Poseł Brynkus > Aktualności > Aktualności > Chwała Arcybiskupowi Jędraszewskiemu

Chwała Arcybiskupowi Jędraszewskiemu

Homilia wygłoszona 1 sierpnia w Bazylice Mariackiej w Krakowie z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przez Arcybiskupa Metropolitę Krakowskiego ks. prof. Marka Jędraszewskiego wywołała medialną burzę. Arcybiskup przywołał wiersz „Czerwona zaraza” autorstwa żołnierza batalionu „Parasol”, Józefa Andrzeja Szczepańskiego „Ziutka”, przypominający dramatyczny dylemat, przed jakim stanęło pokolenie Powstania Warszawskiego – zmiany okupacji niemieckiej na sowiecką, wygnania okupanta kierującego się ideologią narodowosocjalistyczną przez okupanta komunistycznego.

Metropolita wskazał, że choć spełniły się marzenia powstańców i obie tamte zbrodnicze ideologie przestały mieć władzę nad polską ziemią, to obecne pokolenie także musi zmierzyć się z nowym wcieleniem ideologii totalitarnej, jakim jest agresywna promocja neomarksistowskich teorii gender i ruchów LGBT. Użycie określenia „zaraza” wobec zbrodniczych ideologii totalitarnych jest oczywiste, gdy się pamięta że słowniki definiują zarazę jako niebezpieczne zjawisko trudne do zwalczenia. Zatem wszelkie antyhumanitarne ideologie, czy to czerwone, brunatne czy tęczowe w naturalny sposób są dla zdrowego społeczeństwa zarazami. W tym kontekście Arcybiskup przypomniał słowa Zbigniewa Herberta z „Przesłania pana Cogito”, nawołując do wierności prawdziwym wartościom i przeciwstawiania się panoszeniu nowej ideologii i zakończył homilię wezwaniem zamykającym herbertowski wiersz – „Bądź wierny Idź” Zatem idź przez życie, wierny wartościom stanowiącym podwaliny życia społecznego Rzeczypospolitej Polskiej, nie ulegając presji wrogich ideologii.

Porównanie użyte przez ks. profesora Marka Jędraszewskiego jest jak najbardziej trafne i słuszne. U podstaw tamtych ideologii, komunistycznej i nazistowskiej, niszczących dusze i moralność legł ateizm, relatywizujący zło, podważający prawdę i negujący wartości naszej cywilizacji. Podobne korzenie i równie niszczycielską agresję wobec moralności ma współczesny totalitaryzm, który lewackie środowiska usiłują narzucić współczesnemu pokoleniu pod tęczowymi sztandarami. Tymczasem chrześcijaństwo jest religią miłości do człowieka, a nie jego deprawacji, zatem obrona człowieczeństwa przed zarazami jest obowiązkiem pasterzy Kościoła.

Nic zatem dziwnego, że gdy tylko Arcybiskup dobitnie wyartykułował prawdę, natychmiast odezwały się przysłowiowe nożyce dzwoniące po uderzeniu w stół i z większości mediów dosłownie wylała się fala nienawistnych komentarzy, oczywiście głoszonych „w imię tolerancji”. Obok sztandarowych propagatorów LGBT i dyżurnych komentatorów, wygłaszających poglądy wygodne dla lewackiego mainstreamu, do akcji wkroczyli także niektórzy niezbyt doedukowani duchowni, usiłując „po swojemu” interpretować słowa krakowskiego Metropolity, a nawet przeciwstawiać mu słowa papieża Franciszka.

W atakach lewactwa na Arcybiskupa zaroiło się od epitetów, pośród których słowo „faszysta” wcale nie było odosobnione. Jeden z głównych propagatorów antyhumanitarnej ideologii Robert Biedroń zagalopował się tak dalece, że Arcybiskupa Jędraszewskiego przeciwstawił powstańcom warszawskim i przyrównał do hitlerowców. Pominął przy tym podstawowe prawdy i fakty, że narodowi socjaliści zwalczali kościół katolicki właśnie za głoszenie i obronę prawdy i wartości, zaś warszawscy powstańcy ginęli także w obronie prawdy i w imię wartości, o których przypominał m.in. krakowski Metropolita. Ale tego typu epitety i manipulacje, jak w wypowiedzi Biedronia, pokazują z jakimi zafałszowaniami prawdy przez lewactwo mamy w tej sprawie do czynienia. Wszak faszyzm stanowi również jedno z odgałęzień ideologii lewacko-totalitarnych, zatem używanie tego rodzaju negatywnie nacechowanego w polskim odbiorze epitetu-etykietki wskazuje na poziom semantycznych manipulacji, dokonywanych przez środowiska lewicowe w próbach zohydzania ideowego przeciwnika i o skali nienawiści tych środowisk do prawdy.

Warto przy tym przypomnieć, że mimo iż w III Rzeszy formalnie homoseksualizm był potępiany, znaczna część narodowosocjalistycznych kadr wywodziła się ze zorganizowanych środowisk kultywujących stosunki homoseksualne, skupionych w wyższych sferach SA i SS. System komunistyczny także formalnie nie aprobował homoseksualizmu, ale środowiska jego wyznawców nie były represjonowane, a jedynie monitorowane i „chronione” przez organy komunistycznej bezpieki. Ujawnił się zatem Robert Biedroń ze swoimi manipulacjami jak ów „diabeł, co się w ornat ubrał i ogonem na msze dzwoni”. Ramie w ramię stanęli z nim w tej nagonce inni „postępowcy”: Michał Boni (TW Znak), Tomasz Lis, Marek Migalski czy Krzysztof Śmiszek (prywatnie homoseksualny partner Biedronia) i wielu innych, dając pokaz szerokiej gamy nieuctwa, braków kultury, a niekiedy wręcz chamstwa.

Nagonka wszczęta przez niektórych komentatorów na Arcybiskupa Jędraszewskiego zachęciła do aktywnej promocji także część środowisk LGBT. Do ataku ruszyły głównie grupy zideologizowanych i sfanatyzowanych krzykaczy, zaprawionych w bojach podczas różnego rodzaju manif i zbiegowisk. Urządzili oni m.in. projekcję wypowiedzi papieża Franciszka dotyczących osób dotkniętych LGBT na murach rezydencji Arcybiskupa, czyli Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Problem w tym, że działania te są całkowicie sprzeczne z wymową przytoczonych papieskich wypowiedzi. Papież nie poparł w nich przecież ideologii gender czy LGBT, a jedynie przypominał, że dotknięci tymi problemami ich nosiciele, w ludzkim wymiarze zasługują na tolerancję. I również Arcybiskup Marek Jędraszewski w swej homilii nie nawoływał do nietolerancji wobec ludzi, a jedynie wskazywał zagrożenie, jakim jest nachalne i agresywne lansowanie zachowań deprawacyjnych jako czegoś naturalnego, oraz wzywał do zdecydowanego odrzucenia ideologizacji tych problemów i prób narzucenia całemu społeczeństwu zorganizowanej degeneracji systemu wartości.

Agresywne lewactwo nie od dzisiaj używa manipulacji aksjologicznych i semantycznych do zafałszowywania rzeczywistych intencji i maskowania głoszonego totalitaryzmu. Manipulacja znaczeniem pojęcia tolerancji jest w tych kampaniach jednym z podstawowych chwytów. Podobnie jak usiłowanie manipulowania słowami Pisma Świętego. Nie kto inny, ale narodowy socjalista Adolf Hitler nakazał umieszczenie nad bramami obozów koncentracyjnych dewizy „Arbeit macht frei” (praca czyni wolnym), stanowiącej cyniczną parafrazę cytatu z Ewangelii św. Jana „Wahrheit macht frei” (prawda czyni wolnym, prawda was wyzwoli – J 8,32). Tamten ateista i tamten totalitaryzm przegrał walkę przeciwko prawdzie i prawdziwym wartościom. Podobnie przegrała ją także ideologia całkowicie negująca ewangeliczne prawdy. Od postawy nas wszystkich zależy, czy przegra także kolejne wcielenie neomarksistowskiej ideologii. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy będziemy pamiętać jaka jest prawda. Bo jak pisał znany polski publicysta Józef Mackiewicz, „tylko prawda jest ciekawa”. A nie żadna totalitarna ideologia czy „postępactwo”.

Arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu należy się nasza głęboka wdzięczność za to, że przypomniał nam o prawdzie, stając niezłomnie w jej obronie. Bo tylko prawda czyni człowieka wolnym.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP