Poseł Brynkus > Aktualności > Patologie w polskiej Policji. Czas zadać pytania o etaty i kasę!

Patologie w polskiej Policji. Czas zadać pytania o etaty i kasę!

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Patologia to słowo klucz jeśli mówimy o Policji w Polsce. Najwyższy czas zrobić z tym porządek. Pieniądze publiczne, które trafiają do służb mundurowych powinny być wydawane w sposób racjonalny. Ktoś powie, że się czepiam? Nic podobnego, wskazuję na fakty!

Etatowy skansen

Zacznijmy od pierwszej z brzegu głupoty. W dzisiejszych czasach, gdy przedsiębiorcy biją się o usługi w policji jak w skansenie z czasów PRL utrzymywane są odrębne policyjne warsztaty. Życie się tam zatrzymało i jest jak za komuny. Jeden pracownik jest od nalewania oleju, drugi od wymiany żarówek, trzeci wydaje te żarówki i olej z magazynu, itd. Do Policji trafiają od wielu lat nowe auta z wieloletnimi gwarancjami serwisowymi producentów, a mimo to nadal marnotrawi się miliony złotych na utrzymanie osobnych warsztatów, które często nie posiadają ani nowoczesnego wyposażenia, ani odpowiednio wykwalifikowanego personelu. Warsztaty te trwają być może tylko dlatego, aby utrzymać wysokie etaty zatrudnionych tam policjantów, którzy siedząc i pijąc kawę mają takie same przywileje emerytalne, jak ci co w codziennej służbie narażają się na ulicy.

Kolejnymi kwiatkami z tego bukietu są różnego rodzaju magazyny, wydziały mundurowe, gospodarcze itp., gdzie gubią się kolejne etaty policyjne. Jest przecież ogromną patologią, że na ulicach brakuje patroli, bo w jednostkach brakuje funkcjonariuszy, których za to jest pełno w czeluściach molochów komend wojewódzkich. Władza to widzi i nic z tym nie robi. Warto przypomnieć, że w takich przechowalniach mają się dobrze rozmaici eSBeccy emeryci, dorabiający niby na etatach cywilnych, ale odbierający tym samym i blokujący młodszym dostęp do pierwszej pracy. A  także blokujący możliwość przesunięcia funkcjonariuszy nie mogących pełnić służby liniowej na cywilne etaty dla godziwego i spokojnego osiągnięcia pełnych uprawnień emerytalnych.

Leśne dziadki

Pytam zatem Pana Ministra Mariusza Błaszczaka, ilu takich emerytów – mających nierzadko całkiem przyzwoite emerytury – dorabia w polskiej Policji? Nie wierzycie? Wystarczy wejść do najbliższej komendy powiatowej Policji i w okienku dla petentów zapytać miłego starszego pana, ile lat przepracował i dlaczego poszedł na emeryturę? Ale kluczowym jest pytanie dlaczego tacy ludzie zabierają pracę młodym? Czy naprawdę muszą? Nie mają z czego żyć? Z tego, co mi wiadomo, w skali całego kraju jest to masa etatów i pracy, którą można by zaoferować dla młodych.

Proszę zatem Panie Ministrze Błaszczak o odpowiedź, ilu w Policji jest zatrudnionych na etatach cywilnych emerytów milicyjnych lub ogólnie tych, co odeszli ze służby i jaka jest średnia wysokość ich emerytury? Czy są, aż takie niskie, że ci ludzie muszą dorabiać do emerytur i odbierać pracę młodym?

Nieuzasadnione różnice uposażenia

Zastanawia mnie też fakt, czy wprowadzona obecnie ustawa modernizacyjna zniweluje znaczne dysproporcje w dodatkach służbowych policjantów na takich samych stanowiskach, sięgające często kilku setek złotych różnicy pomiędzy poszczególnymi województwami? Być może należy przyjrzeć się i uprościć tabelę grup zaszeregowania, która obecnie niebywale preferuje komendę główną i komendy wojewódzkie policji, szkolnictwo oraz zajmujących wyższe stanowiska kierownicze. Bo obecny system dzieli policjantów na lepszych i gorszych, a przecież jednakowo narażają życie. Reprezentuję wyborców województwa małopolskiego, gdzie docierają do mnie informacje, że dodatki w tym województwie są najniższe w Polsce i zaczynam się zastanawiać z czego to wynika? Proszę zatem Pana Ministra o oficjalną odpowiedź, jaka jest średnia dodatków służbowych z podziałem na poszczególne stanowiska i województwa?

Obietnica = Rozkaz = Wykonanie? Czyżby?

Pan Minister Mariusz Błaszczak twierdzi, że wszystkie służby mundurowe w kraju świadczą pracę o zdecydowanie większym podwyższonym ryzyku, gdzie codzienna rzeczywistość konfrontuje ich z narażeniem zdrowia i życia każdego dnia. Zgadzam się z tym w pełni. Funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Biura Ochrony Rządu, uwierzyli, że „dobra zmiana” tak podkreślana przez obecną ekipę rządzącą zostanie rzeczywiście wdrożona. Pytam więc, gdzie ona jest?

Dotychczasowe wynagrodzenia dla wielu mundurowych w sposób znaczący odbiegają od uposażenia funkcjonariuszy tożsamych służb na podobnych stanowiskach w innych krajach Unii Europejskiej. A warto przypomnieć, że jest to praca w ogromnym stresie, musi zatem być odpowiednio wynagradzana. Pracownicy polskich służb mundurowych zostali zapewnieni przez MSWiA, że regulacje płac będą realizowane od 1 stycznia 2017 roku i to niewątpliwie podbudowało ich morale. Proponowana podwyżka w kwocie 253 zł na etat nie była wprawdzie „szczytem marzeń” funkcjonariuszy. Liczyli na kwotę, której realna siła nabywcza będzie zdecydowanie wyższa. Jednak chcąc uniknąć konfliktu, prowadząc poprzez organizacje związkowe dialog z władzami ministerstwa uznali, że kwota ta choć w niewielkim stopniu zrekompensuje oczekiwania, a z czasem zapewne będzie kolejna regulacja.

Czy 253 zł = 150 zł?

Jednak to, co im zaproponowano okazuje się porażką. W moim odczuciu porażką ministerstwa i decydentów, zaś upokorzeniem funkcjonariuszy, którzy z niedowierzaniem przyjęli wiadomość z MSWiA, że ostatecznie do etatu jest im dedykowana kwota 150 zł. Pozostała część tj. kolejne 100 zł jako „rezerwa” pozostaje do dyspozycji przełożonych, jako płatne wybranym funkcjonariuszom dodatki uznaniowe, dzielone często zdaniem wielu funkcjonariuszy niesprawiedliwie, co podnoszą na swoim forum i portalach społecznościowych.

Taka decyzja i taka dysproporcja to jawna kpina. Nie takie były bowiem ustalenia przedstawicieli ministerstwa z NSZZ Policjantów oraz pozostałych służb mundurowych w sprawie podwyżek płac od 2017 r. Stoję na stanowisku, że wzajemne ustalenia z rozmów prowadzące do konsensusu, nie mają prawa zostać podważone przez podmiot silniejszy, którym są decydenci. Wzajemnie uzgodniona kwota podwyżek, równa dla wszystkich funkcjonariuszy, nie może być redukowana, skoro obietnice już padły i zostały przyjęte w dobrej wierze. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką obarczony jest każdy funkcjonariusz. Obecne czasy społecznych niepokojów, prowokacji politycznych, tym bardziej powinny zobligować Rząd, do wywiązania się ze zobowiązań.

Trudno przewidzieć czy czas przyszły będzie okresem dalszego niepokoju wzmaganego przez np. opozycję totalną, niezadowolone społeczeństwo, klęski żywiołowe, czy inne czynniki. Mając to na uwadze stoję na stanowisku, że pracownicy służb mundurowych nie mogą nawet przez chwilę odczuwać poczucia zawodu, podważenia wzajemnych ustaleń czy rządowych obietnic. Bo przecież to oni – funkcjonariusze z podstawowych jednostek służb mundurowych – z najwyższą starannością zabiegają o bezpieczeństwo obywateli. Nie ministerstwo, nie komendy główne, ale właśnie funkcjonariusze podstawowego szczebla, jakimi są komendy powiatowe, posterunki i komisariaty.

Komu zależy na niezadowoleniu służb?

Sprzeczne informacje o rozdziale podwyżek wynagrodzeń trzeba natychmiast wyjaśnić. A przede wszystkim, dotrzymując słowa, bo pacta sunt servanda – czyli pakty zostały zawarte, ustalenia poczynione i zadeklarowane, przyznać należy owe podwyżki w kwocie obiecanej. Proszę zatem szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i zachęcam do pisemnej gwarancji dla funkcjonariuszy, że wspólnie ze związkowcami uzgodniony kompromis, czyli podwyżka dla wszystkich pracowników służb mundurowych w kwocie naprawdę niewielkiej – 253 zł brutto zostanie zrealizowana z dniem 1 stycznia 2017 roku. Tak jak być miało, a nie jak się proponuje w obecnych komunikatach. Cały czas mam nadzieję, że owe 150 zł to tylko propozycja, z której ministerstwo się wycofa w trosce o swoje własne dobre imię. Pytam więc: Czy wszyscy pracownicy podlegli MSWiA otrzymają podwyżkę w kwocie równej, uzgodnionej z przedstawicielami organizacji branżowych?

Panie Ministrze! Może warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt zagadnienia płacowego. Oto tabela zaszeregowań w polskiej Policji dzieli funkcjonariuszy na 16, a właściwie – uwzględniając, że grupy 13 i 14 mają dodatkowe nadgrupy 13a i 14a – na osiemnaście grup, i w dodatku dla większości stopni etatowych przewiduje aż cztery mnożniki kwoty bazowej: a, b, c i d. Rozpiętość mnożników kwoty bazowej wynosi od 0,80 dla najniższych stopni do aż 4,35 dla zastępców komendanta głównego i 4,95 dla komendanta głównego. W efekcie wielu funkcjonariuszy, mając wysłużone wysokie stopnie i spokojnie doczekując emerytur na biurowych etatach, często ma mnożnik znacznie wyższy od policjantów podejmujących interwencje z narażeniem życia. Może zatem warto byłoby owe mnożniki podnieść dla funkcjonariuszy pełniących bezpośrednią służbę w jednostkach, w patrolach, na drogach, przy dochodzeniach, a mniejsze wyznaczyć dla tych, którzy pracowicie tworzą statystyki, konspekty i inną papierologię? Bo to jednak nie taka sama służba i nie takie samo codzienne zagrożenie życia. Co niniejszym pod rozwagę Pana Ministra zgłaszam.

Większość pracowników tego resortu uwierzyła w „dobre zmiany” na które czekali od wielu lat. Oszukanie tej grupy społecznej byłoby niewybaczalnym wręcz błędem ekipy rządzącej, która już w samej nazwie wpisane ma prawo i sprawiedliwość.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Podziel sięShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone