Poseł Brynkus > Aktualności > U Kurtyki – o Pileckim, Cyrankiewiczu i Polskim Państwie Podziemnym w Auschwitz

U Kurtyki – o Pileckim, Cyrankiewiczu i Polskim Państwie Podziemnym w Auschwitz

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Przystanek Historia – Centrum Edukacyjne Instytutu Pamięci Narodowej przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie nosi imię Janusza Kurtyki, wybitnego historyka oraz prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, poległego w katastrofie smoleńskiej. To szczególne miejsce na kulturalnej mapie stolicy, zapraszające do poznawania ciekawych a nierzadko nieznanych czy mało znanych fragmentów polskiej historii. Jednym z takich elementów naszych dziejów jest nie tylko postać Rotmistrza Witolda Pileckiego, o którym komunistyczne władze zakazywały pamięci przez dziesięciolecia, ale przede wszystkim jeden z najważniejszych dokumentalnych zapisów losów Polski i Polaków czasu wojny, a zarazem świadectwo Zagłady – Raport Witolda. Witold Pilecki do obozu Auschwitz poszedł dobrowolnie, aby starać się rozpoznać tę nową wtedy (wrzesień 1940 r.) formę eksterminacji Polaków przez Niemców oraz zbudować tam struktury konspiracji wojskowej. Pozostawił po sobie i swej misji wyjątkowe świadectwo w postaci skierowanego do polskich władz wojskowych Raportu.

W spotkaniu uczestniczyli Małgorzata Kupiszewska, koordynatorka projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony, w ramach którego wydano Raport Witolda, inicjator wydania oryginalnego tekstu „Raportu” Michał Siwiec-Cielebon wraz ze współautorami opracowania naukowego tekstu, profesorami Józefem Brynkusem z krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej oraz Wiesławem Janem Wysockim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, pierwszym biografem Witolda Pileckiego, a także prawnuk Rotmistrza, Krzysztof Kosior.

Okazją do spotkania w Przystanku Historia było opracowanie i wydanie po raz pierwszy w pełni zgodnego z oryginałem tekstu raportu rotmistrza Witolda Pileckiego, spisanego w 1945 r. w dowództwie II Polskiego Korpusu w Porto San Giorgio we Włoszech. Raportu będącego relacją z trwającego dwa lata i siedem miesięcy pobytu Witolda w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, do którego Pilecki trafił we wrześniu 1940 r. Raport ten był poszerzoną wersją raportu określanego jako Raport W i spisanego przez Pileckiego latem 1943 r., po jego ucieczce z Auschwitz. Dokument z 1943 r. pozostawał przez kilkadziesiąt lat nieznany, skonfiskowany w 1947 r. przez funkcjonariuszy komunistycznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Raport z 1945 r. przekazany został przez rotmistrza Witolda Pileckiego generałowi Tadeuszowi Pełczyńskiemu, zastępcy dowódcy Armii Krajowej, kiedy rotmistrz wyruszał w swoją najtrudniejszą i jak się okazało ostatnią misję do okupowanej przez komunistów Polski. Generał Pełczyński udostępnił tę wersję Raportu badaczom w wolnym świecie. Na jej podstawie powstała w Londynie praca doktorska Józefa Garlińskiego, zaś brytyjski historyk Michael R.D. Foot uznał Pileckiego za jednego z sześciu najodważniejszych bohaterów podziemnych działań antyhitlerowskich w Europie.

Witoldowi Pileckiemu, który w Auschwitz przebywał pod przybranym nazwiskiem „Tomasza Serafińskiego”, udało się bowiem zbudować nie tylko szeroki system więźniarskiej samopomocy, ratującej życie tysiącom współwięźniów kacetu, ale także zorganizować spośród więźniów czterokompanijny batalion, mający w chwili wybuchu powszechnego powstania w Polsce rozbroić Niemców i opanować obóz. Dzięki działalności Pileckiego, z perspektywy wewnątrz obozu akcja taka wydawała się znacznie realniejsza niż poza drutami, gdzie więźniów uważano za chodzące kościotrupy, zaś plany powstania uwarunkowane były wieloma politycznymi i militarnymi okolicznościami. To właśnie świadomość oporu i gotowość do stawienia czoła Niemcom, pozwoliła na przetrwanie wielu więźniów, z nadzieją czekających na rozkaz do powstania. Organizacja utworzona przez Pileckiego przyjęła nazwę Związku Organizacji Wojskowej i zgodnie z pełnomocnictwami otrzymanymi przez ówczesnego porucznika „Witolda” od władz Polskiego Państwa Podziemnego stanowiła część Armii Krajowej. Pilecki wraz z dwoma współwięźniami zbiegł z obozu 27 kwietnia 1943 r., po zakończeniu uwieńczonej powodzeniem misji tworzenia struktur konspiracji w Auschwitz.

W oddanej we władanie komunistów Polsce zasługi Pileckiego najpierw przemilczano, zaś po zamordowaniu Rotmistrza na mocy stalinowskiego wyroku śmierci, jego dokonania zaczęli przypisywać sobie ludzie, którzy z powstaniem konspiracji w Auschwitz nie mieli nic wspólnego. Jedną z takich postaci był Józef Cyrankiewicz, nazywany „żelaznym premierem” Polski Ludowej – nie tyle z racji bezwzględnego charakteru, ale z powodu piastowania wspomnianej funkcji premiera przez wiele lat, w kolejno zmieniających się pod wpływem „wiatrów historii” gabinetach rządowych PRL.

Brak jest dowodów, aby Cyrankiewicz jako więzień Auschwitz od września 1942 r. do 1945 r. był bezpośrednio zaangażowany w działalność struktur Armii Krajowej w obozie. Miał za to niewątpliwie kontakty z konspiracją lewicową, głównie z grupą Polskiej Partii Socjalistycznej. Wiadomo także, że działał w międzynarodowej komunistyczno-socjalistycznej grupie tzw. ruchu oporu, nazywanej Kampfgruppe Auschwitz (Grupa Bojowa Auschwitz). Niestety, wiele danych wskazuje, że za pośrednictwem tej grupy obozowe gestapo rozpracowywało struktury faktycznego, zwłaszcza polskiego podziemia. Na takie prawdopodobieństwo wskazuje m.in. kilka wsyp siatki piątek stworzonych przez Pileckiego po nawiązaniu kontaktów z komunistami, oraz regularne rugowanie więźniów funkcyjnych, Polaków, którym te newralgiczne stanowiska w obozowej hierarchii załatwiła w różny sposób organizacja Pileckiego, na rzecz zajmujących je później Niemców, Austriaków i komunistów innych narodowości. Wprawdzie wsypy wśród polskich konspiratorów niektórzy badacze przypisują działalności konfidentów gestapo – Polaków, m.in. Jerzego Krzyżanowskiego i Stefana Ołpińskiego, ale nie da się im przypisać wszystkich tego typu zdarzeń, które po ucieczce Pileckiego zdziesiątkowały stworzoną prze niego organizację.

Natomiast Józefa Cyrankiewicza, według jego oficjalnego życiorysu, złapano w 1944 r. na przygotowaniach do ucieczki, ale nie spotkały go za to żadne większe kłopoty. Po rozmowie z ówczesnym komendantem obozu, ss-sturmbannführerem Arthurem Liebehenschelem odbył jedynie karę bunkra. To prawdopodobnie jedyny wypadek w Auschwitz, a może nawet we wszystkich obozach, gdy więzień złapany na gorącym uczynku zbrodni przeciwko obozowemu prawu nie poniósł ustalonej kary, którą była kara śmierci.

W późniejszym okresie, po zdziesiątkowaniu ZOW wskutek kilku dziwnych wsyp, Kampfgruppe Auschwitz podjęła działania zmierzające do przechwycenia kontroli nad wszelkimi przejawami konspiracji (szermowano „międzynarodowym” określeniem „ruchu oporu”) w obozie, współtworząc Wojskową Radę Oświęcim, przez którą Niemcy usiłowali narzucić swoje zwierzchnictwo innym grupom narodowościowym. W tej rozgrywce nie można wykluczyć inspiracji obozowego gestapo, choć nie znaleziono dotychczas na to dowodów. Problem w tym, że dotychczasowi badacze zagadnienia uważali ów brak dowodów za dowód braku takiej inspiracji, mimo wymienionych wyżej innych przesłanek (seria wsyp polskiej konspiracji, rugowanie polskich konspiratorów z funkcji obozowych, „łaskawe” potraktowanie próby ucieczki Cyrankiewicza powiązanego z Kampfgruppe Auschwitz przez gestapo) nakazujących szczególną ostrożność przy interpretacji wspomnianych wydarzeń.

Jest faktem, że bliżej nieznane czynniki zainspirowały rozgrywkę  z władzami Armii Krajowej poza drutami obozu, mającą na celu powierzenie obywatelowi „Rotowi” (pseudonim obozowy Cyrankiewicza) kierownictwa nad polską konspiracją w obozie. Kompletnie nie znający sytuacji wewnątrzobozowej komendant Okręgu Śląskiego AK, major dyplomowany „Walter” Zygmunt Janke podpisał nawet w październiku 1944 r. stosowny dokument, ale na szczęście trafił on w ręce zorientowanego w obozowych realiach zastępcy inspektora Inspektoratu Bielskiego AK, porucznika Stanisława Chybińskiego „Lacha”. Chybiński zbiegł z obozu w 1943 r. i bardzo dobrze znał realia obozowe. Nominację „Rota” przekreślił i napisał na niej krótko i węzłowato „nieaktualne”. Dzisiaj niektórzy badacze usiłują to tłumaczyć zmieniającą się sytuacją w obozie, wątpliwościami co do charakteru współpracy AK z WRO i Kampfgruppe Auschwitz, czy nawet… brakiem orientacji „Lacha” w sprawach obozowych. Wręcz przeciwnie, orientację miał świetną i dlatego zapobiegł najprawdopodobniej jednej z większych tragedii polskiej konspiracji obozowej.

Po wojnie Cyrankiewicz powrócił do polski z Mauthausen, gdzie zażądał od Amerykanów natychmiastowego skontaktowania z komunistycznymi władzami w Warszawie, i zaczął piąć się po szczeblach partyjnej kariery w PPS a później w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Gdy Pilecki, aresztowany w maju 1947 r., postawiony został w marcu 1948 r. przed komunistycznym sądem wojskowym, grupa więźniów obozu Auschwitz zwróciła się do Cyrankiewicza, aby podpisał list w obronie Pileckiego. Cyrankiewicz nie tylko odmówił, ale według niektórych relacji przesłał do sądu list potępiający Pileckiego. Wiedział już wtedy świetnie, że Witold Pilecki to więzień Auschwitz Tomasz Serafiński, twórca polskiej konspiracji w obozie. A później, w miarę upływu lat od egzekucji Pileckiego, to właśnie Cyrankiewicz lansowany był przez komunistyczną propagandę na bohatera antyhitlerowskiej konspiracji w Auschwitz. Tu rodzi się kolejne pytanie: Co sowieckie NKWD wiedziało o Cyrankiewiczu i jego obozowej działalności, skoro pozwalano mu piąć się po szczeblach politycznej kariery a później trwać na fotelu premiera, a także przedstawiać się w aureoli więźnia-bohatera?

I właśnie o treści Raportu Witolda, losach obozowej konspiracji oraz postaci i postawie Cyrankiewicza dyskutowało kilkudziesięciu uczestników warszawskiego spotkania w Przystanku Historia z autorami opracowania raportu, profesorem J. Brynkusem, profesorem W. J. Wysockim oraz M. Siwcem-Cielebonem, a także koordynatorką projektu RPBN, M. Kupiszewską i prawnukiem Rotmistrza Pileckiego, K. Kosiorem. Długa i gorąca momentami dyskusja pokazała, że odkłamywanie polskiej historii jest zadaniem ważnym i potrzebnym.

Pierwsze w pełni zgodne z oryginałem wydanie Raportu Witolda trafi wkrótce do bibliotek publicznych, szkolnych, więziennych oraz szpitalnych, aby jak najszerszy krąg czytelników mógł poznać ten niezwykły dokument. Miejmy nadzieję, że trafi także niedługo na listę lektur obowiązkowych. Bo tę lekturę powinien znać każdy Polak.

Zachęcamy do wysłuchania pełnej relacji z Przystanku Historia IPN-u w Warszawie poświęconego promocji wydania Raportu Witolda – Rotmistrza Pileckiego:


Opublikowano przez Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone