Poseł Brynkus > Aktualności > Wróg Hitlera i Stalina – Rotmistrz Pilecki – nadal ma wrogów

Wróg Hitlera i Stalina – Rotmistrz Pilecki – nadal ma wrogów

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Zbliża się 25 maja, dzień zamordowania przez zbrodniarzy totalitarnego systemu komunistycznego Rotmistrza Witolda Pileckiego. Rada Europy przyjęła tę datę jako Dzień Pamięci Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Z tej okazji w pierwszych dniach maja tego roku w Brukseli zaprezentowano wystawę plakatów, które zwyciężyły w Międzynarodowym Konkursie na Plakat w ramach projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony. Zorganizowano też konferencję, mającą przypomnieć postaci Żołnierzy Wyklętych – Bohaterów sprzeciwiających się totalitaryzmom. Miała być także lekcja-pogadanka w polskiej szkole, przybliżająca dzieciom ten piękny aspekt naszych historii. Miała być, lecz się nie odbyła. Dzieci polskie nie mogły dowiedzieć się prawdy, gdyż dla jednej z matek Rotmistrz Pilecki, polski i europejski bohater okazał się być zbyt „złożonym”. Żołnierze Wyklęci także.

Żadna postać nie uosabia lepiej niż właśnie Witold Pilecki, jednoznacznie stający przeciw systemom masowej zbrodni i upodlenia człowieka, sprzeciwu wobec totalitaryzmu, w różnych jego odmianach. Ten wierny chrześcijańskim zasadom konspirator przeciwko okupantowi hitlerowskiemu czyli narodowemu socjalizmowi oraz przeciwko stalinowskiemu międzynarodowemu komunizmowi i więzień obu tych reżimów, poniósł śmierć w imię konsekwentnego sprzeciwu wobec tyranii niszczącej człowieczeństwo. Brytyjski historyk Michael R.D. Foot uznał go za jednego z sześciu najodważniejszych bohaterów w dziejach ludzkości w czasie największej z wojen. Przecież nie musiał tego uczynić, mógł szukać innych, niepolskich bohaterów. Ale w swoich badaniach niewiele napotkał takich postaci, które Pileckiemu swoimi postawami i zasługami dorównywały.

Sam Pilecki był człowiekiem niezwykle skromnym. Niewątpliwie zdawał sobie sprawę z ogromu swoich dokonań, uzmysłowili mu to także Amerykanie, oferujący znaczne sumy dolarów za jego relację o konspiracji i ratowaniu ludzi w niemieckim obozie zagłady Auschwitz. Jednak wszystko, co czynił podporządkował ratowaniu ludzi przed masowymi mordami, przed Zagładą, przed umieraniem w obozach i więzieniach totalitarnych molochów Hitlera i Stalina. W imię wierności tym zasadom oddał życie. Wydawać by się mogło, że skoro totalitarne zbrodnicze systemy runęły a prawda o nich pozostaje przestrogą dla całego świata, postać Witolda Pileckiego wyniesiona zostanie do najwyższego panteonu jako wzór do naśladowania. Skoro bowiem wrogowie, którym Pilecki się przeciwstawiał: Hitler i Stalin, odeszli w niesławie, nikt przy zdrowych zmysłach nie poważy się kwestionować prawdy historycznej oraz zasług Rotmistrza Pileckiego. Że są granice nieprzyzwoitości, czy wręcz antypolskości. A jednak…

W spotkaniu z uczniami polskiej szkoły w Brukseli uczestniczyć mieli: Małgorzata Kupiszewska, polonistka, koordynatorka projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony, Tadeusz Płużański, historyk i publicysta, syn jednego z najbliższych współpracowników Rotmistrza w powojennej konspiracji a także dr Piotr Kardela, historyk, dyrektor białostockiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, człowiek zasłużony w odkrywaniu prawdy o polskiej historii.

Wtedy do akcji wkroczyła niejaka Marta Bark-Stelmaszczyk, mama jednego z dzieci uczących się w polskiej szkole. Zdeterminowana w zamiarze storpedowania spotkania rozpętała nagonkę na zaproszonych gości, przypisując im aktywne zaangażowanie w popieranie ruchów nacjonalistycznych i rasistowskich, wymieniając przy tym z nazwy Obóz Narodowo-Radykalny (ONR). Warto zatem przypomnieć, że ONR jest legalnie działającym ugrupowaniem, nie był i nadal nie jest organizacją rasistowską, a stawianie znaku równości pomiędzy ideologią rasistowską a patriotyzmem (nawet, jeżeli jest on eksponowany w sposób dogmatycznie skrajny i nacjonalistyczny, jak w przypadku ONR) jest nadużyciem tak ohydnym, że o prokuratora aż się prosi. Warto także przypomnieć, że wśród Polaków ratujących Żydów w latach II wojny światowej wielu było sympatykami a nawet członkami ONR. I że niejednokrotnie płacili za to ratowanie cenę najwyższą, swojego życia. Byli bowiem Polakami i chrześcijanami, a nie żadnymi rasistami. Ale przede wszystkim nie znam żadnych dowodów, aby M. Kupiszewska kiedykolwiek wspierała ONR. Nie znam takowych także w odniesieniu do T. Płużańskiego i P. Kardeli. Zatem konstrukcja tego pomówienia wyraźnie wskazuje nie tyle na niewiedzę, ile na wyjątkowo złą wolę Marty Bark-Stelmaszczyk.

Dla M. Bark-Stelmaszczyk „złożona historia rotmistrza Pileckiego i „żołnierzy wyklętych” (uwaga, specjalnie zachowano pisownię oryginalnego tekstu „wystąpienia” autorstwa MB-S – przyp. J. B, MSC) jest zbyt trudna dla 8-9 letnich dzieci”. A przecież M. Kupiszewska jest świetnie wykwalifikowaną długoletnią nauczycielką (nie historykiem ale polonistką – kolejna nieprawda głoszona przez MB-S – przyp. MSC) i wie, jak przekazywać treści dydaktyczne stosownie do wieku słuchaczy. Także panowie Płużański i Kardela są fachowcami, więc nie ma podstaw do przypuszczeń, że przekazywaliby wiedzę w sposób niewłaściwy, niedostosowany do poziomu percepcji odbiorców. Ale z tego fragmentu pisma wynika znacznie poważniejszy problem. Otóż dla MB-S historia Rotmistrza Pileckiego i walki Żołnierzy Wyklętych z totalitaryzmem jest „złożona”. Śpieszę poinformować, więc zapewne także pocieszyć MB-S, że akurat postać Żołnierza Wyklętego Witolda Pileckiego jest wyjątkowo jednoznaczna, krystalicznie czysta i bardzo oczywista. Nie ma tu żadnej złożoności. Był konsekwentny w sprzeciwie wobec zbrodniarzy i zbrodni. Czyżby z tej pięknej postawy Marta Bark-Stelmaszczyk chciała uczynić Pileckiemu zarzut? To już kompletna aberracja, albo… jawna antypolskość.

Ponadto zdaniem tej (podobno polskiej!? – ten znak zapytania wydaje się konieczny, gdyż trudno wyobrazić sobie bardziej naciągane antypolskie tezy, jako żywo podobne do rzekomych „polskich obozów śmierci”) mamy, „tego typu wydarzenia powinny być konsultowane z rodzicami i dyrekcją szkoły, podobnie jak to miało miejsce wcześniej w przypadku innych kontrowersyjnych (podkreślenie MSC) tematów”. Zatem M. Bark-Stelmaszczyk walkę z totalitaryzmami uważa za temat „kontrowersyjny”. Hitler i Stalin rechoczą zza grobów w asyście wszystkich piekielnych mocy.

Rzekomymi „dowodami” na „nacjonalistyczne przekonania” goszczących w Brukseli miały być ich publikacje o konieczności rozliczenia zbrodniarzy i zdrajców (T. Płużańskiego) czy o dociekaniu prawdy na temat roli totalitarnej agentury w najnowszej historii Polski (P. Kardeli), a także wsparcie i obecność na portalach: pressmania.pl i wrealu24.pl M. Kupiszewskiej) gdzie postulowano odebranie przywilejów i orderów totalitarnym zbrodniarzom. Zatem nawet pisanie prawdy czy odwoływanie się do zasad moralności, dla niektórych może być pretekstem do ataku na Polskę i Polaków oraz na polskich Bohaterów. Atakiem tym bardziej niegodziwym i nieuczciwym, że wymienione portale nie starają się wpisywać w jeden nurt polityczny, ale starają się pokazywać otaczającą nas rzeczywistość jak najbardziej obiektywnie. Te jawne manipulacje MB-S pokazują jednoznacznie, że wrogowie Polski i Europy nie cofną się przed niczym, byle tylko siać zamęt i szerzyć nieprawdę oraz waśń.

Wydarzenie w Brukseli może można byłoby uznać za incydentalne, zaś wszystko to może byłoby groteskowe i żałosne, gdyby nie fakt, że dyrekcja polskiej szkoły w Brukseli jednak ugięła się pod terrorem jednej, wyjątkowo antypolsko nastawionej osoby i do patriotycznej lekcji nie doszło. Zatem to nie tylko groteska, ale hańba. Dlaczego nauczyciele polskiej szkoły ugięli się pod antypolskim terrorem? Gdzie byli przedstawiciele RP w Brukseli? Gdzie jest Reduta Dobrego Imienia, która powinna bronić świetlanej postaci Pileckiego przed pośmiertnymi poniżaniem go przez ignorantów i co gorsza nienawistników, zaś Polski i polskiej sceny politycznej przed pomówieniami głoszonymi poza granicami kraju, w fałszywym świetle przedstawiającymi nasze państwo i społeczeństwo. Do takich incydentów nie można dopuszczać. Także i dlatego, by nie stały się stałym elementem antypolskiej polityki nienawiści. Reagować powinniśmy natychmiast, aby zło nie miało czasu i szansy się rozpanoszyć. Bo, jak powiedziała kiedyś Irena Sendlerowa, „aby zło zapanowało, wystarczy, aby ludzie dobrej woli wstrzymali się od czynu”. Reagujmy bo, doprawdy, Hitler i Stalin rechoczą zza grobów… a wszyscy postkomunistyczni diabli na polskiej scenie politycznej im wtórują.

Autorzy: Józef Brynkus, Michał Siwiec-Cielebon

Fot. strona Facebook projektu Rotmistrz Pilecki Bohater Niezwyciężony

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone