Poseł Brynkus > Media > PiS popełnił błąd zmieniają ustawę o IPN pod wpływem nacisków międzynarodowych

PiS popełnił błąd zmieniają ustawę o IPN pod wpływem nacisków międzynarodowych

Polska polityka historyczna jest polską racją stanu. – Nie widzę powodów, by zmieniać wprowadzone wcześniej przepisy ustawy o IPN – tak poranny gość Radia Kraków – Józef Brynkus z Kukiz’15 – tłumaczył dlaczego wczoraj zagłosował przeciwko wykreśleniu z ustawy przepisu o odpowiedzialności karnej za przypisywanie współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskich Niemiec narodowi i państwu polskiemu. Poseł Brynkus uważa, że wycofanie się z części przepisów oznacza uległość Polski. Jak zaznaczał, nikt nie wskazywał, że przepisy trzeba zmienić ze względów merytorycznych. Pod uwagę wzięto politykę, czyli napięte stosunki z Izraelem po wprowadzeniu ustawy o IPN

Mariusz Bartkowicz: Wczoraj Sejm w ekspresowym tempie i miażdżącą większością głosów przyjął zmiany w ustawie o IPN, które wykreśliły przepisy grożące więzieniem za przypisywanie narodowi i państwu polskiemu – wbrew faktom – współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskich Niemiec. Wśród 25 osób głosujących przeciwko, był pan. Dlaczego?

Poseł dr hab. Józef Brynkus: – To tempo nie miało znaczenia. Ustawy w tym tempie są przepychane w tym parlamencie. To norma. Przepisy ze stycznia tego roku, w odniesieniu do ochrony dobrego imienia Polski i przepisy, które wprowadzały ścisłą definicją zbrodni nazistowskich, były dobre. To było konsultowane z IPN. To umożliwiało obronę dobrego imienia Polski narodu. Nie przeszkadzały jak w badaniach historycznych nad Holokaustem, zbrodniami niemieckimi, okupacji Niemców. To były dobre przepisy. One nie przeszkadzały. Niedawno ukazały się publikacje z pewną tezą. Nikt wobec autorów tych publikacji nie wyciągał konsekwencji. Nie było nawet ostracyzmu środowiskowego.

Nawet jeśli te przepisy nie przeszkadzały w pracach historyków – chociaż zdania były podzielone – to jednak przyczyniły się do potężnego kryzysu w stosunkach Polski z Izraelem i USA. Z tego powodu nie należało ich zmienić?

– Nie. Problem w tym, że nie znamy przykładów badań naukowych, które by wskazywały, że te przepisy przeszkadzały. Nie potrafię z pamięci przywołać takich przykładów. Pan pewnie też. Jeśli chodzi o konflikt z USA i Izraelem, który te przepisy wywołały to według deklaracji ministra Jakiego, te przepisy były konsultowane ze stroną izraelską i nie wywołały specjalnych zastrzeżeń.

Nagle okazało się, że ta ustawa przez polityków z Izraela i USA jest nazywana wręcz ustawą negującą Holokaust.

– To zbyt daleko idące interpretacje.

Ale takie opinie się pojawiały.

– Zgadzam się. Wycofanie się z tych przepisów świadczy o tym, że my fałszywą interpretację tych przepisów, jako państwo, akceptujemy. To nieodpuszczalna sytuacja. Nie możemy sobie pozwolić na taką uległość. Rozumiem, że wywołało to kryzys. We wczorajszych wypowiedziach ministra Dworczyka i premiera Morawieckiego nie było argumentów merytorycznych. Nikt nie wskazywał, że te przepisy należało wycofać z powodów poznawczych. Jedyny argument był taki, że trzeba je zmienić ze względu na kryzys polityczny. Przypomnę, że podobne przepisy są na Ukrainie. Ukraińcy się z tego nie wycofują. My to zrobiliśmy. Jakby powiedziano, że wycofujemy się, bo naciska Izrael i USA to by można w pewnym sensie uznać tę argumentację, ale tego nie słyszeliśmy. To jednak widać.

Skoro pan zagłosował przeciw to nad jakim kształtem tego prawa podniósłby pan rękę za? Gdyby w miejsce uchylonego przepisu wprowadzono kary za używanie wprost sformułowań o „polskich obozach” to pan by zagłosował za?

– Nie widzę potrzeby, żeby zmienić kształt ustawy ze stycznia. My proponowaliśmy, żeby już wtedy zaproponować pewne rozwiązanie. Przepisy dotyczące ochrony dobrego imienia państwa polskiego przenieść do artykułu 1. Ten przepis – artykuł 55a – wskazywał, że za określone zachowania jest odpowiedzialność karna. W ustępie drugim i trzecim stwarzał furtki, dzięki którym było możliwe odstąpienie od karania. Ustawodawca miał na uwadze możliwość wyegzekwowania tych przepisów w stosunku do Polaków. Mamy wielu pożytecznych idiotów, którzy z różnych powodów obarczają naród polski odpowiedzialnością lub współodpowiedzialnością za wymordowanie Żydów. Nie można na to pozwolić. Argumentuje się, że można dochodzić tego na drodze cywilnej. Jak można w ten sposób pozwać kilkadziesiąt tysięcy absolwentów szkół amerykańskich, którzy są przekonani, że były polskie obozy śmierci? To absurd.

Wczoraj rozmawiałem z Jakubem Nowakowskim, dyrektorem Żydowskiego Muzeum Galicja. On powiedział, że jeśli intencją tej ustawy było usłyszenie więcej o polskiej rodzinie Ulmów, którzy ratowali Żydów, to tego celu nie udało się zrealizować. Jego zdaniem ta ustawa spowodowała, że więcej się mówi o ciemnych kartach historii Polski. Nie sądzi pan, że to istotny argument?

– Teraz pewnie tak, ale my oceniamy z obecnej perspektywy. Ustawodawca musi przewidywać pewne sytuacje. Niemniej rząd ocenia przepisy ze stycznia na takiej zasadzie – dobrze, że je wprowadziliśmy, bo dzięki temu doprowadziliśmy do wspólnego stanowiska między premierem Polski i Izraela. To absurd. To by świadczyło, że konflikt został celowo wywołany. Rząd wykazał się zdolnością profetyczną? To absurd. Jeśli chodzi o rodzinę Ulmów i inne rodziny, które poniosły śmierć pomagając Żydom w czasie II wojny, państwo powinno zadbać o określoną propagandę historyczną. Owszem, mamy do czynienia z kumulacją takich działań dzisiaj, ale one są niezorganizowane. Problem rotmistrza Pileckiego… Ta postać została przywrócona Polakom dzięki różnym fundacjom. Nadal minister Zalewska nie chce się zgodzić, żeby na liście lektur był raport Pileckiego. To istotny raport i świetny dokument literacki.

Jeszcze wrócę do wczorajszych wydarzeń. Wicemarszałek Terlecki mówił, że aby iść naprzód, trzeba czasem zrobić krok w tył. Nie ma pan wrażenia, że duże ryzyko polityczne podjął premier? On wziął na siebie ciężar tego wszystkiego. Równie surowi w ocenie tych wydarzeń będą prawicowi wyborcy?

– Jeśli popatrzymy na wskaźniki – internet – to wielu prawicowych wyborców może zmienić swoje preferencje wyborcze. Chciałbym, żeby je zmienili w określonym kierunku. Pewne rzeczy znikają w pamięci osób. Są one też przykrywane innymi wydarzeniami. Gdy Polska poprowadzi mądrą politykę historyczną, zdoła się obronić. Patrzę uczciwie na to, co zrobił premier Morawiecki. Jego zachowanie było w sumie odważne, ale nie mamy jednolitego stanowiska w rządzie.

Pełny zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem Kukiz’15, dr hab. Józefem Brynkusem można wysłuchać TUTAJ.

Fot. Radio Kraków.

Zapraszamy do lektury 6. Numeru Biuletynu informacyjnego Brynkus! W sieci do pobrania TUTAJ.


Opracowanie: Biuro Poselskie dra hab. Józefa Brynkusa