Poseł Brynkus > Aktualności > Kolejny raz burmistrz Mateusz Klinowski usiłuje ośmieszyć Wadowice

Kolejny raz burmistrz Mateusz Klinowski usiłuje ośmieszyć Wadowice

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Pozostaje pytanie, czy osiedle obecnie XX-lecia czegoś tam (komunistycznego), będzie teraz osiedlem XX-lecia jakiegoś tam dokumentu (postkomunistycznego)? Czy naprawdę nie ma dla niego ratunku w postaci sensownej nazwy, najlepiej – upamiętniającej kogoś zasłużonego dla miasta czy regionu? Podejmując decyzję w sprawie nadania nazwy osiedlu w Wadowicach, zechciejcie Państwo brać pod uwagę wszystkie opisane wyżej kryteria i zagadnienia, aby swoją postawą nie ośmieszyć miasta i mieszkańców i nie sprowadzić całości wymiaru wadowickiej wspólnoty do wymiaru zegadłowiczowskich Wołkowic, w imię politycznej hucpy. Skierowałem w tej sprawie rezolucję do Pań i Panów Radnych, Rady Miasta Wadowice i proszę o zablokowanie podjęcia uchwały wynikającej z nonsensownej narracji ideologicznej człowieka tymczasowo pełniącego obowiązki burmistrza Papieskiego Miasta.

Poniżej pełna treść rezolucji, która trafiła do Pań i Panów Radnych, Rady Miasta Wadowice.

Po raz kolejny burmistrz Mateusz Klinowski usiłuje ośmieszyć Wadowice, proponując Państwu podjęcie uchwały wynikającej z nonsensownej narracji ideologicznej. Wykorzystuje wynikającą z ustawy konieczność zmiany nazwy osiedla „XX-lecia PRL”, dla wprowadzenia równie wątpliwej ideologicznie nazwy „XX-lecia Konstytucji RP”. Propozycja ta jest absurdalna, bo już od kilku co najmniej lat widać, że obecna polska ustawa konstytucyjna z 1997 r. nie wyczerpuje zakresu koniecznych regulacji prawnych, prowadząc do sporów kompetencyjnych, nadużyć interpretacyjnych oraz patologii źle pojmowanego trójpodziału władzy, co szkodzi państwu i nie daje gwarancji stabilnego prawa obywatelom. Każda ekipa rządząca – bez względu na opcję polityczną – jeżeli chce dobra Polski i Polaków musi zdawać sobie sprawę, że zmiana nie zdającej egzaminu życiowego konstytucji jest konieczna.

Obecna polska konstytucja jest fatalną przeróbką dawnej stalinowskiej konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, pochodzącej jeszcze z 1952 r. Jest to produkt „zgniłego kompromisu” osiągniętego na szczeblu państwa i parlamentu w schyłkowym okresie pierwszych rządów postkomunistów, nie zapewniający nawet czytelnego podziału kompetencji i zasad zarządzania państwem. Niewątpliwe zatem wkrótce życie wymusi jej zmianę i konstytucja obecna odejdzie do historii w niesławie, podobnie jak zniknęli z politycznej sceny jej eseldowscy współtwórcy i promotorzy. Zatem należy po raz pierwszy zapytać, czy jest powód, by taki akt upamiętniać? Czy warto czcić rocznicę czegoś, co już wkrótce może zostać zmienione? Czy w razie zmiany konstytucji będzie trzeba także znowu zmienić nazwę osiedla?

Konstytucja jest uważana za dobrą, jeżeli – gdy państwo istnieje – przetrwa sto, dwieście lat. W bieżącym roku minęło zaledwie 20 lat funkcjonowania konstytucji polskiej, która od wielu już lat, a praktycznie od początku funkcjonowania, zapisywała się w świadomości obywateli jako powód instytucjonalnych i personalnych sporów o stołki, samoloty, kompetencje, a także przyczyna braku szacunku dla państwa i prawa wśród ludzi uważających się za „wyższą kastę” oraz przeświadczenie niektórych sędziów i trybunałów, że są sądem ostatecznym i bezdyskusyjnym. Dlatego po raz kolejny należy zastanowić się, czy jest powód do jej czczenia?

Także w samym dwudziestym roku funkcjonowania tej konstytucji nie zaszło nic, co kazałoby obchodzić tę wątłą rocznicę w sposób szczególny. Czy zatem jest jakikolwiek powód, aby czcić ten dokument i tę okoliczność?

Czczenie dwudziestej rocznicy nie naprawi złych zapisów konstytucji, nie poprawi jej wad systemowych i nie zapewni poczucia stabilności prawnej obywatelom. Może za to spowodować poniżający Wadowice i reprezentowanych przez Państwa mieszkańców, śmiech zażenowania i obciachu wśród innych,

Proponowana zmiana nazwy wadowickiego osiedla poprzedzona została „konsultacjami”, których rozmiar i forma zmuszają do ujęcia tego słowa w cudzysłów. Na osiedlu, którego liczbę mieszkańców liczy się w tysiącach, w konsultacjach uczestniczyło zaledwie 70 osób. To nie jest nawet 5 procent. Mądremu samorządowi nakazywałoby to wstrzemięźliwość przy wprowadzaniu nowej nazwy, a przede wszystkim powtórzenie badania opinii mieszkańców, przy zastosowaniu metody czy kryteriów pozwalających na wypowiedź znacznie liczniejszej grupy obywateli. I wprowadzenia progu ich ważności wynoszącego przynajmniej 10 procent mieszkańców. Przynajmniej.

Warto przypomnieć, że od wielu lat w Radzie Miejskiej zalega wniosek o uhonorowanie jakiegoś obiektu miejskiego imieniem profesora Jana Miodońskiego, wybitnego polskiego otolaryngologa, absolwenta wadowickiego Gimnazjum. Nie zrealizowano także nigdy propozycji upamiętnienia wieloletniego dyrektora wadowickiego szpitala, zasłużonego dla miasta doktora Józefa Sołtysika. Nie ma w mieście żadnego obiektu noszącego imię inżyniera Józefa Pukły, zasłużonego działacza niepodległościowego, który poprowadził do Legionów Polskich batalion złożony z mieszkańców powiatów wadowickiego, żywieckiego i bialskiego, w czasie II wojny światowej działał w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego a w latach gdy nie walczył o wolną Polskę, budował drogi i mosty w całym wadowickim powiecie (jak widać, to propozycja w sam raz w roku poprzedzającym stulecie odzyskania przez Polskę Niepodległości). W Wadowicach nie ma ulicy czy placu Armii Krajowej, Narodowej Organizacji Wojskowej (która była najliczniejszą formacją Polskiego Państwa Podziemnego na Ziemi Wadowickiej), ani Żołnierzy Wyklętych czy Niezłomnych. Można by nazwać osiedle także imieniem np. Majora Jana Kęska „Zygmunta”, Kapitana Feliksa Kwarciaka „Staszka” czy porucznika Mieczysława Wądolnego „Granita”. Albo Arcybiskupa Józefa Bilczewskiego, Metropolity Lwowskiego, wybitnego absolwenta wadowickiego Gimnazjum. Albo Józefa Zemana, zasłużonego działacza wadowickiej Solidarności, internowanego, ale także znanego nauczyciela i sportowca.

Warto przypominać i honorować bohaterów czy ludzi wybitnych lub zasłużonych w naszej własnej lokalnej historii, a nie czcić rocznice oraz akty polityczne i ideologiczne, których jedynym trwałym dziedzictwem jest relatywizacja pojęć i wartości, powstawanie i narastanie patologii w życiu publicznym oraz brak szacunku dla państwa jako naszego wspólnego i wspólnotowego punktu odniesienia.

Kompetencją Rady Miejskiej jest stanowienie prawa miejscowego. Ale przecież nie takiego, które ośmieszałoby mieszkańców czy samych radnych. Dlatego apeluję do państwa o rozwagę przy podejmowaniu decyzji w sprawie nazwy osiedla pomiędzy ulicami Kolejową i Sienkiewicza. Dla dobra całej społeczności Wadowic, a przede wszystkim dla dobra społeczności mieszkańców tego osiedla.

Pozostaje pytanie, czy osiedle obecnie XX-lecia czegoś tam (komunistycznego), będzie teraz osiedlem XX-lecia jakiegoś tam dokumentu (postkomunistycznego)? Czy naprawdę nie ma dla niego ratunku w postaci sensownej nazwy, najlepiej – upamiętniającej kogoś zasłużonego dla miasta czy regionu?

Podejmując decyzję w sprawie nadania nazwy osiedlu w Wadowicach, zechciejcie Państwo brać pod uwagę wszystkie opisane wyżej kryteria i zagadnienia, aby swoją postawą nie ośmieszyć miasta i mieszkańców i nie sprowadzić całości wymiaru wadowickiej wspólnoty do wymiaru zegadłowiczowskich Wołkowic, w imię politycznej hucpy.

dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Poseł na Sejm RP

Fot. Krzysztof Sitko/Pressmania.pl

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone