołu i umów zawartych w Magdalence pomiędzy częścią Solidarności a komunistycznym aparatem, III RP nie poradziła sobie z tą sytuacją. W tym zakresie mamy do czynienia z państwem koncesjonowanym, a zbrodniarzy komunistycznych się nie ściga i nie piętnuje. Weto Prezydenta Dudy pokazuje, że także pod rządami PiS.

Wbrew twierdzeniom Prezydenta Andrzeja Dudy w ustawie zabezpieczono tryb odwoławczy, poza art. 2, zgodnie z którym stopnie tracą „z mocy prawa” członkowie junty stanu wojennego. Pozostali mogą się odwoływać. Ich problemem jest, jak uzasadnią swoje działania na rzecz polskiej racji stanu, w obcej służbie?

Warto pamiętać, że junta Jaruzelskiego została uznana za zbrojną grupę przestępczą nawet w świetle prawa obowiązującego w 1981 r., gdyż wprowadziła stan wojenny łamiąc konstytucję PRL – co potwierdził przed laty Trybunał Konstytucyjny (bynajmniej nie PiSowski). Zatem te degradacje powinny być oczywiste – i to już dawno!

Ale przecież inni degradowani także nie powinni mieć nic na swoją obronę. Bo sama przynależność do PZPR już była narodową zdradą, a służenie Układowi Warszawskiemu, który skazał Polskę i Polaków jako terytorium i ludność na atomową zagładę, tylko ten fakt zdrady potwierdzało. Zaś sowieci w polskich mundurach w ogóle nie mieli nic wspólnego z polską racja stanu.

Żal, że Prezydent suwerennej Rzeczypospolitej odwołuje się do tak naciąganej argumentacji. W ustawie jest wiele drobnych wad czy nieścisłości, ale akurat tryb odwoławczy zabezpieczono aż w nadmiarze. Intencje prezydenckiego weta nie są zrozumiałe. Usprawiedliwianie go wiarą, że ustawa w tak istotniej a ideologicznie drażliwej kwestii może łączyć a nie dzielić społeczeństwo sugeruje, że Prezydent lub jego doradcy kompletnie oderwali się od polskiej rzeczywistości. Ale warto w tym przypadku zadać jedno podstawowe pytanie. Dlaczego przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie zgłaszali uwag w toku prac nad ustawą? Szybkie jej procedowanie wcale temu nie przeszkadzało, a przecież o takim zamiarze już dawno się mówiło i Kancelaria Prezydenta miała czas na przygotowanie się do legislacji.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Grafika: Solidarnosc.gorzow.enea.pl