Poseł Brynkus > Aktualności > Przywracanie pamięci lokalnej. Ofiary wojen z Radoczy

Przywracanie pamięci lokalnej. Ofiary wojen z Radoczy

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

W przeddzień 99. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości (10.112017r.) w Radoczy odbyła się wyjątkowa uroczystość – Wieczernica Patriotyczna. Lekcja patriotyzmu rozpoczęła się o godz. 15.00 na cmentarzu parafialnym. Tam, z udziałem zaproszonych gości, mieszkańców Radoczy oraz grona pedagogicznego i uczniów miejscowej szkoły podstawowej, poświęcony został obelisk ku czci poległych i pomordowanych w czasie I i II wojny światowej.

Uroczystego przecięcia wstęgi dokonała Irena Zawiła – wnuczka poległego w 1915 roku w bitwie pod Gorlicami, zwanej „małym Verdun”, szer. Piotra Tatara z wadowickiego 56 c.k. pułku piechoty. Na pamiątkowej tablicy umieszczonej na kamiennym obelisku umieszczone zostały imiona i nazwiska 14 osób pochodzących z Radoczy i  poległych w czasie I wojny światowej oraz 24 osób, które zginęły podczas II wojny światowej.

Dzięki uprzejmości organizatorów wygłosiłem wykład pt. „Przywracanie pamięci lokalnej. Ofiary wojen w Radoczy”, podczas którego przypomniałem tragiczne losy ofiar obu wojen światowych pochodzących z tej pięknej miejscowości.

Niepodległość – Historia – Ojczyzna
Historia lokalna – Mała Ojczyzna

Wielu ludziom wydaje się, że historia nic nie wnosi do naszego dzisiejszego życia. Jedni uważają, że współczesne życie jest tak dynamiczne, szybkie, że nie ma w nim miejsca na oglądanie się na to co kiedyś było. Inni zaś twierdzą, że historia nikogo niczego nie nauczyła i można ją oraz jej skutki pominąć.

Korzystają na takich postawach różnej maści hochsztaplerzy.

Wiedzą oni, że społeczeństwem mniej rozumiejącym przyczyny i skutki zdarzeń łatwiej się manipuluje. Głoszą więc hasła w rodzaju „wybierzmy przyszłość”. A zatem mamy nie oglądać się na historię.

A to jest wielki fałsz i zakłamanie. Historia kształtuje nasze dzisiejsze życie i ewidentnie wpływa na naszą przyszłość.

Nasze postawy są skutkiem tego co nam przekazano. Dziedziczymy wartości od Rodziców, przejmujemy od otoczenia, w którym żyjemy, ale też  poprzez szkolną edukację. W ten sposób jesteśmy kształtowani, ale też sami się kształtujemy.

Niestety często w gąszczu politycznych czy medialnych manipulacji nie potrafimy sobie poradzić z dostarczanymi nam informacjami, nie zawsze też w pełni je rozumiemy.

Nie tylko tego o czym one nam mówią, ale jakie mają dla nas znaczenie.

To oznacza, że do tego przekazu musimy podchodzić aktywnie. Po prostu nie możemy być leniwymi.

Elementami wielkiej historii, opisywanej w podręcznikach i obszernych dziełach naukowych, są historie konkretnych ludzi i miejscowości. Zebrane razem tworzą ogólny obraz.

Ten ogólny obraz, niestety nie pozwala nam zauważyć, że dotyczy on nas wszystkich, mnie, mojej Rodziny i Waszych Rodzin.

Dobrze, jeżeli w danej miejscowości jest ktoś, kto zbiera relacje, gromadzi dokumenty czy pamiątki, utrwala losy mieszkańców i przekazuje je kolejnym pokoleniom. Ale najczęściej nasze zainteresowania historią kończą się na losach naszej własnej rodziny, a nierzadko nawet i tego nie wiemy. Nie znamy losów dziadków, babć, o wcześniejszych pokoleniach nie wspominając.

Z trudem kojarzymy jakieś zasłyszane przypadkiem epizody z życia rodziców. W ten sposób tracimy pamięć historyczną, a taka postawa niekorzystnie rzutuje na nasze życie.

Rozumienie historii wymaga pewnego wysiłku, postarania się. Ale wymaga także wiedzy, przyjęcia pewnych elementów, które zostały zbadane, ustalone i zapisane. Dlatego cenić powinniśmy takie inicjatywy, jak dzisiejsza.

Powinniśmy cenić to udokumentowanie w symboliczny sposób losów mieszkańców Radoczy, którzy zginęli w wojnach XX w. Chciałbym, aby każda miejscowość miała taki swój obelisk, miejsce pamięci. I tak się dzieje dzięki aktywności lokalnych pasjonatów przeszłości, którzy rozumieją, że bez znajomości własnej historii nie da się kształtować człowieka na lokalnego patriotę.

Niedaleko Wadowic są miejscowości, które już przed laty upamiętniły swoich poległych i pomordowanych mieszkańców. Takie jak Polanka Wielka, gdzie wzniesiono pomnik w centralnym miejscu wsi, czy Włosienica, w której pamiątkową tablicę z nazwiskami umieszczono na elewacji kościoła.

Takie miejsca pamięci są wykorzystywane przez lokalną społeczność do organizowania przy nich różnych uroczystości czy obrzędów.

Cmentarz także może być takim miejscem, zwłaszcza gdy położony jest w centrum miejscowości, przy głównej drodze. Bo przecież także w tym miejscu spotykają się mieszkańcy na obrzędach liturgicznych i odwiedzając groby swoich bliskich. Przy tym nazwiska na grobach nierzadko przeplatają się z tymi na pamiątkowej tablicy. I wtedy wiele osób może skojarzyć, że ktoś poległy, zmarły w wyniku wojennej tragedii czy zamordowany, pochodził właśnie z tej konkretnej rodziny.

Inicjatywa upamiętnienia mieszkańców Radoczy poległych w II wojnie światowej narodziła się już ponad dwadzieścia lat temu. Propagował ją m.in. nieżyjący już Władysław Nogala na łamach waszego parafialnego pisma „Zacheuszek”. Dziś tę inicjatywę wsparli i poszerzyli jej zakres: ks. proboszcz Janusz Sołtys i Radny Powiatowy Józef Łasak. Pewnie też wiele innych ludzi, którym należy za to podziękować.

Do listy ogłoszonej niegdyś w „Zacheuszku” dopisane więc zostały ofiary wojen wcześniejszych: I wojny światowej oraz wojen o granice Rzeczypospolitej Polskiej z lat 1918-1921. Oczywiście te, których nazwiska udało się ustalić.

Jest ich kilkanaście, ale przy okazji wiemy już także i możemy przypomnieć, że w I wojnie światowej brało udział co najmniej 133 mężczyzn z Radoczy. Jak z tego wynika, mniej więcej co dziesiąty z nich do domu nie powrócił.

Niewykluczone, że w dalszych poszukiwaniach w dokumentach źródłowych i archiwach zostaną odnalezione jeszcze kolejne nazwiska Radoczan poległych, zmarłych czy pomordowanych w wyniku wojen. Ale wtedy o wiele prościej będzie dopisać je na tablicy już istniejącej, czy nawet zmienić tablicę na nową, niż zaczynać wszystko do początku.

Bo pomnik już jest i nazwiska – znanych na dzień dzisiejszy ofiar – zostały na nim umieszczone.

Dlatego to właśnie dziś, w przeddzień 99. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę, Radocza jako wspólnota parafialna i obywatelska zrobiła wielki krok w poznawaniu swojej historii, swoich korzeni. To wielki dzień Waszej miejscowości w upamiętnianiu jej historii.

Nazwiska umieszczone na obelisku w zwykły, ale przecież oczywisty sposób oddają czy rysują obraz minionego stulecia – najnowszej historii naszej ojczyzny. Spróbujmy idąc według klucza tych nazwisk opowiedzieć ową historię.

Do chwili zakończenia I wojny światowej Radocza, jak i cała Polska, była pod panowaniem mocarstw rozbiorowych.

W przypadku Ziemi Wadowickiej, w tym Radoczy, tym zaborczym mocarstwem była monarchia austro-węgierska. I na pomniku odnotowani zostali żołnierze I wojny światowej, którzy w zaborczym austriackim mundurze oddali życie,

– nierzadko nie wiedząc, nie marząc nawet o wolnej Polsce, jak Ignacy Grzesło, Piotr Tatar, który poległ pod Gorlicami jako żołnierz,  nazywanego wadowickim, austriackiego 56 pułku piechoty, w którym 90 procent składu osobowego stanowili właśnie Polacy – żołnierze pochodzący z okolic Wadowic. Kolejni Radoczanie to:

– Stanisław Leon Adamik poległy w Królestwie Polskim, czyli w dawnym zaborze rosyjskim.

– Z kolei Jan Adamik zginął pod Podhajcami we wschodniej Galicji,

– Franciszek Klemens Bałys zmarł w wiedeńskim szpitalu z ran odniesionych na froncie włoskim

– zaś Franciszek Ogiegło na tymże froncie włoskim poległ, podobnie jak Józef Spisak, wcześniej żołnierz Legionów Polskich, wcielony po ich rozwiązaniu do armii austriackiej

– Jan Spisak także walczący na tym froncie zmarł w austriackim szpitalu polowym na gruźlicę.

Pamiętajmy, że pod zaborczymi mundurami, do nałożenia których ich zmuszono, biły polskie serca. Służyli w armii zaborcy nie z ochoczej woli, ale z przymusu.

Ale jest na tablicy nazwisko żołnierza zapisanego w radockich księgach, o którym z pewnością wiemy, że zmarł na wojennym szlaku ze świadomością, że walczył o wolność Polski. To kapral 2 pułku ułanów Legionów Polskich Cyprian Karasiński. Warto dodać, że na wojnie poległ także jego brat, również kapral 2 pułku ułanów Legionów Polskich, Karol Karasiński, który nie został wprawdzie odnotowany w radockich księgach parafialnych, ale przecież także, wychowując się tutaj, przez kilka lat był mieszkańcem Radoczy.

Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przyszedł czas walk o jej utrzymanie i o zabezpieczenie granic Rzeczypospolitej.

Także na tym wojennym szlaku Radoczanie złożyli daninę krwi. Byli to:

– Jan Tomasz Krupa, który zmarł w polowym szpitalu 12 pułku piechoty Ziemi Wadowickiej z ciężkich ran odniesionych w bitwie pod Szaciłkami,

– w szpitalu wojennym w Stanisławowie zmarli Jan oraz Wojciech Wójcikowie,

– zaś Stanisław Ogiegło zmarł zarażony czerwonką w szpitalu wojennym we Lwowie.

 

Ta lista, samych mężczyzn i żołnierzy pokazuje także specyfikę tamtej wojny, która, chociaż później – do 1939 r. określano ją jako „wielką wojnę” – pod wieloma względami przypominała jeszcze wojny dawne.

Wojny toczone wg określonej strategii i taktyki, których najważniejszym elementem była wojna pozycyjna – czyli długotrwałe ostrzeliwanie się pociskami z karabinów i armat, rzadkie bombardowanie i wykorzystywanie tzw. gazów bojowych. Taki sposób walki przynosił ogromne ludzkie straty.

II wojna światowa miała inną specyfikę. Ginęli nie tylko żołnierze, czy wojenni tułacze. Na wyniszczenie skazano całe narody i grupy społeczne. A że ta wojna miała charakter totalny, przyniosła także liczne ofiary wśród ludności cywilnej, w tym także kobiet i dzieci.

Ale z kolei te wszystkie ofiary obrazują prawie pełną specyfikę tragicznych losów Polski i Polaków w latach 1939-1945. W tym także ten fakt, że musieliśmy walczyć nie tylko z jednym najeźdźcą i okupantem, niemiecką III Rzeszą, ale że był także drugi wielki wróg Polski – Związek Sowiecki. I że Polacy ginęli z rąk dwóch wrogów w walce oraz byli mordowani w wyniku masowego terroru, wyniszczającej pracy i indywidualnych zbrodni.

I także Radocki Obelisk jest tego świadectwem.

– W obronie ojczyzny w 1939 r. padł 8 września pod Biskupicami nad Dunajcem kapral Stanisław Jan Kadela,

– jako żołnierza Wojska Polskiego Sowieci zamordowali w 1940 r. w Katyniu kapitana Jana Michała Nideckiego,

– zaś w Twerze/Miednoje jako funkcjonariusza Policji Państwowej kaprala Józefa Piotra Mikołajczyka,

– w Polskich Siłach Zbrojnych odtwarzanych u boku zachodnich sojuszników polegli lub zmarli porucznik Stanisław Jurka i szeregowiec Franciszek Wądrzyk

– w niemieckich obozach koncentracyjnych i zagłady: zginęli podporucznik rezerwy 84 puku strzelców poleskich WP Julian Paśnik (zamordowany w Mauthausen, wcześniej był więźniem Auschwitz), prawnik Stanisław Kostka Jurka (w Dachau), urzędnik sądowy Bronisław Maksymilian Folga (w Auschwitz), Honorata i Katarzyna Węgrzyn (obie w Auschwitz). W obozie Flossenburg zginął w 1942 r. jeniec wojenny i przymusowy robotnik Władysław Wieczorek, w niemieckim obozie zginął także Emil Bik,

– W pożarze zbombardowanej fabryki w Kędzierzynie (wtedy Heydebreck) spłonął w 1944 r. przymusowy robotnik Jan Michałek, a na robotach w Oświęcimiu w 1943 r. zginął Stanisław Antoni Pszczeliński.

– dokładnych okoliczności śmierci niektórych z ofiar nie znamy, jak np. w przypadku byłego woźnego sądowego Józefa Lacha, robotnika Stanisława Malinowskiego, rolnika Antoniego Pasteraka (który prawdopodobnie zginął w Auschwitz) czy robotnika Stanisława Starczały (prawdopodobnie zginął w Gross Rosen).

– przez niemiecki patrol Grenzschutzu (Straży Granicznej – gdyż na rzece Skawie przebiegała granica pomiędzy wcielonymi do III Rzeszy ziemiami polskimi na zachodnim jej brzegu, a terenami na wschód od Skawy, włączonymi do utworzonego przez okupantów Generalnego Gubernatorstwa) w 1943 r. zastrzelony został Alojzy Antoni Nogala,

– w czasie przechodzenia przez Radoczę i okolice niemiecko-sowieckiego frontu, od wybuchów granatów zginęły: Franciszka Bąk i Agnieszka Smagło, a zastrzeleni zostali Marianna Skrzyńska i Walenty Łęcki,

– Jan Wądrzyk zastrzelony został przez żołnierzy sowieckich dwa dni po wyparciu z tego terenu Niemców. Ten ostatni radocki poległy dobitnie obrazuje prawdziwy charakter „wyzwolenia” ziem polskich przez Sowietów.

To krótkie przypomnienie nazwisk i znanych okoliczności śmierci Radoczan poległych i zmarłych w I i II światowych wojnach oraz w walkach o utrzymanie niepodległości pokazuje jak różne i jak tragiczne były losy Polaków.

Historia mieszkańców tylko tej jednej wioski obrazuje dramatyczną historię całego kraju i społeczeństwa. O niektórych z  nich pamiętały rodziny, o wielu innych już nie miał kto pamiętać.

Dzisiaj przywracamy pamięć o  nich do naszej pamięci historycznej i do naszej świadomości. Pokazujemy, że mała wspólnota – Radocza ma historię, która jest częścią historii całej wielkiej wspólnoty, której na imię Naród Polski. Historię, którą tworzyli i w której uczestniczyli nie anonimowi ale konkretni ludzie, często składając w ofierze swoje życie.

Ten obelisk staje się podręcznikiem lokalnej historii, a mam nadzieję, że ukaże się także publikacja, która szerzej opisze wojenne cierpienia i ofiary złożone przez mieszkańców Radoczy.

Dziękuję i gratuluję ks. Proboszczowi oraz wszystkim inicjatorom i realizatorom tego pięknego upamiętnienia Waszych rodaków. Takie miejsca – tablice, obeliski, publikacje powinny powstać w każdej polskiej wsi, w każdym mieście i miasteczku.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone