Poseł Brynkus > Aktualności > Prezydencie Majchrowski: barachło na Domu Norymberskim w Krakowie nie jest dziełem sztuki

Prezydencie Majchrowski: barachło na Domu Norymberskim w Krakowie nie jest dziełem sztuki

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Pragnę zapytać Pana Prezydenta prof. Jacka Majchrowskiego, czy tak pięknego i cennego miasta, jakim jest Kraków nie stać na lepsze formy promocji artystycznej i kulturalnej?

Nie jestem wprawdzie krytykiem sztuki, ale nie tylko w moim odczuciu „Wodospad” zaprezentowany na elewacji Domu Norymberskiego w Krakowie przypomina liszaje grzyba zżerającego stare mury, albo wręcz strzępy podartej bielizny Guliwera, które opadły na jeden z domów lilipuciego miasteczka, niż jakikolwiek wyraz przekazu artystycznego. Chyba, że ma to być właśnie strzęp sztuki? Nie chciałbym, aby Kraków zaliczał się do miast-mecenasów sztuki propagujących wysypywanie hałd ziemi i obieranie kartofli.

Wadowice, dnia 17 września 2017 roku

 

Szanowny Pan
Prof. dr hab. Jacek M. Majchrowski
Prezydent Miasta Krakowa

 

Szanowny Panie Prezydencie!
W ostatnich dniach przez łamy wielu mediów przetoczyła się fala krytycznych wypowiedzi dotyczących „dzieła artystycznego”, będącego tzw. instalacją i zatytułowanego „Wodospad”, a zaprezentowanego na elewacji Domu Norymberskiego w Krakowie. Rozumiem i przyjmuję różne formy i sposoby przedstawień sztuki, ale pragnę zapytać Pana Prezydenta, czy tak pięknego i cennego miasta, jakim jest Kraków nie stać na lepsze formy promocji artystycznej i kulturalnej? Nie jestem wprawdzie krytykiem sztuki, ale nie tylko w moim odczuciu ów „Wodospad” przypomina liszaje grzyba zżerającego stare mury, albo wręcz strzępy podartej bielizny Guliwera, które opadły na jeden z domów lilipuciego miasteczka, niż jakikolwiek wyraz przekazu artystycznego. Chyba, że ma to być właśnie strzęp sztuki? Nie chciałbym, aby Kraków zaliczał się do miast-mecenasów sztuki propagujących wysypywanie hałd ziemi i obieranie kartofli. Co więcej ten sposób promocji – w moim przekonaniu – godzi w dobre relacje z miastem partnerskim Krakowa.

Równocześnie media obiegła informacja o naprawdę horrendalnej kwocie – 500 tysięcy złotych – którą za to coś miano wydatkować. Proszę o informację, czy jest to prawda, a jeżeli nie, ile w rzeczywistości kosztował ten rzekomo artystyczny, a wyjątkowo bezgustowny happening? Czy koszty te poniesione zostały ze środków publicznych, jeżeli tak to z jakich? Oraz, czy nie można było wydatkowanych tak bezsensownie środków przeznaczyć na naprawdę wartościowe przedsięwzięcie?

Jestem przekonany, że dołoży Pan wszelkich starań, aby tego typu „wydarzenia promocyjne” czy „artystyczne” w zarządzanym przez pana Królewskim i Stołecznym mieście Krakowie ograniczyć, jeżeli nie wręcz wyeliminować, nie ze względów na sentyment dla jakiejkolwiek cenzury, ale z racji czysto estetycznych, gdyż poza lansowaniem nikomu szerzej nieznanych pożal się Boże artystów nie wnoszą niczego wartościowego do wzrostu poczucia estetyki wśród społeczeństwa. Wręcz przeciwnie, demonstrowanie ich w miejscach powszechnie dostępnych i nobliwych może raczej wywołać dyskomfort oraz głęboko wypaczyć dobry gust oglądających.

Z poważaniem,
dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP, Kukiz’15

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone