Poseł Brynkus > Aktualności > Rządowa propozycja sieci szpitali to katastrofa dla Polski

Rządowa propozycja sieci szpitali to katastrofa dla Polski

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Rząd proponuje sieć szpitali, która ma uzdrowić „chory” system służby zdrowia w Polsce. Czas przeanalizować sytuacje i zapytać: o co chodzi? Przecież trudno zrozumieć, że mniej może oznaczać więcej i lepiej, ale taka jest logika reformy Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiła, który w swoim stylu forsuje ten sztandarowy projekt reformy rządu PiS.

W związku z planowanym projektem rządowym wprowadzenia sieci szpitali w Polsce środowisko pracowników służby zdrowia jest podzielone. W małych powiatach, gdzie jest tylko jeden szpital, lekarze i pielęgniarki nie widzą zagrożenia w związku z planowaną reformą ministra zdrowia Konstantego Radziwiła. – Zagrożeniem dla nas jest brak personelu. Nie możemy wykonywać wystarczającej ilości zabiegów – podkreślają lekarze. – Brakuje miejsc na internie, a utrzymywane są oddziały geriatryczne, potrzebne, ale kosztowne – dodają.

Sytuacja zaczyna się komplikować w miastach i dużych centrach, gdzie występują podmioty publiczne i prywatne. – Ministerstwo Zdrowia odrzuciło 296 uwag przedstawionych podczas konsultacji społecznych, to jest niepokojące – mówią pracownicy służby zdrowia. – Pocieszającym jest to, że MZ uwzględniło m.in. te dotyczące włączenia do finansowania ryczałtowego rehabilitacji – podnoszą specjaliści medyczni.

Projekt nowelizacji ustawy, która ma wejść w życie już w lipcu, zakłada utworzenie systemu zabezpieczenia zdrowotnego obywateli, zwanego siecią szpitali, to sztandarowy projekt PiS, ale nie dopracowany. Należy zwrócić uwagę na fakt, że placówki, które do niej trafią, będą finansowane ryczałtowo z budżetu państwa. Jak przewidują ludzie zajmujący się służbą zdrowia wejdą w nie na pewno placówki publiczne. A co z prywatnymi? Ministerstwo wyjaśnia, że pozostałe będą mogły ubiegać się o kontrakt z płatnikiem na dawnych zasadach. Reasumując zostaną wyeliminowane z rynku sukcesywnie.

W środowisku medycznym najwięcej wątpliwości budzą kryteria kwalifikacji do sieci szpitali. Jasny komunikat przekazał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który krytykuje wymóg posiadania przez szpital włączany do sieci umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia przez, co najmniej dwa ostatnie lata kalendarzowe. UOKiK przekonuje, że sytuacja, w której zawieranie umów w trybie konkursu ma być opcjonalna, może się przyczynić do powstania silnych barier wejścia na rynek dla nowych szpitali i doprowadzić do ograniczenia, utrudnienia lub likwidacji konkurencji na rynku usług medycznych. A więc wszystko w myśl zasady, że prywatne to złe. Można powiedzieć komuna wraca…

To ma być dobra zmiana, ale UOKiK zauważa, że szpitale, które do tej pory konkurowały o kontrakt z NFZ, mogły skompensować brak ciągłości świadczeń niższą ceną lub innowacjami. Jednocześnie wątpliwości budzi też czteroletni okres kwalifikacji do sieci szpitali. Zdaniem Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej zapewnienie finansów na tak długi czas gwarantuje wprawdzie stabilizację i umożliwia planowanie rozwoju, ale niepokoi brak zapisów o dalszym finansowaniu.

Zdaniem NSZZ Solidarność projekt dotyczący sieci szpitali nie przewiduje zastosowania mechanizmów bieżącego wzrostu finansowania szpitali albo zabezpieczenia finansowania przez odrębne środki budżetowe. A to może ograniczyć dostępność lub jakość świadczeń zdrowotnych albo do zadłużania się szpitali. „Solidarność” krytykuje też brak koordynacji z innymi kluczowymi projektami ustawowymi i zapowiadanymi zmianami w systemie, w szczególności likwidacją NFZ.

Pracownicy służby zdrowia mają mieszane opinie. – Zaskakująca jest determinacja we wprowadzaniu reformy, do której system jest kompletnie nieprzygotowany. W naszej opinii projekt ten ma z siecią szpitali wspólną tylko nazwę, która jest tak trafna jak określenie „demokracja” dla Polski Ludowej – mówią lekarze. – Sieć szpitali to plan rozmieszczenia placówek, oddziałów i łóżek szpitalnych na mapie Polski, a nie projekt o przejściu na finansowanie ryczałtowe. Obowiązujące dziś płacenie za usługę niesie wiele zagrożeń, ale ryczałt nie jest pozbawiony wad, zwłaszcza gdy wprowadza się go bez dokładnych analiz – podkreślają pielęgniarki. – Mamy wrażenie, że premier Beacie Szydło brak pogłębionej informacji o skutkach takiej zmiany, a ulega tylko opinii ministra Radziwiła – podkreślają związkowcy z wszystkich organizacji działających w służbie zdrowia.

Warto jednak w tym miejscu podkreślić, że sieć szpitali to projekt, dla którego „Solidarność” dała ogromne wsparcie, już w czasach profesora Religii, kiedy dopiero zaczęto o tym mówić. – Mamy pełną świadomość, że szpitale, które dzisiaj w większości są własnością samorządów terytorialnych, często są łupami politycznymi i będzie ogromie trudno zastosować zasady, które stworzyłyby taką sieć. Sieć, czyli model docelowy, gdzie mielibyśmy zespół placówek w całym kraju, które charakteryzowałyby się tym, że mają długoterminowy kontrakt z płatnikiem. W ramach tej umowy pacjenci otrzymywaliby w sposób ciągły pewne świadczenia medyczne z poszczególnych dziedzin. Szpitale najbliżej pacjenta powinny być otwarte 24 godziny i świadczyć najpilniejsze usługi o profilach podstawowych takich jak interna, położnictwo, pediatria, chirurgia. Następny stopień to szpitale powiększone o bardziej specjalistyczny zakres i na końcu szpitale, które byłyby szpitalami ekstra- i hiperspecjalistycznymi. Dodatkowo funkcjonowałyby placówki, które świadczą unikalne procedury takie jak np. Instytut Chorób Płuc i Gruźlicy w Warszawie, czy Siemianowicka Oparzeniówka, czy Szpital Zakaźny – podkreśla Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Wielu lekarzy nie kryje prawdziwego oburzenia i podkreśla, że Kaczyński ma mentalność bolszewika: wszystko, co prywatne jest oszustwem i kradzieżą i dlatego taka propozycja sieci, która sprytnie usuwa prywatne szpitale z finansowania publicznego. Trzeba zapytać koniecznie!!!

  1. JAK będzie z przesuwaniem kolejek pacjentów z uwzględnieniem terminów ich zabiegów? Ja na razie MZ przerzuca to na NFZ, a oni nic nie wiedzą.
  2. Jeśli świadczenia geriatryczne itd. mają być rozliczane w ramach oddziałów wewnętrznych, to ile ich będzie? W obecnym systemie finansowania te oddziały miały wieczne nadwykonania, czyli świadczenia wykonały, a NFZ za nie płacił. Jak do tej pory było mało, to jak ma być teraz więcej w ramach tego mało?

Warto też przypomnieć sobie, co mówił Konstanty Radziwił, a co obecnie głosi Minister Zdrowia Radziwił. (więcej)

Sieć szpitali wygląda tylko pięknie na stronie ministerstwa. (więcej)

Skutki wprowadzenia sieci szpitali będą opłakane. (więcej)

Krytyka Sośnierza ma uzasadnienie w faktach. (więcej)

Szpitale prywatne przestaną istnieć. (więcej)

Reasumując, wprowadzenie sieci szpitali w Polsce skończy się katastrofą dla służby zdrowia i pacjentów o czym dosadnie, ale bez egzaltacji pisze Joanna Dusza Kozera na portalu Pressmania.pl

Joanna Dusza Kozera: „O tzw. sieci szpitali słyszymy wielokrotnie, ale chyba nikt nie rozumie czego dotyczy, jakie zmiany nam przyniesie i jakie będą konsekwencje wprowadzenia sieci z życie. A będą ogromne…..

Obecnie szpital otrzymuje kontrakt w określonej wysokości wynoszący X punktów, wycena każdego punktu może być zmienna / w zależności od tego, jaka umowę podpisał szpital/, ale oscyluje w granicach 51 zł/1 punkt. Każdy pacjent wypisywany ze szpitala musi być przyporządkowany do tzw. JGP/Jednorodna Grupa Pacjentów/, czyli jego rozpoznanie choroby oraz procedury, który zostały wykonane np. HOLTER RR, profile hormonalne dobowe, badania biochemiczne – konkretna JGP miała konkretna liczbę punktów, czyli konkretną wycenę. Sprawiało to wiele trudności, gdyż pacjent nie mieszczący się w sztywnych rozpoznaniach JGP lub u którego trzeba było wykonać badania spoza jego JGP – kosztował więcej, niż jego JGP dawało szpitalowi przychodu – jak się to pomnoży przez liczbę chorych oraz budżet szpitala i tak niewystarczający na leczenie wszystkich potrzebujących, to rozkręcała się spirala nadwykonań. I odwrotnie – nawet, jeśli pacjent pewnych badań nie potrzebował, to trzeba było je bezsensownie zrobić :-O bo do kwalifikacji do jego JGP były przez NFZ wymagane. To zapewne wielu pacjentom tłumaczy często niezrozumiałe postępowanie diagnostyczne na wielu oddziałach lub „dziwne” karty wypisowe.

Karta wypisowa, która kiedyś zawierała wszystkie informacje o chorym, wszystkie rozpoznania od aktualnego, współistniejących, z wywiadu itd. – teraz stała się jedynie kartą statystyczna dla urzędników z NFZ. Ja od momentu wprowadzenia JGP karty wypisowe czytam „od tyłu” to znaczy zbieram wywiad od pacjenta, przeglądam wyniki i sama ustalam wstępne rozpoznanie, a potem dopiero patrzę na rozpoznania z karty. Kompletna urzędnicza paranoja, która nikomu z NFZ i MZ nie przeszkadza przez wiele lat, mimo naszych protestów …. Ale wróćmy do sieci.

Podsumowując powyższe wywody – nie ma pacjenta >> nie ma JGP >> nie ma punktów za jego pobyt/procedury >> nie ma pieniędzy z NFZ >> szpital nie ma przychodów.

W radziwiłłowskiej „reformie” ma być inaczej: szpitale podzielono na 7 grup, muszą mieć co najmniej 2 lata kontraktu z NFZ i określone przez MZ oddziały, na sieć będzie przeznaczone z NFZ aż 91% środków na lecznictwo zamknięte, finansowanie będzie nie jak dotąd za procedury/JGP, ale szpitale dostaną całość kwoty kontraktu opartą na 2015 roku z nadwykonaniami. Jeśli szpital nie ma określonych przez MZ oddziałów – „wypada” z sieci. Wtedy może walczyć w drodze konkursu o pozostałe …. 9% środków z NFZ. 9% na całą Polskę ……A co to oznacza? że nowo budowane szpitale, nowoczesne i komfortowe dla pacjentów-nie dostaną kontraktu. Że część oddziałów szpitalnych zniknie ze szpitali, a pacjenci oczekujący w kolejkach do świadczeń na tych oddziałach np. do operacji zostanie przeniesiona do tego szpitala, który kontrakt ma – jaka będzie teraz kolejka do tego szpitala? wiadomo ….Że większość szpitali niepublicznych, w których w systemie jednodniowym byliśmy operowani np. zaćmy, operacje ortopedyczne, artroskopie – zniknie.
A przede wszystkim – ryczałtowe finansowanie szpitali odwróci dotychczasowy system, pacjent stanie się nie przychodem – a kosztem. Ponieważ w systemie pieniędzy więcej nie będzie, a szpitale nie będą mogły liczyć na dodatkowe pieniądze w postaci zapłaconych przez NFZ nadwykonań – im mniej pacjentów tym lepiej, im tańszy pacjent tym lepiej. Pacjent stanie się dla szpitala zbędny, a poważniejsza choroba i dłuższe leczenie stanie się dla finansów szpitala katastrofą. Zacznie się selekcja chorych. Tak było w czasach komuny i do tego właśnie wracamy.

Do szpitali zostaną przeniesione Nocne i Świąteczne Opieki Lekarskie – jeśli w mieście było ich kilka, to teraz będzie …. jedna i kolejki dłuższe, tym bardziej, że NiŚPM ma odciążyć istniejące w szpitalu SOR-y.

Do szpitali zostanie przeniesiona część Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, szacuje się,że ok. 40% środków będących teraz w AOS w poradniach specjalistycznych zostanie zabrana i przekazana szpitalom. Drugim elementem tej układanki będą zmienione POZ-y, które mają mieć tzw. budżety powierzone/oddzielone od stawki kapitacyjnej/ i robić pacjentom badania na swoim poziomie oraz płacić za skierowania do AOS, chodzi o drastyczne zmniejszenie kolejek do AOS poprzez zostawienie pacjentów u lekarza rodzinnego. A w jakiej wysokości będą to budżety? – tego Minister nie zdradza. W obecnym AOS zostanie jedynie 40% dotychczasowych środków, będę więc musiała robić selekcję swoich chorych i przekazywać tych, których mogę do lekarza POZ. Poradnie przyszpitalne również będą finansowane ryczałtowo, więc chory wymagający kosztownych badań będzie utrapieniem …..

Zapewne część lekarzy/pielęgniarek z likwidowanych oddziałów i poradni trafi do kołchozów szpitalno-poradnianych i tym samym zwiększy się liczba personelu w konkretnym szpitalu. Uważam, że lekarze będą powoli zmuszani do pracy równocześnie na oddziale, w poradni, NiŚPL, SOR itd. jednym lekarzem Minister „zabezpieczy” kilka newralgicznych oddziałów. Sam Minister tego nie kryje, w jednej z wypowiedzi stwierdził, że do poradni leczenia bólu może przecież schodzić internista. Pewnie ,że może – ale czy pacjent otrzyma taką samą pomoc, jakiej by udzielił anestezjolog? czy pacjent będzie miał swojego lekarza, który go zna i prowadzi, czy też za każdym razem trafi na innego, który akurat nie ma zajęć na szpitalnym oddziale? zapewne będą też stali lekarze w poradni, ale obawiam się, że dyrekcje i tak dołożą im obowiązki w szpitalu – bo jest nas za mało……

Widzimy bardzo wiele zagrożeń w planowanym, nowym systemie. On nic nie rozwiązuje, a tworzy nowe problemy.

System potrzebuję głębokiej, ponad politycznej reformy i planu zmian na wiele lat, poza bieżącymi walkami politycznymi – to się nie zmienia. System potrzebuje większej ilości pieniędzy i sprawiedliwego płacenia za leczenie, bez grup uprzywilejowanych – to się nie zmienia. System potrzebuje większej liczby lekarzy / jest nas najmniej w Europie!!!/ i pielęgniarek – to się nie zmienia, najwyżej lekarze zmienią pracę i dołoży się im obowiązków.

Jest jeszcze jeden ciekawy element w tej ministerialnej, sprytnej łamigłówce – Minister określi finansowanie szpitali/poradni, jeśli będzie niewystarczające na zabezpieczenie potrzeb pacjentów, to za nie zapłacą …… samorządy. Została zmieniona ustawa o działalności leczniczej i odpowiedzialność za świadczenia zdrowotne został podzielona również za lokalne władze samorządowe. Skąd mają brać na to środki? Minister nie powiedział. Nie powiedział też, że tym samym powoli wróci rejonizacja, bo samorządy będą broniły się, by płacić za leczenie chorych spoza ich terenu……

Projekt Ministra krytykują wszyscy, nie ma żadnego odzewu. Cieszy fakt, że Minister pod wpływem krytyki zmienił projekt pierwotny, bo np. zniknęłyby szpitale w Mysłowicach i Jaworznie….

Odnoszę wrażenie, że dopóki nie zaczniemy pytać polityków o reformy w ochronie zdrowia, wymuszać na nich zmiany, rozliczać ich z tego i zaakceptować fakt, że odsuwanie prawdziwej reformy na niejasną przyszłość, wprowadzanie pseudozmian – skończy się katastrofą. Ta katastrofa będzie rozpisana na cierpienia nasze i naszych bliskich, jednostkowa, często cicha i tragiczna. Pogłębi się patologia w systemie i da żer wszystkim nieuczciwym.

Słyszymy o rządowych i parlamentarnych planach – nic nas to nie obchodzi. Zaczyna obchodzić dopiero wtedy, kiedy nas bezpośrednio dotyka, kiedy rozbijamy się o system, bezduszność urzędniczych ograniczeń, brak pieniędzy na leczenie, wykończony nadmiarem pracy i często niedbały personel.

Tylko wtedy nie ma już czasu na refleksję, nic nie zmienimy, na nic nie mamy wpływu. Pozostajemy MY i zimny, nieludzki SYSTEM – z nim nigdy nie wygramy” – podkreśla Joanna Dusza Kozera, lekarz internista i endokrynolog, absolwentka Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach i Podyplomowych Studiów „Prawo Medyczne” na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, współzałożyciel Stowarzyszenia Lekarzy Praktyków, administruje wraz z Kolegami i Koleżankami lekarzami stroną medyczną na FB „Chcemy leczyć a nie refundować„, która popularyzuje niezależne opinie i informacje o stanie ochronie zdrowia w Polsce.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone