Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Mnie – wirus nie przeszkadza jako potencjalne zagrożenie podczas wyborów: takich-śmakich

Mnie – wirus nie przeszkadza jako potencjalne zagrożenie podczas wyborów: takich-śmakich

Wiem, że o ile jest tak niebezpieczny, jak twierdzą decydenci, to trzeba przestrzegać pewnych zasad. Trzeba ich przestrzegać także z powodu kar administracyjnych – bo w Polsce są wyjątkowo szokujące. Moi bliscy jednak się boją potencjalnego zarażenia. Nie pozwalają mi pójść do sklepu – bo twierdzą, że jak pójdę, to mam sobie szukać miejsca na kwarantannę. Nie pozwolili mi z tego samego powodu wpisać się do komisji, choć kasa by się przydała.

Zresztą poza okresem posłowania zawsze brałem udział w wyborach – jako głosujący i członek komisji. Ale wybory organizowane w takiej chaotycznej sytuacji, zwłaszcza gdy rząd – nawet ostatnie słowa Szumowskiego to potwierdzają – podsyca atmosferę strachu, niepewności i możliwość zarażenia się koronawirusem – są co najmniej niebezpieczne dla ich uczciwości i rzetelności.

Przymus uczestnictwa w wyborach korespondencyjnych – gdyż utrata bądź nieoddanie karty grozi poważnymi sankcjami, same zasady przeprowadzenia, w których łatwo zidentyfikować oddającego konkretny głos, nieprzygotowanie do ich przeprowadzenia wszystkich instytucji biorących w nich udział, przemawiają za tym, by odbyły się one w trybie dotychczasowym. Zresztą w przypadku korespondencyjnych dla mnie ważniejszą kwestią jest sprawa potencjalnych fałszerstw i im dłużej będzie trwało liczenie głosów po wyborach, tym bardziej zarzut o ich sfałszowanie stanie się bardziej prawdopodobny i bardziej nośny medialnie. Przysłoni on wynik wyborów.

Poza tym jeszcze kwestia kampanii wyborczej. Moim zdaniem ona się toczy. W TVP-is kampania Prezydenta Dudy, a także poprzez negatywny wizerunek – robiony dość prymitywnie przez Holecką i spółkę, w której tzw. publiczna telewizja się kompromituje, także następuje promocja konkurentów Dudy. Tych uznanych za najważniejszych. Nie ma co prawda równych szans – ze względu na niewykorzystanie czasu antenowego przysługującego pozostałym kandydatom, ale oni i tak niewiele by przez to osiągnęli.

Z kolei w TVN-ie i innych promujących liberalno-lewicowe poglądy telewizjach promuje się konkurentów Andrzeja Dudy. W sumie mamy więc remis.

Sztaby mogą być zadowolone, bo nie tracą pieniędzy na kampanię. A wyborcy w małym stopniu i tak kierują się programami. Już dawno dokonali wyboru i teraz tylko problem w tym, który elektorat będzie bardziej zdyscyplinowany i odważny, by pójść zagłosować, ewentualnie wysłać kopertę z głosem.