Poseł Brynkus > Aktualności > Sanocki – peerelowski komunista na sejmowych barykadach w walce z antykomunizmem

Sanocki – peerelowski komunista na sejmowych barykadach w walce z antykomunizmem

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

W zasadzie mógłbym pominąć kolejny podły wpis – tzw. list otwarty posła Janusza Sanockiego. Tym razem skierował go do Prezesa IPN-u dra Jarosława Szarka. Pominąłbym, gdyby nie to, że istnieje prawdopodobieństwo, iż jego treść może wprowadzić w błąd wielu młodych ludzi nieznających realiów Polski Ludowej. Całość tego pożal się Boże listu jest ahistoryczna, podła i podważająca sens walki peerelowskich opozycjonistów. Odniosę się jednak tylko do dwóch fragmentów wypocin Sanockiego.

Pierwszy to fragment, gdy Sanocki pisze, że nie można twierdzić, iż „każdy kto był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – to po prostu komunista i symbol ideologii komunistycznej”. Ma rację Sanocki o tyle, że na usprawiedliwienie zasługują ci, którzy z PZPR wystąpili z niej i przeprosili za swoje w niej członkostwo. Ale wyszli – bądź byli z niej wyrzuceni za swoją działalność prawdziwie antykomunistyczną w czasach Polski Ludowej. Za działalność antykomunistyczną, a nie naprawianie komunizmu w duchu tzw. prawdziwego marksizmu-leninizmu, czyli wg ówczesnej frazeologii: rewizjonizm bądź reformizm, ewentualnie dogmatyzm.

Sanocki musi przyjąć do wiadomości, że w żadnej oficjalnej wypowiedzi, i także nieoficjalnej, nikt z członków PZPR nie zakwestionował tego, że jest komunistą. Stale podkreślali, a w przypadku Sanockiego mogę napisać, że podkreślaliście, iż są (byłeś i nadal jesteś mentalnym) komunistami. A że przy okazji był to koniunkturalizm, szansa na ówczesne koryto, to inna sprawa. Zapisując się do partii jej członkowie albo byli przekonani, że komunizm to ich ustrój, albo też liczyli na lepszą pozycję, przywileje, sklepy za żółtymi firankami, talony i inne korzyści. Tertium non datur.

Sanocki pisząc o konieczności życia w warunkach PRL-u obraża Polaków, którzy nie zapisali się do partii komunistycznej i jej popłuczyn w postaci ZSL-u i SD. Wspomina wątpliwe jej osiągnięcia, także te w postaci edukacji i współczesnych jej granic. Przypomnę mu, że ci, którzy byli tzw. polskimi komunistami chcieli ziemie polskie włączyć do ZSRS – ich myśli jest Sanocki spadkobiercą. Co więcej powinien się douczyć i mieć świadomość, że włączenie do Polski Ludowej tzw. Ziem Odzyskanych było skutkiem układów między Wielką Trójką, a nie jakimś postulatem polskich komunistów. I świadczy o tym fakt, że były one przez Stalina traktowane jako fragment jego strefy okupacyjnej, bardziej niż te części Niemiec, z których zrobił NRD. Bo właśnie z tych ziem wcielonych do Polski Ludowej – jako reparacje wojenne – drenował wszystko co się dało. Zresztą ten wątek jest znacznie szerszy, ale Sanockiemu brak wiedzy, by mógł o tym debatować. Przypomnę mu jeszcze tylko utratę wschodnich ziem II Rzeczypospolitej.

Wracając jeszcze do angażowania się Polaków w życie Polski Ludowej napiszę, iż mój ojciec wielokrotnie dostawał propozycję wpisania się do partii, ale nigdy z tej oferty nie skorzystał. Żył w PRL-u, no bo gdzie miał żyć, jak komuniści nie dali mu paszportu i nie chcieli go wypuścić choćby na Zachód. A ja, gdy byłem przyjmowany do pracy na uczelni, to zostałem przez takich jak Sanocki – członek PZPR-u poniżony ich „komunistyczną wielkopańskością”, gdy I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR zwrócił się do mnie łaskawie, że wyrazi zgodę na przyjęcie mnie do prac, choć zna moją przeszłość i wie, iż mogą być ze mną kłopoty.

Sanocki –po prostu nie odróżnia konieczności życia w określonych warunkach od aktywnego kreowania i akceptowania tych warunków. Legitymizowania ich przez przyjęcie partyjnej czerwonej książeczki.

Drugi fragment tzw. listu otwartego Sanockiego to kwestia, gdy wprost pisze on, że w demontowaniu Polski Ludowej wzięli udział członkowie PZPR i przywołuje na to konkretne dowody w postaci internowania członków PZPR. Zostali oni internowani nie za działalność w „Solidarności”, ale za próbę rekonstrukcji programu PZPR. Za wspomniany wyżej reformizm, rewizjonizm i dogmatyzm. Aktualni partyjni przywódcy poczuli się zagrożeni ich aktywnością. Partia wydała zresztą dyspozycje, mam na to dowody w postaci materiałów archiwalnych znajdujących się w AAN w Warszawie, że członkowie mieli wchodzić do „Solidarności”, by ją od wewnątrz rozsadzić i informować swoich zwierzchników partyjnych o tym, co dzieje się w tym związku zawodowym.

Sanocki, czyżbyś nie wiedział, że internowani zostali przez juntę Jaruzelskiego też Gierek i inni członkowie wierchuszki komunistycznej partii. To miała być taka zasłona dymna, że Jaruzelski broni komunizmu w Polsce przed wypaczeniami.

A teraz odniosę się jeszcze do powodu, który stał się przyczyną Twojej wypowiedzi, a mianowicie dyrektora Dziopaka. By zostać dyrektorem tak ważnego dla PRL-u zakładu trzeba było spełnić wiele warunków, wspomnę tu tylko o kilku:

1. Kwestia nomenklatury.
– w Polsce Ludowej był niepisany wykaz stanowisk, które mogły objąć tylko osoby szczególnego zaufania – to była tzw. nomenklatura. Do tego wykazu należało stanowisko dyrektora FSM,
– jednak nie wystarczyło być tylko członkiem komunistycznej PZPR, trzeba było czynnie uczestniczyć w popieraniu komunistów. I Dziopak w tym brał udział, dlatego został dyrektorem FSM.

2. Były tzw. MOB-y – to był wykaz osób, które były potencjalnie dopuszczone do tajemnicy państwowej i gospodarczej w Polsce Ludowej. To także była skarbnica kadr peerelowskich – Sanocki sprawdź sobie je, może znajdź jakieś znane ci nazwiska i nie będziesz więcej ich bronił,

3. Sanocki – przeczytaj sobie książkę Rajmunda Polaka o FSM, to ci się niewątpliwie przyda; a historii ucz się z dokumentów, a nie z własnego doświadczenia i biografii kolegów partyjnych

I na koniec:. Czekam kiedy do Sejmu przylecisz w ubranku Mao-Tse-Tunga, albo zaczniesz czcić Kim Dzong-Una, no bo, że niebawem na marszach KOD-u z pułkownikiem Mazgułą wystąpisz nie wątpię. Tak jak on stan wojenny, tak ty „mazgulisz” Polskę Ludową. Masz jednak pecha, on był pierwszy i już twoim imieniem nic się nazwać nie da. A o to ci chyba najbardziej chodzi. Zresztą „mazgulenie” jest łatwiejsze do wypowiedzenia niż sanoc…. Chyba żadnego neologizmu z tego nie będzie.

Nie wątpię też, że z profesorem od muszek przykujecie się do mównicy sejmowej i będziecie pianę toczyć w obronie komuny. Trafnie zresztą obydwaj oceniliście, że racją waszego publicznego istnienia jest skandal, bełkot intelektualny, i wulgarna frazeologia. Obydwaj zresztą wykazujecie w swoich wypowiedziach publicznych podobieństwo- umiłowanie do koryfeusza komunizmu Stalina. I jego i jego uczniów przywołujecie w swoich wypowiedziach jak egzemplifikację swoich tez.

Pośle Sanocki, czekam, aż odezwiesz się w swoim stylu, który oddają te screeny. A tak na marginesie ich treścią powinna zająć się sejmowa Komisja Etyki – z urzędu, bo hańbisz dobre imię posłów.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Fot. wprowadzające do tekstu scren z You Tube portal barwybezprawia.pl

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone