Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Skoro niektórzy tolerują Hartmana, dlaczego prześladują prof. Nalaskowskiego?

Skoro niektórzy tolerują Hartmana, dlaczego prześladują prof. Nalaskowskiego?

Zło przekroczyło kolejne granice. Trąd „politycznej poprawności” zatacza coraz większe kręgi a relatywizacja antywartości zżera rozumy ludzi, od których z racji wykształcenia należałoby oczekiwać rozsądku i logiki. Wolność słowa i autonomia uniwersytecka degeneruje się od wewnątrz, atakowana przez raka tęczowej agresji nienawiści. Rektor (według lewackich mediów) a w rzeczywistości prorektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika do spraw studenckich i polityki kadrowej, prof. Andrzej Sokala zawiesił w obowiązkach wykładowcy UMK wybitnego pedagoga, profesora Aleksandra Nalaskowskiego za napisanie felietonu pokazującego prawdę o zalewie lewackiej agresji LGBT wobec wartości, na jakich zbudowana jest polska tożsamość kulturowa, podobnie zresztą jak cała cywilizacja europejska.

Prorektor UMK usiłuje kneblować prof. Nalaskowskiego w imię wyższości LGBT nad wartościami stanowiącymi fundament cywilizacji. Staje na pierwszej linii ataku totalitarnego lewactwa na wartości i korzenie naszej kultury i na całe polskie dziedzictwo. A także na święte prawo wolności akademickiej, zgodnie z którą intelektualna wymiana myśli przebiegać powinna według zasady „nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale nie zabieram ci prawa do ich przedstawienia”. W ten sposób przekroczona została po raz kolejny granica antyintelektualnej hucpy. Do tej pory głoszenie i próby narzucania umysłowych herezji zdrowo myślącym ludziom przez agresywne lewactwo uniwersyteckie (jak np. Hartman z UJ) tolerowane były przez ową większość zdrowo myślących. Natomiast w przypadku prof. Nalaskowskiego to agresja LGBT przyjęła postać cenzury wobec zdrowego myślenia i logiki, usiłując piętnować przyzwoitość. Żeby było jeszcze bardziej cool, sam zainteresowany dowiedział się o sprawie od dziennikarzy, a informacja trafiła do lewackich mediów (jak np. GW) dzień wcześniej, niż do niego.

Aleksander Nalaskowski w swoim felietonie napisał prawdę o lewackiej obłudzie, przyoblekającej agresję nienawiści w szaty prawa do tolerancji i usiłującej wymusić na całym społeczeństwie akceptację dla dominacji antyhumanitarnych deprawacji. Zwrócił uwagę, że jeżeli na tę agresję zła i deprawacji przyzwolimy, świat nie będzie już taki sam, jak jest. Będzie zdeprawowany. Prof. Nalaskowski nie tylko miał prawo to uczynić i bić na alarm, ale jako intelektualista i humanista miał taki obowiązek. Środowisko uczelni, w której pracuje powinno z dumą podkreślać ideową i duchową łączność z Aleksandrem Nalaskowskim, solidaryzując się z nim – zarówno w obronie wartości akademickich i cywilizacyjnych, jak też w obronie kolegi zaatakowanego w imię totalitarnej nienawiści. Także dlatego przekroczona została kolejna granica zła, bowiem to właśnie z wnętrza środowiska, mającego stać na straży akademickich wartości dosięgnął prof. Nalaskowskiego cios piętnujący go za obronę prawdy i rozumu.

Z cenzurą prawdy przez agresję totalitarnego lewactwa nasza cywilizacja i nauka miała już do czynienia wielokrotnie. Najbardziej dojmujące przykłady przyniósł wiek XX w postaci narodowosocjalistycznych i komunistycznych gorsetów, wypaczających uniwersytety i aktywność ludzi nauki wielu krajów na kilkadziesiąt lat. W wielu uczelniach rany po tamtych gwałtach i traumach nie zabliźniły się jeszcze do dzisiaj. Obecnie takiego gwałtu na akademickiej godziwości usiłuje dokonać agresywna ideologia LGBT. Używa do tego wytrychów politycznej poprawności i fałszywie interpretowanej tolerancji. I oczywiście jak przystało na ideologię totalitarną, sprytnie wykorzystuje prawo i procedury demokracji. Tak właśnie, jak czyniono to w III Rzeszy oraz ZSRS i jego satelitach.

Od ludzi posiadających wykształcenie formalne oczekiwać należy nie tylko sprawności w zakresie językowej żonglerki (jak te dokonywane przez Hartmanów et consortes), ale przede wszystkim przestrzegania zasady opierania głoszonych poglądów na wartościach, z jakich tradycje cywilizacyjne i akademickie wyrosły. A jeżeli ktokolwiek podejmuje próbę dyskursu z owymi wartościami, nie powinno się to dokonywać za pomocą gwałtu na logice. Bo taki gwałt spowoduje, że podobnie jak ideologiczny fałsz demonstracji LGBT, niosących na transparentach hasła miłości (wynaturzonej) i wolności (pogwałconej), naukowy dyskurs zdegenerowany polityczną poprawnością stanie się tragicznym i owrzodzonym kikutem samego siebie, atrapą standardów i normalności. Niestety, w efekcie reformy min. Jarosława Gowina, która znacząco naruszyła podwaliny polskich instytucji nauki i mechanizmy weryfikacji kadr według kryteriów intelektualnych, a nie ideologicznych, takie sytuacje jak ta z Torunia, mogą zdarzyć się także w innych uczelniach. Naruszając tym samym wielowiekowy dorobek akademickiej wolności oraz zdrowego rozsądku i umożliwiając poszerzanie przyczółków relatywizacji oraz agresję zła. Gowin przez ustawę 2.0 dał narzędzie rektorom uniwersytetów i wyższych uczelni do pełnego woluntaryzmu. Na razie objawia się on w decyzjach personalnych i może dlatego ani on jako Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ani też rząd Mateusza Morawieckiego nie protestują przeciwko przypadkowi kneblowania ust niewygodnemu wykładowcy. Może także nie zaprotestują, gdy polskie państwowe uczelnie i ich majątek będą przechodziły w prywatne ręce?

Zatem w imię zdrowego rozsądku i w imię logiki oraz wolności słowa oraz wolności nauki powinniśmy stanąć nie tylko w obronie Aleksandra Nalaskowskiego, ale przede wszystkim sprzeciwić się agresji LGBT i próbom narzucenia zdrowej większości społeczeństwa degeneracji i wynaturzeń jako jedynie właściwych form życia osobistego i społecznego. Czym innym jest tolerancja dla odmienności oraz dla ludzkich schorzeń i dysfunkcji, a zupełnie czym innym zmuszanie społeczeństwa do uznania tych zjawisk za powszechne i obowiązkowe dla każdego. Ubrana w tęczę rewolucja ideologiczna niesie podobnie nihilistyczną doktrynę zniszczenia, jak te spod znaku sierpa i młota oraz swastyki.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP