Poseł Brynkus > Aktualności > Rotmistrz Witold Pilecki napisał „Raport”, nie dla pieniędzy, chociaż mu je oferowano

Rotmistrz Witold Pilecki napisał „Raport”, nie dla pieniędzy, chociaż mu je oferowano

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

W sobotę (19.11.2016r) wygłosiłem w Belwederze laudację dotyczącą „Raportu Witolda” na gali projektu „Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony”. Zaszczyt ten przypadł mnie, bo jestem opiekunem naukowy projektu i współautorem wydawanego oryginalnego zapisu tego co widział i doznał w Auschwitz Rotmistrz Witold Pilecki.

Laudacja.

Tekst relacji Witolda Pileckiego – znany jako Raport Witolda, jest tekstem niezwykłym, zarówno pod względem okoliczności powstania, jak też – przede wszystkim – pod względem treści, pod względem zdarzeń, które przedstawia.

Ten dokument powstał tuż po zakończeniu działań wojennych i okupacyjnego terroru w Polsce, kiedy pamięć samego Witolda Pileckiego była jeszcze głęboko przesycona wspomnieniami z KL Auschwitz. Był odpowiedzią Rotmistrza na niepewność co do losów sporządzonego przezeń wcześniej, w 1943 r., tuż po ucieczce z obozu raportu, znanego jako „Raport W” i „Teren S”.

Dwa lata nowych przeżyć z konspiracji i Powstania Warszawskiego, nie przyćmiły tego, co widział i czego doznał w Auschwitz. Wydaje się, że raczej pozwoliły na uporządkowanie toku narracji, chronologii, na przygotowanie się do tego sprawozdania. Witold Pilecki uważał, że jest ono bardzo ważne, że jego misja, chociaż nie zakończyła się powstańczym zrywem w największej katowni świata,  co było jednym z celów jego wejścia do niemieckiego obozu, nie może nie zostać podsumowana.

Pilecki przystępując więc do spisania tego co widział i doznał w Auschwitz, nie czynił tego dla pieniędzy, chociaż mu je oferowano. Nie czynił dla awansów, bo i tak udawał się z kolejną misją – prawie równie straceńczą, i jak się miało okazać tym razem bez możliwości ocalenia. Paradoks polegał na tym, że wracał do Ojczyzny, do Polski, niestety rządzonej wtedy przez komunistów.

Rotmistrz ten raport spisał dla Pamięci i dla Historii, aby ocalić nie własny dorobek, własne zasługi, ale przede wszystkim, aby przypomnieć kilkuset swoich współpracowników – towarzyszy broni – których losy wtedy w większości były mu nieznane. Tych, którzy zaangażowali się w obozową konspirację. Ale również setki tysięcy ofiar niemieckiego okrucieństwa i bezduszności.

Z perspektywy historyka najbardziej zaskakujący jest fakt, że raport, odnaleziony jeszcze na przełomie lat 60. i 70. XX w. nigdy w Polsce nie został opublikowany w postaci oryginalnego tekstu przygotowanego przez samego Rotmistrza.

Cieszy, że wreszcie do takiej edycji doszło. Bo tego wymaga polska historia, polska polityka historyczna i polska teraźniejszość. I podziwu godna jest także ta inicjatywa, aby obecna edycja Raportu – pierwsza zawierająca oryginalny tekst Pileckiego – nie była okazją do jakichkolwiek interesów.

Zostanie rozprowadzona bezpłatnie do bibliotek szkolnych, publicznych, szpitalnych czy więziennych, jako źródło wiedzy o naszych dziejach, ale przede wszystkim jako przykład bezinteresowności w służbie Ojczyźnie całym życiem – bo taka była postawa Rotmistrza. Bo są wartości, których na żadne pieniądze i na żadne korzyści przeliczyć się nie da.

Pozwolę sobie na koniec powiedzieć o czymś, co dopiero po dogłębnym przyjrzeniu się temu,  wznosi czyn Witolda Pileckiego – dobrowolnego uwięzienia w Auschwitz, na wyżyny ludzkiego poświęcenie. W Raporcie jest opis ofiarowania się Ojca Maksymiliana Marii Kolbe za Franciszka Gajowniczka. I Pilecki pisząc o tym zdarzeniu docenia ogrom poświęcenia Ojca Maksymiliana, to uznaje za wielkie bohaterstwo, co naturalne. Ale w całym Raporcie nie znajdziemy ani jednego maleńkiego nawet fragmentu, przypominam pisanego po kilku latach od ucieczki z Auschwitz,  gdy Rotmistrz mógł przecież dokonać oceny swojej działalności z perspektywy czasu, w którym Pilecki w minimalny sposób chciałby się tym pochwalić.

To skonfrontowanie przedstawienia czynu Ojca Kolbe z chłodnym przedstawieniem działalności Pileckiego w obozie pozawala dostrzec nie tylko skromność Pileckiego, ale i jego wielkość. Chciałbym by takim widzieli go też czytelnicy Raportu, którego w pełni oryginalne wydanie dziś przedstawiamy.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone