Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Premier Morawiecki odwołuje wiceministrów, ale wcześniej sam wprowadził kilku do rządu

Premier Morawiecki odwołuje wiceministrów, ale wcześniej sam wprowadził kilku do rządu

– To sprzątanie po poprzedniej ekipie – tak wiosenne porządki w rządzie komentował na antenie Radia Kraków Józef Brynkus z Kukiz’15. W poniedziałek premier odwołał 17 wiceministrów. Poranny gość Radia Kraków zwracał uwagę, że odwołani zostali ci, którzy nie pasują do koncepcji politycznej rządu, ale wcześniej dostali spore nagrody. Jaką ocenę poseł Kukiz’15 wystawia rządowi? Według niego tylko działalność Mateusza Morawieckiego na arenie międzynarodowej zasługuje na pochwałę. „Premier dobrze chroni polskie interesy” – mówił.

Mariusz Bartkowicz: – Premier Morawiecki mówi: „kontynuujemy działania, żeby rząd był mniej polityczny, bardziej urzędniczy” i pozbywa się 17 wiceministrów. Jak pan ocenia ten ruch?

Poseł dr hab. Józef Brynkus: – Gdyby było tak, że pozbyliśmy się 17 wiceministrów z grupy określonej to byłby to dobry ruch. To jednak sprzątanie po poprzedniej ekipie. Premier Morawiecki odwołuje tych wiceministrów, ale wcześniej sam wprowadził kilku do rządu. Tak było z panią poseł Golińską, która przejęła kompetencje w ministerstwie środowiska. To dreptanie w miejscu. Odwołani zostali też ci wiceministrowie, którzy nie pasują do koncepcji politycznej obecnego rządu. Paradoksalnie, ci sami wiceministrowie dostali wcześniej potężne nagrody. Pan Bobko dostał około 48 tysięcy nagrody za swoją pracę.

Jak oceniać ten ruch, jeśli wśród osób, które tracą funkcję jest Piotr Woźny, który zostanie w rządzie i będzie się zajmowała walką ze smogiem, ale bez tytułu wiceministra?

– Wiele jest takich przypadków. Tworzy się pozorne stanowiska. Te same osoby będą pełnomocnikami, dyrektorami departamentów.

To mniej drażni niż tytuł wiceministra?

– Dla nich to jest korzystniejsze finansowo. Wiceminister dostaje określoną pensję, niższą niż podlegli mu dyrektorzy departamentów.

To jest paradoks.

– To chore. Trzeba wyprostować te relacje formalne i w zakresie uposażeń. Jak chodzi o samego ministra Woźnego to słyszałem dowcip. On się zajmuje sprawami ciepłownictwa, zmienia się pora roku, więc pewnie dlatego został odwołany.

Gdyby oceniać bilans początków rządu premiera Morawieckiego i przywołać te wydarzenia, które odbiły się największym echem: próba poprawienia relacji z UE, kryzys w stosunkach z USA i Izraelem, wysokie premie dla ministrów i cięcia wśród nich to jaką ocenę by pan rządowi wystawił?

– Zastosowałbym ocenę opisową, jak w nauczaniu wczesnoszkolnym. Trudno wystawić notę jednoznaczną. Jestem jednak rozczarowany działalnością tego rządu. Miałem poważne dylematy, czy głosować za wotum nieufności. Nie brałem udziału w głosowaniu, ale te działania są niekompatybilne. Jedną z niewielu decyzji pozytywnych jest to jak on działa na arenie międzynarodowej w sferze politycznej. On broni polskiego interesu. To mi się podoba. Dobrze by jednak było, żeby tak samo działał na polu ekonomicznym. To kwestia dofinansowania banków światowych przez polski rząd. To chore. Nie powinno tego być.

To co powiedział wczoraj w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej prezydent Andrzej Duda, uważa pan za lekką żółtą kartkę? Prezydent mówił, że źle się stało, iż ustawa o IPN została przyjęta w takiej formie i ocenił wypowiedź premiera w Monachium jako niefortunną.

– Nie zgadzam się z prezydentem. Wypowiedź pana premiera była świadoma. Mnie ona odpowiada z punktu widzenia logiki i historii. Dziwię się tym zarzutom o dziwne zaangażowanie w legislację. Premier nie jest posłem, żeby brać udział w procesie legislacji. Za to odpowiadał rząd pani Szydło. To za sprawą tego rządu ustawa o IPN została wprowadzona do Sejmu.

Jak ocenić to, co zrobił pana kolega z klubu Paweł Skłutecki, który chwali się, że miał pozytywne spotkanie z liderem Hezbollahu? To libańska partia polityczna, uznawana przez część państw za organizacje terrorystyczną.

– Ja nigdy bym nie nawiązał kontaktów z tym Hezbollahem. To organizacja uznawana za terrorystyczną. Potrzebne są nawet kontakty z takimi organizacjami, ale one powinny mieć legitymację parlamentarną, lub rządową.

Jak wygląda kwestia kontaktów parlamentarzystów, jeśli chodzi o działalność przynależną ministrowi spraw zagranicznych? Państwo konsultują te swoje spotkania zagraniczne?

– To nie ma związku z działalnością MSZ. Jest wiele zespołów poselskich, gdzie dochodzi do takich spotkań. One często są pod auspicjami MSZ, niekiedy pod auspicjami Marszałka Sejmu. Często są to spotkania, które są organizowane przez przedstawicieli poszczególnych grup.

Oczekiwałby pan od Pawła Kukiza jasnego potępienia tego co zrobił poseł Skłutecki?

– Wierzę w mądrość Pawła Kukiza. Decyzja klubu będzie właściwa. Niestety jestem posłem, który jest człowiekiem życia publicznego. Mówię wprost. Ja bym się tak nie zachował. To niefortunne zachowanie.

Za nami pierwsza niedziela bez handlu. Gazeta Wyborcza przedstawia ciekawe dane. Firma Selective, sprawdzająca zwyczaje konsumenckie użytkowników smartfonów, sprawdziła pół miliona osób. 4 razy więcej osób odwiedzało tereny zielone w niedziele, 2% mniej odwiedzało świątynie.

– Czytałem tę relację. Co do tego, że więcej osób poszło wypoczywać to bardzo dobrze. Nie przywiązuję wagi do tego, że 2% osób było mniej w kościołach. To może być przypadkowe. To nadinterpretacja. Nie ma to umocowania logicznego. Rozumiem, że dla Gazety Wyborczej taki związek byłby wygodny, ale to nadinterpretacja.

W pana rodzinnych stronach ta zmiana została odebrana dobrze? Gmina Wadowice przedstawiła nową ofertę dla rodzin: „Niedziela będzie dla nas”.

– Zdecydowanie. Nie znam akurat tej propozycji. Bardzo pozytywnie ludzie z Wadowic odebrali to, że mamy wolną niedzielę i można ją poświęcić innym sprawom niż zakupom. Wiele osób wręcz z tego powodu się cieszyło. To bodziec do tego, żeby więzi rodzinne zacieśnić.

Wiemy już, że po 10 kwietnia Zjednoczona Prawica ruszy z kampanią przed wyborami samorządowymi. Wiemy też, że będą wspólne listy PO i Nowoczesnej do sejmików. Jaki pomysł na te wybory ma Kukiz’15?

– To pomysł, który idzie dwutorowo. Ogólnopolsko chcemy zarejestrować listy do sejmików w każdym województwie. Lokalnie bierzemy pod uwagę wystartowanie jako samodzielny ruch obywatelski. Nasza siła jest tutaj mniejsza. W wielu środowiskach partie polityczne mają wielkie umocowanie, mają większe środki. Będziemy chcieli działać z organizacjami i ruchami, które nie będą podporządkowane partiom. W niektórych miejscach zakładamy też współpracę. Nie deklarujemy gdzie, ale ze względu na korzyści środowiska lokalnego to uwzględniamy.

Pełny zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem ruchu Kukiz’15, Józefem Brynkusem TUTAJ.


Opublikowano przez Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa